„Setka” Podbeskidzia. Które mecze wspominamy do dziś?
31.07.2014

7. Podbeskidzie – Jagiellonia Białystok 2-2 (0-2), 1 sierpnia 2011 roku
Pamiętny, bo historyczny dla „Górali” na najwyższym szczeblu rozgrywek. Pamiętny, bo również z niecodziennym przebiegiem. W strugach deszczu gospodarze tak wyczekiwanego meczu przegrywali na Stadionie Miejskim w Bielsku-Białej już 0-2, gdy niedoświadczenie beniaminka „skarcił” Tomasz Frankowski. Ale, jak za czasów I-ligowych, tak i na wstępie sezonu 2011/2012 podopieczni Roberta Kasperczyka pokazali nieustępliwość i wolę walki. Końcowy efekt to remis 2-2 z faworyzowanym rywalem, po golach bielszczan na finiszu jakże emocjonującej potyczki. Ekstraklasowa premiera skończyłaby się wygraną, ale w doliczonym czasie meczu zmierzającą do bramki gości piłkę zatrzymała... kałuża z wodą.

6. Podbeskidzie – Lech Poznań 2-3 (1-1), 26 listopada 2012 roku
Bielszczanie znajdujący się w „dołku, ale z nowym trenerem Marcinem Sasalem i napastnikiem Ireneuszem Jeleniem, podejmowali jednego z ligowych potentatów. Do końca zbliżała się nieuchronnie nieudana runda jesienna, ale każdy punkt miał dla Podbeskidzia znaczenie. W rywalizacji z „Kolejorzem” dramaturgii było co niemiara. Miejscowi ekipie z Wielkopolski nie ustępowali w niczym, ale ostatecznie nie sprostali jej. Kibicom w pamięć zapadło zdarzenie z 70. minuty, gdy intencje egzekwującego rzut karny Jelenia wyczuł golkiper Lecha. Pościg w końcówce i gol Kamila Adamka zdały się już na nic. „Górale”, mimo dobrej postawy, boisko opuszczali w minorowych nastrojach, zresztą jak i kibice.
5. Wisła Kraków – Podbeskidzie 0-1 (0-1), 12 kwietnia 2014 roku
Zasadniczą część rozgrywek w sezonie 2013/2014 „Górale” zakończyli spotkaniem pod Wawelem. Z Wisłą na jej terenie dotychczas nie przegrywali i... passę podtrzymali. Dokonali tego z przytupem – uzyskaniem historycznego wyczynu w postaci najszybciej strzelonej bramki w historii ekstraklasy. Już w 13. sekundzie na strzał z dalekiej odległości od bramki „Białej Gwiazdy” zdecydował się Damian Chmiel, czym zupełnie zaskoczył niefortunnie interweniującego bramkarza Michała Miśkiewicza. Ten korzystny rezultat podopieczni Leszka Ojrzyński dowieźli do ostatniego gwizdka sędziego, znacznie poprawiając nastroje przed decydującą odsłoną walki o utrzymanie.

4. Podbeskidzie – Śląsk Wrocław 3-3 (1-2), 4 kwietnia 2014 roku
Podczas wielu meczów w Bielsku-Białej razem wziętych nie było tak ciekawie, jak w kwietniowej rywalizacji „Górali” ze Śląskiem. Rozpoczęło się od prowadzenia przyjezdnych, szybko wyrównał z 11 metrów Marek Sokołowski. Tuż przed przerwą, choć to gospodarze przeważali, gola na 2-1 strzelili wrocławianie. Tego dnia Podbeskidzie grało jednak z polotem i w 66. minucie... prowadziło. Swój dzień miał niestety Dalibor Stevanović, którego hat-trick dał ostatecznie Śląskowi remis w Bielsku-Białej, po meczu, o którym jeszcze długo mówiło się, przecierają oczy ze zdumienia, że ekstraklasa może nieść ze sobą taką dawkę emocji. Prawdopodobnie było to w dotychczasowych 99 potyczkach najlepsze widowisko z udziałem bielszczan.

3. GKS Bełchatów – Podbeskidzie 6-0 (3-0), 6 sierpnia 2011 roku
„Górale” jako beniaminek chcieli nie tylko sprawiać niespodzianki, ale i prezentować ładny dla oka, ofensywny futbol. O tym, że gra w „otwarte karty” na najwyższym szczeblu raczej nie popłaca przekonali się nad wyraz boleśnie. W Bełchatowie, w historycznym wyjeździe ekstraklasowym, popełniali kardynalne błędy i już w 52. minucie mieli w bagażu pięć goli z...całkowitym brakiem ochoty na podjęcie walki. Gospodarze wreszcie zlitowali się nad bielskim zespołem, poprzestając ostatecznie na sześciu bramkach. Do dziś to najwyższa porażka Podbeskidzia, która dla wszystkich – zwłaszcza po całkiem przyzwoitej inauguracji – była prawdziwym wstrząsem.

2. Podbeskidzie – Jagiellonia 4-0 (2-0), 23 lutego 2013 roku
Skoro mowa była o najsłabszym, to czas na najbardziej efektowny występ Podbeskidzia w elicie. Ten naszym zdaniem w dwójnasób wydarzył się w lutym ubiegłego roku. Misję ratowania drużyny przed degradacją powierzono Dariuszowi Kubickiemu. Wielu powątpiewało czy to trafne posunięcie, ale premiera wiosny przeciwko „Jadze” wątpliwości rozwiała. „Górale” nadawali ton grze, imponowali przygotowaniem na tle rywala i bezlitośnie punktowali ku uciesze kibiców. 4-0 to dla gości z Białegostoku najmniejszy tego dnia wymiar kary. Wspomnieć trzeba, że ta wygrana miała znaczenie psychologiczne. Zespół nie bez powodu uwierzył, że w grze o utrzymanie, mimo fatalnej jesieni, wszystko jest jeszcze możliwe.

1. Legia Warszawa – Podbeskidzie 1-2 (0-2), 10 września 2011 roku
Przywołana data zapisała się w annałach klubu już na stałe. Nikt nie mógł przypuszczać, że historyczna wygrana w ekstraklasie nastąpi w stolicy, w konfrontacji z wielką Legią. I nie ma znaczenia czy warszawianie zlekceważyli „Górali”. Ci rozegrali popisową partię, schodząc do szatni z przewagą dwóch goli po fantastycznych trafieniach Tomasza Górkiewicza i Sylwestra Patejuka, które pewnie po dziś wielu kibiców wspomina. Legia atakowała przez całą drugą część meczu, ale świetnie zorganizowanym gościom krzywdy nie wyrządziła. Było to wspaniałe zwycięstwo w momencie, w którym nikt się tego nie spodziewał. Kilka dni wcześniej w Bielsku-Białej było wszak nerwowo, doszło nawet do zmiany prezesa.
Polecane
Ekstraklasa