Ściągał go Kasperczak, potem trafił do "Górali". Teraz się przypomni?

10.03.2011
- Podbeskidzie Bielsko-Biała ma obecnie kilku naprawdę dobrych graczy, a przede wszystkim tworzy kolektyw. Stąd ich dobre wyniki - chwali Bernard Ocholeche, zawodnik Górnika Polkowice.
24-letni Nigeryjczyk grał w Bielsku-Białej przez dwa sezony, jednak słowo "grał" może być w jego przypadku uznane za solidne nadużycie. Środkowy pomocnik zaliczył bowiem ledwie osiem meczów w barwach "Górali". Rozwinąć skrzydeł nie pozwoliły mu przewlekłe kontuzje, z jakimi się borykał w tym czasie. Mimo to, Podbeskidzia wcale nie wspomina źle. - Najgorsze były te urazy, przez które nie mogłem grać, ale i miasto, i drużynę zapamiętałem bardzo dobrze. To był przyjemny czas w moim życiu - przyznaje zawodnik z Lagos.

Początkowo jego kariera w Polsce układała się modelowo. Do naszego kraju ściągnął go Henryk Kasperczak, który miał zamiar zatrudnić go w Wiśle Kraków. Nic z tego jednak nie wyszło, dlatego "Benny" zakotwiczył w III-ligowym wówczas, według starej nomenklatury, Motorze Lublin. Z tą drużyną awansował na zaplecze ekstraklasy i spisywał się na tyle dobrze, że zauważyło go Podbeskidzie. Do przeprowadzki, oprócz awansu sportowego i finansowego, skłonił go fakt, że w Bielsku-Białej nie miał problemów z rasistami, z czym w Lublinie bywało różnie.

Jako się rzekło, z powodu urazów w Bielsku nie grał prawie wcale, jednak kilka udanych zagrań mogło zostać w pamięci kibicom - choćby piękne podanie piętką, które rozpoczęło akcję zwieńczoną golem Krzysztofa Chrapka w legendarnym już meczu z Zagłębiem Lubin, wygranym 3-0. W najbliższą sobotę chciałby się przypomnieć fanom bielszczan. - Podbeskidzie ma teraz kilku naprawdę dobrych graczy, ale przede wszystkim gra kolektywnie, nie ma gwiazdorów i to im bardzo pomaga w odnoszeniu zwycięstw - mówi Ocholeche.

Nie wiadomo jednak, czy Nigeryjczyk zagra w barwach Górnika Polkowice przeciwko "Góralom" w najbliższą sobotę, bowiem znów odzywają się jego tradycyjne problemy zdrowotne. - Nie wiem, czy dostanę szansę debiutu, bo na środowym treningu nabawiłem się lekkiego urazu. Mam jednak nadzieję, że zagram i będę mógł się pokazać ludziom z Podbeskidzia - kończy gracz, który ostatnią rundę spędził w III-ligowym LZS-ie Piotrówka.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również