Rudolf Urban: Myślałem, że mecz z Piastem będzie szczególny…

27.09.2013
- Miałem osiem miesięcy przerwy i po takim okresie bardzo trudno jest wrócić do optymalnej dyspozycji. Ale to jest już za mną. Staram się nie patrzeć wstecz - mówi o pobycie w Gliwicach, Rudolf Urban.

Doświadczony pomocnik coraz lepiej poczyna sobie w drużynie Podbeskidzia. Urban przekonał do siebie trenera Michniewicza i w ostatnich czterech spotkaniach wybiegał na boisko w podstawowym składzie. W piątek Rudolf zmierzy się ze swoim byłym klubem, Piastem Gliwice.

- Na początku myślałem, że mecz z Piastem będzie dla mnie szczególny, ale teraz tego nie czuję. Może dopiero w dniu meczu będą większe emocje. To jest spotkanie jak każde inne i zrobimy wszystko, żeby zdobyć w nim trzy punkty – mówi przed meczem doświadczony pomocnik.

Przygoda z Piastem nie ułożyła się dla Urbana, tak jak życzyłby sobie tego sam zawodnik. O ile w pierwszej lidze Urban był podstawowym zawodnikiem drużyny prowadzonej przez Marcina Brosza, to już w ekstraklasie rozegrał tylko dziewięć spotkań. Wszystko przez ciężką i przewlekłą kontuzję.  

- Miałem osiem miesięcy przerwy i po takim okresie bardzo trudno jest wrócić do optymalnej dyspozycji. Ale to jest już za mną. Staram się nie patrzeć wstecz, tylko skupiać na celach, które są przede mną – zaznacza z optymizmem Urban.

Urban spędził w Gliwicach prawie dwa lata i z pewnością dokładnie zna mocne i słabe strony gliwiczan. - Ich główną siłą jest gra zespołowa. Nigdy nie odpuszczają, od pierwszej do ostatniej minuty. I nawet jak przegrywają, to w końcówce potrafią się wziąć w garść i ostatecznie wygrać. To na pewno mocna drużyna i musimy być bardzo skoncentrowani, bo nigdy nie wiadomo, kiedy Piast może zdobyć bramkę – przestrzega przed swoimi byłymi kolegami.

Czy Urban pomoże trenerowi Podbeskidzia znaleźć słabe punkty zespołu z Gliwic? - Trener Michniewicz analizuje każdego przeciwnika bardzo dokładnie i jeszcze nie pytał mnie o żadne szczegóły gry Piasta. Ale jest jeszcze trochę czasu i może o coś zapyta (śmiech) – zakończył Rudolf Urban.

autor: DW

Przeczytaj również