Sandecja - Podbeskidzie 1-1. Polała się krew, a wygranej nie ma

02.08.2009
Bielszczanie zremisowali w Nowym Sączu. O ile w pierwszej odsłonie warunki dyktował beniaminek, o tyle po przerwie lepsze było Podbeskidzie. Przewagi nie udało się udokumentować drugim golem.
Zawodnicy Marcina Brosza źle weszli w ten mecz. Nie potrafili opanować sytuacji na boisku, co sprawiało, że nerwowo wybijali piłki. Doigrali się już w 8 minucie, kiedy sędzia podyktował rzut karny. Fabianowski trafił jednak w słupek. Sandecja swojego dopięła za sprawą Gawęckiego. Świetne okazje na podwyższenie zmarnowali Fabianowski i Broź. Próbował też Zawadzki.

Niewykorzystane szanse zemściły się na gospodarzach. Najlepszy w zespole Podbeskidzia - Rocki, dośrodkował piłkę w pole karne, a Świerblewski wolejem doprowadził do wyrównania. Miało to miejsce tuż przed przerwą. Swój kwadrans trener bielszczan wykorzystał odpowiednio, bo w drugiej odsłonie jego drużyna grała już lepiej. Dobre zmiany dali Jarosz i Ganowicz. Ten drugi zastąpił Koniecznego, który cały zakrwawiony, w asyście sanitariuszy, opuszczał boisko.

Końcówka należała do Podbeskidzia. Sandecja opadła z sił. Rocki upadł w obrębie pola karnego i domagał się podyktowania jedenastki. Arbiter pozostał niewzruszony. Wynik mógł jeszcze zmienić Ganowicz, ale po jego strzale z rzutu wolnego piłkę z problemami zdołał wybronić Kozioł.
źródło: SportSlaski.pl / ts.podbeskidzie.pl

Przeczytaj również