Ruch i GKS Tychy uratowały weekend. Polonia nie grała w... piłkę nożną
23.04.2013
"Oglądaliśmy ciekawe spotkanie"
Po takich wypowiedziach można stracić wiarę w polskich trenerów. Można zagrać słabszy mecz, można zremisować na wyjeździe z Widzewem Łódź, przecież nikt nie będzie oczekiwał od Piasta Gliwice kroczenia od zwycięstwa do zwycięstwa. Ale gdy trener Marcin Brosz po raz kolejny komentuje spotkanie swojej drużyny tak, jakby obejrzał właśnie starcie Borussii Dortmund z Malagą, to ręce opadają. - Obejrzeliśmy ciekawe spotkanie - stwierdził. Zasadność użycia liczby mnogiej - mocno wątpliwa. Kibice i piłkarze Widzewa weszli na stadion spóźnieni, wywieszając transparent: "Gdzie jest Widzew? Czeka na swój stadion". Może to był dobry pomysł na przetrwanie piątkowego wieczoru?
Górnik? Przeanalizuje i wyciągnie wnioski!
Zabrzanie zagrali bardziej walecznie niż w Derbikach. Bardziej chciało im się wygrać w Kielcach. Co więcej, gdyby nie kontrowersyjne decyzje arbitra, mogli ze Ściegiennego wywieźć trzy punkty. Inna sprawa, że wyjście na spacer Łukasza Skorupskiego kosztowało Górnika trzy punkty. To już szósta porażka klubu z Roosevelta na wiosnę. Nie przeszkodziło to oczywiście zabrzanom nadal zajmować czwarte miejsce, które w tym momencie daje awans do pucharów, ale grupa pościgowa tak się wydłużyła, że zaczyna obejmować... Ruch Chorzów. Ruch wyżej od Górnika? To jeszcze przed chwilą brzmiało nierealnie, ale w taką grę zabrzan jeszcze niedawno też nikt by nie uwierzył.
Mongoł pedałuje. Ale czy zdąży?
Podbeskidzie także nie potrafiło wygrać arcyważnego meczu. Ba, w pierwszej połowie - stojący już na szafocie - GKS Bełchatów totalnie bielszczan zdominował. Jednego gola strzelił zaliczający ósmy - bardzo dobry - występ w ekstraklasie Seweryn Michalski. O ile Skorupski w meczu Górnika "wyszedł na spacer", o tyle Richard Zajac nie wychodzi i to też źle. "Brunatni" mieli kilka znakomitych sytuacji. Na drugą połowię bielszczanie wyszli jednak tak, jakby Czesław Michniewicz zamiast płyt motywujących dał im w szatni surowe mięso. Podziałało połowicznie. Fabian Pawela o mało nie rozerwał siatki, Damian Chmiel chciał zrobić coś podobnego, tyle, że przylutował w poprzeczkę. Do Pogoni zostały cztery punty, ale gdyby Chmiel trafił, wszystko byłoby już w nogach bielszczan...
Twierdza Grudziądz?
W życiu obowiązuje zasada: Jak coś jest niemożliwe do zrobienia, to daj to komuś, kto o tym nie wie, a on to zrobi. W I lidze natomiast: Jak coś jest niemożliwe do zrobienia, to daj to GKS-owi Tychy. Krzyżacką twierdzę Grudziądz próbowano zdobyć już od dawien dawna. W tym sezonie był to ostatni niezdobyty przez gości stadion w I lidze. Aż przyjechał beniaminek, Jakub Bąk z Piotrem Rockim szybko go rozklepali i było po herbatce. Jak Piotr Mandrysz to robi, że najpierw usypia czujność wszystkich, podkreślając, że to wyniki ponad stan GKS-u, a później leje wszystkich na prawo i lewo?
Nosił wilk razy kilka...
GKS Katowice radził sobie wiosną tak znakomicie, że zdobycie pola kukurydzy w Niecieczy wydawało się całkiem realne. "Słonie" jednak jako jedyne wyglądają na drużynę, która chce awansować do ekstraklasy. Jeśli mecz jest na styku, to rozstrzygają go indywidualności. W Niecieczy był to Dariusz Pawlusiński, który z takim młotkiem w nodze może grać do siedemdziesiątki. To była jednak bardziej zasłużona porażka GieKSy niż ta w Krakowie.
"To nie była nawet piłka nożna"
Mimo koszmarnych wyników, chłopaków z Polonii Bytom kilka razy można było w tym sezonie chwalić. Po meczu z Okocimskim Brzesko, ciepłych słów dla swoich graczy nie znalazł nawet trener Jacek Trzeciak. Jak się przegrywa na własnym stadionie 0-3 z przedostatnią drużyną ligi, jak nawet Mateusz Mika zaczyna się dostosowywać poziomem do kolegów, a nie odwrotnie, trudno się dziwić, że załamany szkoleniowiec mówił na konferencji: To nie była nawet piłka nożna.
"Jankes" nie chciał "jajami"
Ruch Chorzów dawno nikogo tak nie zdominował jak w poniedziałek Polonię Warszawa. Cóż z tego, skoro do przerwy dalej było 0-0. Trener Jacek Zieliński obawiał się kolejnej głupiej straty punktów. Zaordynował więc w szatni strzelenie gola po przerwie nawet "jajami". Maciej Jankowski obył się bez nich. Jego dwa gole, zrobiły z niego najlepszego strzelca "Niebieskich" i dały bezcenne trzy punkty. Nareszcie udało się ograć "Czarne Koszule". Udało się też odrobinę poprawić weekend na Śląsku. A może to już zapowiedź sukcesów naszych klubów w nowo otwartym tygodniu?
Po takich wypowiedziach można stracić wiarę w polskich trenerów. Można zagrać słabszy mecz, można zremisować na wyjeździe z Widzewem Łódź, przecież nikt nie będzie oczekiwał od Piasta Gliwice kroczenia od zwycięstwa do zwycięstwa. Ale gdy trener Marcin Brosz po raz kolejny komentuje spotkanie swojej drużyny tak, jakby obejrzał właśnie starcie Borussii Dortmund z Malagą, to ręce opadają. - Obejrzeliśmy ciekawe spotkanie - stwierdził. Zasadność użycia liczby mnogiej - mocno wątpliwa. Kibice i piłkarze Widzewa weszli na stadion spóźnieni, wywieszając transparent: "Gdzie jest Widzew? Czeka na swój stadion". Może to był dobry pomysł na przetrwanie piątkowego wieczoru?
Górnik? Przeanalizuje i wyciągnie wnioski!
Zabrzanie zagrali bardziej walecznie niż w Derbikach. Bardziej chciało im się wygrać w Kielcach. Co więcej, gdyby nie kontrowersyjne decyzje arbitra, mogli ze Ściegiennego wywieźć trzy punkty. Inna sprawa, że wyjście na spacer Łukasza Skorupskiego kosztowało Górnika trzy punkty. To już szósta porażka klubu z Roosevelta na wiosnę. Nie przeszkodziło to oczywiście zabrzanom nadal zajmować czwarte miejsce, które w tym momencie daje awans do pucharów, ale grupa pościgowa tak się wydłużyła, że zaczyna obejmować... Ruch Chorzów. Ruch wyżej od Górnika? To jeszcze przed chwilą brzmiało nierealnie, ale w taką grę zabrzan jeszcze niedawno też nikt by nie uwierzył.
Mongoł pedałuje. Ale czy zdąży?
Podbeskidzie także nie potrafiło wygrać arcyważnego meczu. Ba, w pierwszej połowie - stojący już na szafocie - GKS Bełchatów totalnie bielszczan zdominował. Jednego gola strzelił zaliczający ósmy - bardzo dobry - występ w ekstraklasie Seweryn Michalski. O ile Skorupski w meczu Górnika "wyszedł na spacer", o tyle Richard Zajac nie wychodzi i to też źle. "Brunatni" mieli kilka znakomitych sytuacji. Na drugą połowię bielszczanie wyszli jednak tak, jakby Czesław Michniewicz zamiast płyt motywujących dał im w szatni surowe mięso. Podziałało połowicznie. Fabian Pawela o mało nie rozerwał siatki, Damian Chmiel chciał zrobić coś podobnego, tyle, że przylutował w poprzeczkę. Do Pogoni zostały cztery punty, ale gdyby Chmiel trafił, wszystko byłoby już w nogach bielszczan...
Twierdza Grudziądz?
W życiu obowiązuje zasada: Jak coś jest niemożliwe do zrobienia, to daj to komuś, kto o tym nie wie, a on to zrobi. W I lidze natomiast: Jak coś jest niemożliwe do zrobienia, to daj to GKS-owi Tychy. Krzyżacką twierdzę Grudziądz próbowano zdobyć już od dawien dawna. W tym sezonie był to ostatni niezdobyty przez gości stadion w I lidze. Aż przyjechał beniaminek, Jakub Bąk z Piotrem Rockim szybko go rozklepali i było po herbatce. Jak Piotr Mandrysz to robi, że najpierw usypia czujność wszystkich, podkreślając, że to wyniki ponad stan GKS-u, a później leje wszystkich na prawo i lewo?
Nosił wilk razy kilka...
GKS Katowice radził sobie wiosną tak znakomicie, że zdobycie pola kukurydzy w Niecieczy wydawało się całkiem realne. "Słonie" jednak jako jedyne wyglądają na drużynę, która chce awansować do ekstraklasy. Jeśli mecz jest na styku, to rozstrzygają go indywidualności. W Niecieczy był to Dariusz Pawlusiński, który z takim młotkiem w nodze może grać do siedemdziesiątki. To była jednak bardziej zasłużona porażka GieKSy niż ta w Krakowie.
"To nie była nawet piłka nożna"
Mimo koszmarnych wyników, chłopaków z Polonii Bytom kilka razy można było w tym sezonie chwalić. Po meczu z Okocimskim Brzesko, ciepłych słów dla swoich graczy nie znalazł nawet trener Jacek Trzeciak. Jak się przegrywa na własnym stadionie 0-3 z przedostatnią drużyną ligi, jak nawet Mateusz Mika zaczyna się dostosowywać poziomem do kolegów, a nie odwrotnie, trudno się dziwić, że załamany szkoleniowiec mówił na konferencji: To nie była nawet piłka nożna.
"Jankes" nie chciał "jajami"
Ruch Chorzów dawno nikogo tak nie zdominował jak w poniedziałek Polonię Warszawa. Cóż z tego, skoro do przerwy dalej było 0-0. Trener Jacek Zieliński obawiał się kolejnej głupiej straty punktów. Zaordynował więc w szatni strzelenie gola po przerwie nawet "jajami". Maciej Jankowski obył się bez nich. Jego dwa gole, zrobiły z niego najlepszego strzelca "Niebieskich" i dały bezcenne trzy punkty. Nareszcie udało się ograć "Czarne Koszule". Udało się też odrobinę poprawić weekend na Śląsku. A może to już zapowiedź sukcesów naszych klubów w nowo otwartym tygodniu?
Polecane
Ekstraklasa