"Rybansky? Nie wiem czy kogoś nie poślę do sklepu po siatki dla niego"
22.07.2013
Podbeskidzie dobrze rozpoczęło spotkanie, jednak plany bielszczanom pokrzyżowała kontuzja Tomasza Górkiewicza. - Pierwsze 30 minut dobrze, najlepszy fragment gry. Graliśmy tak jak chcieliśmy - utrzymanie przy piłce i gol. Posypało się przy kontuzji "Górka", nie mieliśmy prawego obrońcy, został nim stoper Szymanek. Trudne zadanie było przed nim, bo Lechia miała mocne skrzydła. Po wejściu Wojtka trzeba było stawić czoła rozpędzonej Lechii, było to bardzo groźne - przyznał Michniewicz.
- Zmiana pokrzyżowała nam szyki, ale nie można się tłumaczyć zmianą jednego zawodnika. Nie mieliśmy materiału do analizy Lechii, nie wiedzieliśmy jak oni chcą grać, nie znałem Dawidowicza, a to naprawdę uzdolniony chłopak. Mieliśmy problem, bo Pawela musiał grać pod stoperami, obrońcy wygrywali wszystkie pojedynki główkowe. Przy Demjane grał inaczej. W przerwie zwracałem uwagę, żeby Paweli grać do nogi, a nie robili tego i piłka wracała jak bumerang - powiedział szkoleniowiec Podbeskidzia.
Michniewicz na konferencji pomeczowej jeszcze nie wiedział, kto strzelił bramkę, która dała jego drużynie remis. - Żałuję, że bez utrzymania piłki w drugiej połowie za głęboko cofnęliśmy się. Nie widziałem kto popełnił błąd, widziałem tylko radość Lechii. Szczęście, że był rzut wolny, świetne dośrodkowanie "Rudiego", nie wiem kto strzelił, jedni mówią, że "Telich", inni że Pawela, punkt zostanie nam do końca ligi, nikt nie będzie go dzielił. Życzę Michałowi, żeby w Lechii długo pracował. My wracamy szczęśliwi z podniesionym czołem. Cieszymy się z punktu, olbrzymi szacunek dla zawodników, że zdobyli wyrównującą bramkę. Było przy tym trochę szczęścia - stwierdził trener.
Opiekun "Górali" skomentował też postawę debiutującego Ladislava Rybanskiego, który miał swój udział przy obu trafieniach gospodarzy. - Bramkarza rozlicza się z tego co wpuścił, a nie co obronił, puścił dwa gole między nogami. Na Abrahama jest sklep z rybami i tam są siatki, nie wiem czy kogoś nie poślę, po siatki dla niego. On dopiero poznaje naszą ligę, doświadczenie będzie procentowało, będzie czuł się coraz pewniej do momentu kiedy nie wróci Zajac - skomentował postawę golkipera Michniewicz.
- Zmiana pokrzyżowała nam szyki, ale nie można się tłumaczyć zmianą jednego zawodnika. Nie mieliśmy materiału do analizy Lechii, nie wiedzieliśmy jak oni chcą grać, nie znałem Dawidowicza, a to naprawdę uzdolniony chłopak. Mieliśmy problem, bo Pawela musiał grać pod stoperami, obrońcy wygrywali wszystkie pojedynki główkowe. Przy Demjane grał inaczej. W przerwie zwracałem uwagę, żeby Paweli grać do nogi, a nie robili tego i piłka wracała jak bumerang - powiedział szkoleniowiec Podbeskidzia.
Michniewicz na konferencji pomeczowej jeszcze nie wiedział, kto strzelił bramkę, która dała jego drużynie remis. - Żałuję, że bez utrzymania piłki w drugiej połowie za głęboko cofnęliśmy się. Nie widziałem kto popełnił błąd, widziałem tylko radość Lechii. Szczęście, że był rzut wolny, świetne dośrodkowanie "Rudiego", nie wiem kto strzelił, jedni mówią, że "Telich", inni że Pawela, punkt zostanie nam do końca ligi, nikt nie będzie go dzielił. Życzę Michałowi, żeby w Lechii długo pracował. My wracamy szczęśliwi z podniesionym czołem. Cieszymy się z punktu, olbrzymi szacunek dla zawodników, że zdobyli wyrównującą bramkę. Było przy tym trochę szczęścia - stwierdził trener.
Opiekun "Górali" skomentował też postawę debiutującego Ladislava Rybanskiego, który miał swój udział przy obu trafieniach gospodarzy. - Bramkarza rozlicza się z tego co wpuścił, a nie co obronił, puścił dwa gole między nogami. Na Abrahama jest sklep z rybami i tam są siatki, nie wiem czy kogoś nie poślę, po siatki dla niego. On dopiero poznaje naszą ligę, doświadczenie będzie procentowało, będzie czuł się coraz pewniej do momentu kiedy nie wróci Zajac - skomentował postawę golkipera Michniewicz.
Polecane
Ekstraklasa