Serce, ambicja i... nadzieja od bramkarza wszech czasów

23.08.2014
„Górale” wygrali w Krakowie w dobrym stylu, a szkoleniowiec Leszek Ojrzyński był po meczu wyjątkowo rozmowny. Szczegółową analizę wydarzeń sobotnich podjął na pomeczowej konfrontacji prasowej.
Norbert Barczyk/Press Focus
– Był to mecz pełen emocji, ale trzeba zacząć od początku. Na tym stadionie debiutowałem, jestem tu trzeci raz i te trzy mecze były dla mnie szczęśliwe, bo wygraliśmy za każdym razem – rozpoczął Leszek Ojrzyński.

– Zwycięzców nie powinno się oceniać, ale oczywiście było czasami za dużo chaosu i nerwowości w naszej grze. Graliśmy z bardzo dobrą drużyną, bo za taką właśnie uważam Cracovię, która wie czego chce, ma swój styl, chociaż nowemu trenerowi potrzeba czasu. Pewne pomysły wdraża i na pewno łatwo w tym spotkaniu nie było. Mieliśmy dużo szczęścia – dodawał szkoleniowiec Podbeskidzia.

Opiekun bielszczan odniósł się również do „spraw wyższych”. – Cztery miesiące temu, gdy byłem tu ostatni raz, też się modliłem do – można powiedzieć – patrona Cracovii, czyli bramkarza numer jeden, jak to powiedział śp. Maciej Madeja. Bramkarzem numer jeden, wszech czasów jest Jan Paweł II. Prosiłem go dziś, żeby nam trochę uchylił tej nadziei i dał więcej sprytu, skuteczności – wierzę, że to również przyniosło efekt. Musimy sumiennie pracować dalej na to, aby nadal zbierać punkty. Przed nami jeszcze jeden mecz, później przerwa na zregenerowanie sił. Dzisiaj chłopcy pokazali serce, ambicję i to też spowodowało, że wywozimy z Krakowa trzy punkty – stwierdził trener Ojrzyński.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również