Robert Podoliński: „Na spokój nie mamy czasu”

05.05.2016
Drogę z nieba do piekła przebyło w ostatnich tygodniach bielskie Podbeskidzie. Jutro podczas starcia z Koroną Kielce stanie przed szansą na odbicie się od dna.
Norbert Barczyk/Pressfocus

„Górale” podejmą zespół z Kielc, który jest niepokonany od 27 lutego, kiedy to przegrał w Łęcznej 2:3. W kolejnych 10 meczach nie zaznał smaku porażki. – Każda seria ma swój koniec. Korona to zespół solidny, punktuje ostatnio w każdym meczu, z każdego wyciska przynajmniej punkt, ale niewiele z nich wygrywa. Na pewno atuty Korony to Airam Cabrera i boczni pomocnicy, którzy potrafią wygrywać pojedynki jeden na jeden – mówi Robert Podoliński, który nie będzie mógł skorzystać jutro z pauzujących za kartki Marka Sokołowskiego i Damiana Chmiela oraz narzekającego na uraz Mateusza Szczepaniaka.
 

Podbeskidzie w grupie spadkowej nie wygrało jeszcze meczu, dlatego spadło na ostatnie miejsce w tabeli. – Sportowa złość w zespole jest widoczna. Wiemy, że czegoś ostatnio nam brakuje. W Białymstoku zabrakło tak niewiele. Szkoda, że nie wyciągamy wniosków. O spokoju nie ma mowy, bo na spokój nie mamy czasu. Towarzyszy nam ostatnio duża nerwowość, włącza się momentami „elektryka”, popełniamy za dużo błędów indywidualnych – ocenia opiekun bielskiego zespołu.
 

Deja vu towarzyszy „Góralom”. Pod koniec minionego roku zespół borykał się z problemami kadrowymi – gracze z udziału w meczach wypadli z powodu urazów bądź kartek – spadł na ostatnie miejsce w tabeli. Obecna sytuacja do złudzenia przypomina końcówkę zmagań w 2015 roku. Wówczas sztab szkoleniowy miał dużo czasu na wyjście z trudnej sytuacji. Obecnie tego czasu nie ma… – Niestety gramy niemal co trzy dni. Teraz mieliśmy tydzień przerwy. Myślę, że mecz w Białymstoku, mimo porażki, to dobry prognostyk. Szukamy po tym spotkaniu pozytywów. Liczę na wyczuwalną w drużynie sportową złość – klaruje trener Podoliński, który nie chce wybiegać w kierunku przyszłości. – Chciałbym uciąć wszelkie spekulacje dotyczące transferowych przymiarek zawodników. Wszyscy skupiamy się na swojej pracy. Dostaliśmy w Podbeskidziu szansę i chcemy się odwdzięczyć. Skupiamy się na utrzymaniu Ekstraklasy dla Bielska-Białej. Z taką myślą przyszedłem do klubu. Bywało różnie, różowo nie było, chyba że cofniemy się o dwa tygodnie do okresu, w którym nie przegrywaliśmy. Wychodziliśmy w tym sezonie z trudnych sytuacji, bo szatnia na to pracowała. Nadal pracuje – kończy osoba odpowiedzialna za postawę Podbeskidzia.


 

źródło: własne/SportoweBeskidy.pl
autor: KB

Przeczytaj również