Robert Kasperczyk: Wiedzieliśmy, że zabraknie nam świeżości

25.11.2011
Przegraliśmy z zespołem lepszym. Przynajmniej punkt byliśmy w stanie z Warszawy wywieźć - żałował Robert Kasperczyk. Dlaczego trener "Górali" odsunął od pierwszego składu Lirana Cohena i Roberta Demjana?
- Doszliśmy do wniosku, że Cohen odpocznie, ma lekki dołek formy. Przerwa w jednej kolejce wyjdzie mu na korzyść. Demjan? Urodził mu się syn w środku tygodnia, dostał wolne, dlatego ten mecz zaczął na ławce. Poza tym, Adam Cieśliński jest zawodnikiem szybszym i wiedzieliśmy, że przyda się przy kontratakach - tłumaczył Kasperczyk. Szansę gry dostał Mariusz Sacha. - I szybko dał sygnał, że warto było na niego postawić - wskazał szkoleniowiec.

- Polonia w przekroju całego meczu była dojrzalsza. Wiedzieliśmy, że trzy dni po meczu z Lechem może nam brakować dynamiki. Zbyt głęboko się cofnęliśmy po stracie pierwszego gola. Skupiliśmy się na obronie wyniku 1-1, co z takim przeciwnikiem źle się skończyło - dodał.

- Podbeskidzie to dobry zespół, który ograł wcześniej Wisłę i Legię. Zatem mecz ten nie był był do odfajkowania, tylko trzeba było się napracować. Nie zlekceważyliśmy rywala - zapewnił Jacek Zieliński.

Po pierwszej połowie wydawało się, że Podbeskidzie wygra w stolicy. - Mecz ułożył się tak, że powiało chłodem, ale w drugiej połowie zagraliśmy dobrze. Było wiele sytuacji, została zachowana arytmia gry, z czego trzeba się cieszyć. Patrzyłem na grę ze spokojem i liczyłem, że piłka wreszcie wpadnie do siatki - zapewnił trener "Czarnych Koszul".

Dziennikarze z Warszawy zastanawiali się, czy w Polonii doszłoby do zmiany trenera w przypadku porażki z Podbeskidziem. - Każdy trener siedzi na minie i każda porażka sprawia, że sytuacja robi się "gorąca". Prezesa nie było na dzisiejszym meczu, ale niezależnie od tego nie bałem się zwolnienia - dodał Zieliński.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również