Rywale trudni, ale to może być weekend naszych drużyn!

07.03.2013
W najbliższej kolejce ekstraklasy większość naszych drużyn mierzyć się będzie z rywalami z "górnej półki". Jednak - zdaniem naszego eksperta, Jarosława Skrobacza - wcale nie stoją na straconych pozycjach.
Spotkanie Podbeskidzia Bielsko-Biała z Legią Warszawa można zapowiedzieć jako starcie największej niespodzianki z największym rozczarowaniem początku rundy wiosennej?

Jarosław Skrobacz: - To dopiero początek rundy, ale Legia pewnie odczuwa ogromny niedosyt - porażka w Kielcach, remis z Bełchatowem. Te drużyny - GKS i Podbeskidzie - pokazują, że się jeszcze nie poddały. Szczególny szacunek dla "Górali". Wysokie zwycięstwo z Jagiellonią Białystok, remis z Wisłą Kraków. Przy odrobinie szczęścia przy Reymonta też mogli wygrać. Legia nie będzie miała łatwej przeprawy, biorąc pod uwagę to, że zapowiadają opady. Mogą być ciężkie warunki, boisko na pewno nie będzie sprzyjało grze z polotem, którą być może bardziej preferuje zespół z Warszawy. Na lepszej murawie goście byliby zdecydowanym faworytem. Zresztą dalej nim są, ale gospodarzy stać na niespodziankę. W Podbeskidziu jest trener związany wcześniej z Warszawą. To dodatkowa mobilizacja. To klub z naszego regionu, więc życzę mu wszystkiego najlepszego. Oby pokusili się o trzy punkty, żeby cały czas byli w grze.

Spodziewał się pan, że po dwóch meczach Podbeskidzie będzie miało 4 punkty i bilans bramkowy 4-0? Bielszczanie poprawili grę w defensywie.

- Na pewno poprawili, chociaż jeśli chcielibyśmy się czepiać, to interwencja Marka Sokołowskiego to przecież sytuacja na rzut karny. Rafał Boguski był faulowany. Podbeskidzie poprawiło ogólnie grę. Jak patrzę na nich, to mam wrażenie, że to zupełnie inny zespół. Weszli w rundę z wiarą w to, co robią. Pomimo dużej straty do bezpiecznego miejsca, odzyskali wiarę w to, że może się udać. Wydaje się, że to nierealne, ale widać, że oni w to wierzą i udowadniają to na boisku. Czapki z głów. Jeśli tak dalej będzie, to mogą sprawić mega sensację.

Górnik Zabrze - Lech Poznań to hit kolejki?

- Górnik będzie pałał ogromną chęcią rehabilitacji za porażkę u siebie. To, że Lech przegrał, to też duża niespodzianka, ale weźmy pod uwagę, że "Kolejorz" nie potrafi wygrać u siebie od dłuższego czasu. Polonia Warszawa dobrze gra w defensywie, szybko strzeliła bramkę i potrafiła dowieźć to do końca spotkania. Zabrzanie byli faworytami w meczu z Jagiellonią, ale taka jest piłka. Dla mnie to mecz kolejki. Będzie ciężko, ale obstawiam "1".

Górnik nie może jeszcze liczyć na Prejuce'a Nakoulmę i Ireneusza Jelenia. Siła ognia nie jest więc największa.

- Na pewno tak, ale tutaj będzie decydowała gra w środku pola. Jeśli Olo Kwiek będzie w dobrej dyspozycji, będzie potrafił dzielić piłką. W tej drużynie nawet grający na boku Paweł Olkowski potrafi stworzyć przewagę i znaleźć się w sytuacji strzeleckiej. Nie ma jeszcze takiego pola manewru, jakiego by chciał trener Adam Nawałka, ale zespół stwarza okazje. Może to przez lokalny sentyment, ale myślę, że Górnik może wygrać z takim rywalem i że z Jagiellonią to był wypadek przy pracy.


Norbert Barczyk/Pressfocus

Ruch Chorzów zagra ze Śląskiem Wrocław. "Niebiescy" po falstarcie z Lechem zdołali pokonać Widzew Łódź. Po takim przełamaniu się będzie łatwiej?

- Śląsk to ciężki rywal, ale też jest po stracie punktów w Kielcach. Też jestem sentymentalnie związany z tym zespołem, gra tam Marcin Malinowski, zespół prowadzi Jacek Zieliński, któremu życzę punktów. Myślę, że po zwycięstwie nad Widzewem, Ruch złapie wiatr w żagle. Piłkarze uwierzą w siebie, bo po meczu z Lechem można było wpaść w psychiczny dołek. To drużyna, która potrafi z każdym wygrać i naprawdę nie stoi na straconej pozycji.

Personalnie Ruch nie jest zespołem na 14. miejsce w ekstraklasie.

- Zdecydowanie. Personalnie nie wygląda źle. Nieudana jesień to efekt zawirowań i zamieszania w Ruchu, odejście trenera Waldemara Fornalika. To też na początku powodowało rozgardiasz w zespole. To na pewno nie jest drużyna do spadku.

Piast Gliwice, mimo że zimą się nie osłabił, to jak na razie musi łatać ogromne dziury. Wszystko przez dużą ilość kontuzji.


- Jest to problem, ale Pogoń Szczecin również je ma. Piast nie rozpoczął rundy tak, jakby sobie tego życzył, ale na to miała też duży wpływ nieobecność na ławce trenerskiej Marcina Brosza. Darek Dudek oczywiście starał się robić, co tylko można, ale zespół to czuje.

Piast przywiezie punkty ze Szczecina?


- Patrząc na to, że trener wróci na ławkę, myślę, że Pogoń absolutnie jest w zasięgu. Gliwiczanie na pewno będą musieli zwrócić uwagę na Ediego Andradinę. Jego indywidualna gra już wielokrotnie przechylała szalę na korzyść jego zespołu, ale Piast nie musi przegrać. Myślę, że remis satysfakcjonowałby sztab szkoleniowy drużyny z Gliwic.

Od momentu odejścia z GKS-u Katowice nie słychać o panu. Co więc pan porabia?

- Na spokojnie pracuję w klubie z ekstraklasy. Szukam na południu Polski zawodników, w czerwcu może jakieś zgrupowanie zorganizujemy. Dużo jeżdżę, oglądam. Czekam na rozgrywki niższych klas rozgrywkowych. Tak to będzie wyglądało do końca roku.

Zdradzi pan, jaki to klub?

- Wolałbym nie, bo pracodawcy może nie byliby z tego szczęśliwi. To czołowy klub ekstraklasy.

Rozmawiał Adrian Waloszczyk
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również