Robert Kasperczyk: Wszystko siedzi gdzieś z tyłu głowy
02.10.2014
Podbeskidzie Bielsko-Biała zanotowało udany start rozgrywek, jednak ostatnio zespół jest w dołku. Kibice zamiast walki o podium, trzymają kciuki za to, by "Górale" znów wrócili do grupy mistrzowskiej. - Biorąc pod uwagę trzy ostatnie mecze Podbeskidzia, to myślę, że za każdym razem o porażkach zespołu zdecydowały proste, indywidualne błędy w kluczowych momentach danych spotkań. Spójrzmy tylko na ostatni mecz. Nie jestem w stanie zrozumieć, co chciał zrobić Rysiek Zajac, który podał piłkę napastnikowi Jagiellonii. Takie sytuacje spowodowały, że te spotkania, a przede wszystkim wyniki wyglądają dla "Górali" źle - analizuje grę bielszczan były trener tej drużyny, Robert Kasperczyk.
Szkoleniowiec nie zgadza się z opinią, że słabe wyniki Podbeskidzia to efekt "przykręcenia śruby" przez Leszka Ojrzyńskiego w trakcie przerwy na reprezentację. - Nie zgodzę się z takim stwierdzeniem. Przede wszystkim dlatego, że nie jesteśmy wewnątrz tego zespołu. Myślę, że sztab szkoleniowy, a przede wszystkim Leszek Ojrzyński, doskonale wie, co jest grane. Z mojego punktu widzenia wygląda to tak, że wszystko siedzi gdzieś z tyłu głowy. Drużyna jest po tych porażkach trochę przygaszona mentalnie - uważa Kasperczyk.
Szkoleniowiec nie zgadza się z opinią, że słabe wyniki Podbeskidzia to efekt "przykręcenia śruby" przez Leszka Ojrzyńskiego w trakcie przerwy na reprezentację. - Nie zgodzę się z takim stwierdzeniem. Przede wszystkim dlatego, że nie jesteśmy wewnątrz tego zespołu. Myślę, że sztab szkoleniowy, a przede wszystkim Leszek Ojrzyński, doskonale wie, co jest grane. Z mojego punktu widzenia wygląda to tak, że wszystko siedzi gdzieś z tyłu głowy. Drużyna jest po tych porażkach trochę przygaszona mentalnie - uważa Kasperczyk.
Polecane
Ekstraklasa