Sebastian Mila: Następnym razem niech kibice wybiorą kogoś innego

19.10.2011
Sebastian Mila, kapitan Śląska Wrocław, po raz pierwszy w karierze zagrał wczoraj w Bielsku-Białej. Jego drużyna wygrała z Podbeskidziem, a on sam... musiał się zmierzyć ze specyficzną presją.
Były pomocnik reprezentacji Polski od początku intensywnie domagał się żółtych kartek dla piłkarzy Podbeskidzia, co nie spodobało się publiczności. Niechęć spotęgował jeszcze fakt, że Mila po większości starć długo nie podnosił się z murawy. Szybko więc, przy każdym jego dojściu do piłki, bielska publiczność zaczynała przeciągle buczeć. Na piłkarzu zrobiło to wrażenie, ale... nie takie, jak chcieliby fani.

- Coś takiego wpływa na mnie mobilizująco, bardzo mobilizująco - zapewnia kapitan wicemistrzów Polski. - Kibic ma prawo dopingować zespół i deprymować przeciwnika jak chce. Aczkolwiek, jeśli miałbym coś podpowiedzieć, to niech kibice następnym razem wybiorą sobie innego zawodnika, bo na mnie akurat to mobilizuje. Może kogo innego do zdeprymuje? - pyta pomocnik z Koszalina.

Zawodnik miał bardzo duży udział przy jedynej bramce tego spotkania, gdy pięknie dograł piłkę na klatkę piersiową Johana Voskampa. Wydaje się, że goście zwyciężyli w Bielsku dość małym nakładem sił. - Spotkanie było ciężkie. Zawsze jest ciężko wygrać mecz, niezależnie od tego z kim by się grało. Byliśmy jednak drużyną lepszą i kontrolowaliśmy przebieg gry - uważa Sebastian Mila.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również