Robert Podoliński: „Ten mecz rozegra się także w głowach piłkarzy”
22.04.2016
Do potyczki ze Śląskiem Wrocław bielski zespół przystąpi osłabiony. Podczas pojedynku z Górnikiem Zabrze urazów nabawili się kluczowi obrońcy – Jozef Piacek i Oleg Veretilo. Obaj powinni być gotowi na mecz z Jagiellonię. Do treningów wrócili natomiast Adam Pazio i Dariusz Kołodziej.
Kolejny ubytek to absencja Jakuba Kowalskiego, który w Zabrzu po raz czwarty w tym sezonie został ukarany żółtą kartką... w kontrowersyjnych okolicznościach. – Kuby Kowalskiego zabraknie po kuriozalnej sytuacji. Przewinienie widział tylko arbiter. Odwołaliśmy się od jego decyzji, ale została ona podtrzymana. Mamy do czynienia z śmiesznym i zarazem niebezpiecznym wydarzeniem, bo rzutu wolnego nie było. Dzisiaj przydarzyło się to nam, jutro może innej drużynie. Powtórki telewizyjne nie pozostawiają złudzeń. Widocznie telewizja kłamie – mówi niepocieszony Robert Podoliński.
Najbliższy rywal „Górali” notuje udaną serię. 9 marca Śląsk przejął Mariusz Rumak, od tego momentu zespół nie przegrywa. Z sześciu spotkań trzy wygrał, trzy zremisowała. – Śląsk porównałbym do Wisły Kraków. Nie do pomyślenia było niedawno, że będzie bronił się przed spadkiem. Po przyjściu trenera Rumaka zawodnicy lepiej biegają, są bardziej agresywni. Atutem Śląska są indywidualne umiejętności piłkarzy. Imponują statystyki pozyskanego Japończyka Morioki, dobrze prezentuje się młody napastnik Mervo, Kiełb czy Pich zapewniają jakość na skrzydłach. Dobra gra tych piłkarzy przekłada się ostatnio na punkty zdobywane przez drużynę z Wrocławia – ocenia opiekun Podbeskidzia.
Po podziale punktów i dwóch porażkach bielski zespół znalazł się tuż nad strefą spadkową. Miejsca na kolejne pomyłki jest coraz mniej. – Chciałbym zobaczyć jutro Podbeskidzie zwycięskie. Wrażenie artystyczne schodzi na dalszy plan, musimy za wszelką cenę zdobyć punkty. Ten mecz rozegra się także w głowach piłkarzy. Musimy być agresywni i nieustępliwi. Strach przed spadkiem towarzyszy nam od momentu mojego przyjścia do klubu. Na pewno nasza sytuacja byłby zdecydowanie lepsza, gdyby nie podział punktów, ale do podziału doszło. Teraz osiem zespołów walczy o utrzymanie. Wszystkim towarzyszy strach, ważne żeby nie pętał nóg. W ostatnich meczach podejmowaliśmy mało pojedynków w ofensywie, a mamy piłkarzy, którzy potrafią wygrywać pojedynki indywidualne. Mamy swoje atuty w ataku, nie wykorzystywaliśmy ich. Odpowiedzialna gra z tyłu i skuteczność z przodu, to jest klucz do sukcesu – podkreśla trener Podoliński.
Polecane
Ekstraklasa