Rzadka sytuacja dla Podbeskidzia. Ale efekt "nowej miotły" nie działa!

12.09.2012
Podbeskidzie Bielsko-Biała w piątek zmierzy się ze Śląskiem Wrocław, który po raz pierwszy poprowadzi nowy trener Stanislav Levy. Sprawdziliśmy, jak na "Górali" działa tzw. efekt "nowej miotły".
Okazuje się, że choć w Polsce do zmian trenerskich dochodzi bardzo regularnie, akurat przed meczami z Podbeskidziem Bielsko-Biała zdarza się to bardzo rzadko. Dość powiedzieć, że podczas blisko trzyletniej pracy trenera Roberta Kasperczyka w zespole "Górali", zdarzyło się to tylko cztery razy. I wnioski są dla bielszczan raczej optymistyczne.

Sam trener, zapytany przez nas o tę kwestię, mówi, że trudno powiedzieć, jak na mistrzów Polski podziała zmiana szkoleniowca. Przypomnijmy, że Stanislav Lewy, czeski trener Śląska, poprowadzi w piątek zespół po raz pierwszy. W wygranym starciu z Ruchem, mistrzami Polski dyrygował asystent Oresta Lenczyka.

W poprzednim sezonie tylko raz zdarzyło się, by trener rywali debiutował meczem z Podbeskidziem. Miało to miejsce w pierwszej kolejce przeciwko Jagiellonii Białystok, w której zaledwie od tygodnia pracował Czesław Michniewicz, który zastąpił Michała Probierza po blamażu "Jagi" z Irtyszem Pawłodar. Długo wydawało się, że "nowa miotła" przyniesie efekt, bowiem białostoczanie wygrywali w Bielsku-Białej 2-0, jednak dzięki piorunującej końcówce ówczesny beniaminek zdołał zremisować 2-2.

W rozgrywkach, w których bielszczanie uzyskali awans do najwyższej ligi, także tylko w pierwszej kolejce debiutował szkoleniowiec rywali. Wówczas Jerzy Kowalik, trener Kolejarza Stróże, ze swoją drużyną przeciwko Podbeskidziu osiągnął remis 1-1.

Do poprzednich przykładów walki bielszczan z "nową miotłą" można się dokopać dopiero sięgając do pierwszej rundy Roberta Kasperczyka w Bielsku-Białej. Wówczas dla Jacka Grembockiego, ówczesnego trenera Znicza Pruszków, był to dopiero drugi mecz jako szkoleniowca tej drużyny, a "Górale" wygrali wtedy na wyjeździe 1-0. Kilka miesięcy później, w debiucie trenera Dariusza Kubickiego w Dolcanie Ząbki, Podbeskidzie wygrało 3-0.

Jak widać, za czasów urzędowania Kasperczyka w Bielsku-Białej zdarzyły się cztery mecze z "nowymi miotłami". Dwa z nich Podbeskidzie wygrało, dwa zremisowało. Biorąc pod uwagę, że "Górale" nie odnieśli zwycięstwa już od bardzo, bardzo dawna, kibice życzyliby sobie, by w piątek Podbeskidzie nie tylko podtrzymało serię bez porażki z drużynami, które mają nowych trenerów, ale także dopisało wreszcie trzy punkty.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również