Śląsk - Podbeskidzie 0-0. Szczęście przy "Góralach"

17.05.2014
We Wrocławiu Podbeskidzie nigdy wygrać nie zdołało. Serii tej przerwać bielszczanie w sobotę nie potrafili, ale też zachowali czyste konto. To cenny zysk w walce o utrzymanie.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Wydarzenie
Tu wskazać należy najgroźniejszą akcję Śląska, która mogła rozstrzygnąć losy potyczki. Ogromne szczęście „Górale” mieli w 45. minucie, tuż przed gwizdkiem arbitra na przerwę. Po błędzie Richarda Zajaca, który w niegroźnej sytuacji źle wybił piłkę na linii bramkowej uratował swój zespół Błażej Telichowski. Obrońca bielszczan przy słupku zatrzymał dokładny strzał Marco Paixao.


Bohater
Flavio Paixao. Tym razem to mniej znany z braci stwarzał większe zagrożenie pod bramką Podbeskidzia. W 32. minucie strzelał głową, a Richard Zajac z trudem piłkę odbił. Z kolei w 38. minucie doskonale obsłużył swojego brata, który minął się z futbolówką tuż przed bramką Podbeskidzia. Aktywny Flavio był także po pauzie, lecz nie przyniosło to spodziewanego przez gospodarzy efektu.


Rozczarowanie
Maciej Iwański. Tym razem nie był to dobry mecz w wykonaniu pomocnika. Wobec słabszej dyspozycji, także przy stałych fragmentach gry, Podbeskidzie nie stwarzało we Wrocławiu zbyt dużego zagrożenia.


Co ciekawego
- Podbeskidzie do meczu we Wrocławiu przystąpiło mocno osłabione. W składzie zabrakło Bartłomieja Koniecznego (kartki) oraz kontuzjowanych – Antona Slobody i Marka Sokołowskiego. Dwóch środkowych defensorów – Adama Kokoszki i Rafała Grodzickiego – nie miał dziś do dyspozycji trener Tadeusz Pawłowski.

- Aura we Wrocławiu, jak w regionie... Podbeskidzia. Obu drużynom przyszło rywalizować o punkty przy nieustannie padającym deszczu.

- Już w 3. minucie bielszczanie mogli prowadzić. Strzał głową Fabiana Paweli obronił rozpaczliwą interwencją na linii bramkowej... obrońca Paweł Zieliński.

- Pod bielską bramką najgroźniej zrobiło się w 23. minucie. Główka Juana Calahorro, po wrzutce Dudu Paraiby, odbiła się od słupka. Był to okres znacznej przewagi gospodarzy, którzy wypracowali sobie m.in. kilka rzutów rożnych.

- Ostatnie gole piłkarze Śląska tracili w starciu z... „Góralami”. Od meczu zremisowanego 3-3 na Stadionie Miejskim w Bielsku-Białej, wrocławianie w czterech spotkania zaprezentowali się na „zero z tyłu”.

- Mecz Śląska z Podbeskidziem miał szczególne znaczenie dla Sylwestra Patejuka, eks-bielszczanina oraz Dariusza Pietrasiaka, przez lata podpory wrocławskiej defensywy.

- W 72. minucie piłka wylądowała w bramce gości, ale wcześniej Telichowskiego faulował zdaniem arbitra Calahorro. Dziesięć minut później trafił Pawela – decyzja sędziego identyczna.

- „Góralom” sukces zapewnić mógł Telichowski. Nikt obrońcy Podbeskidzia w 81. minucie nie pilnował w polu karnym, a uderzenie głową słupek minęło o centymetry.

- Frekwencja we Wrocławiu bardzo, bardzo przeciętna. Sobotni mecz obejrzało 6508 widzów.

- Wrocławianie oddali łącznie 20 strzałów, przyjezdni połowę dorobku rywali.

- W tabeli status quo między zespołami zostało zachowane. Zarówno Śląsk, jak i Podbeskidzie przybliżyli się do utrzymania.


źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również