Ruch - Podbeskidzie 3-0. Klęska rezerwowego składu "Górali"

11.06.2011
To był ostatni występ radzionkowian w takim składzie - kilku najlepszych zawodników tego lata zapewne zmieni klub. Ze swą publicznością pożegnali się kapitalnie, ogrywając pewnie i wysoko Podbeskidzie.

Wydarzenie
Wygrywając mecz radzionkowianie skompletowali swoistego "szlemika". Udało im się bowiem w tym sezonie wygrać przynajmniej jedno spotkanie ligowe z każdym ośmiu zespołów (poza Flotą Świnoujście), jakie zakończyły sezon przed nimi.

Bohater
Dawid Jarka na ligowe trafienie czekał od 30 października 2010 roku, kiedy to pokonał bramkarza Piasta Gliwice. Wreszcie "odblokował się" strzelecko po 18 występach bez gola! Co prawda pierwsze trafienie nie było szczególnej urody - głową wepchnął piłkę do siatki z... metra - ale dzięki niemu właśnie dogonił na radzionkowskiej liście snajperów Marka Sukera, nieobecnego już w Ruchu od kilku miesięcy. A potem go "przeskoczył", pewnie egzekwując rzut karny. W sumie strzelił w tym sezonie 6 bramek. Koniecznie dodać też trzeba, że zaliczył również kapitalną asystę przy trafieniu Vladimira Balata.

Co ciekawego
- Mecz w Radzionkowie - grany przecież de facto "o pietruszkę" - wzbudził wielkie zainteresowanie trenerów, również ekstraklasowych. Na trybunach zasiadł m.in. Leszek Ojrzyński, nowy opiekun Korony Kielce (notabene zaraz obok niego miejsca na trybunach zajęli Tomasz Foszmańczyk i Marcin Kowalski, najpewniej żegnający się z Ruchem); był też Michał Probierz oraz Robert i Jacek Góralczykowie. Mecz pilnie obserwował też Jerzy Wyrobek.

- Do Radzionkowa przyjechała około 20-osobowa grupa fanów Podbeskidzia, która kupiła bilety w kasach przy Narutowicza i - bez jakichkolwiek konfliktów - zasiadła na trybunach między fanami miejscowych. "Piłka nożna dla kibiców" - głośno przypominali przez wiele minut widzowie w Radzionkowie autorom pomysłu zamykania stadionów i zakazu wpuszczania sympatyków zespołów gości.

- Zgodnie z zapowiedziami, trener Robert Kasperczyk wystawił do gry jedenastkę mocno odbiegającą od podstawowej w całym sezonie. W ten sposób szansę I-ligowego debiutu dostali: Mariusz Mikoda - niespełna 19-letni reprezentant Polski juniorów, oraz Arkadiusz Gołąb.

- W drużynie radzionkowskiej z kolei w identycznej sytuacji znalazł się rówieśnik Mikody, bramkarz Piotr Adamek. Patrząc na rezultat, jego debiut na pierwszoligowych boiskach ocenić należy jako dużo bardziej udany.

- Bardzo intensywnie "szukał" gola Miłosz Przybecki. Najbardziej rozchwytywany dziś piłkarz Ruchu w 61 min najpierw potknął się, przebiegł parę metrów... na czworakach, pozbierał się i... dał się sfaulować w polu karnym Arkadiuszowi Gołąbowi, umożliwiając  Dawidowi Jarce zdobycie bramki z karnego. Potem jeszcze dwukrotnie szarżował dynamicznie. Raz jednak uderzył za wysoko, a później jego strzał obronił Richard Zajac.

- Słowacki golkiper w końcówce zrehabilitował się za niepewne interwencje z I połowy. Najpierw rewelacyjnie sparował na róg kapitalne uderzenie Vladimira Balata, potem efektownie obronił strzał Piotra Rockiego.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również