Robert Kasperczyk: Transfery, których dokonaliśmy były niezbędne

09.10.2010
Podbeskidzie zachwyca tej jesieni swą skutecznością, tymczasem jeszcze kilka miesięcy temu nad trenerem Robertem Kasperczykiem zbierały się ciemne chmury. - Wziąłem się ostro do roboty - mówi.
Kasperczyk przejął drużynę z Bielska-Białej niecały rok temu po Tomaszu Świderskim, który z kolei był tymczasowym trenerem po Marcinie Broszu. Obecnemu szkoleniowcowi Piasta Gliwice nie udało się awansować z Podbeskidziem do ekstraklasy, choć dwukrotnie był od tego sukcesu o włos. - Wykonał w Bielsku fantastyczną pracę, zabrakło mu tylko trochę szczęścia. Te dwa lata podniosły poprzeczkę. Właśnie z tego powodu kolejny sezon zespół rozpoczął słabiej - wspomina Kasperczyk wydarzenia sprzed roku, gdy Brosz pożegnał się Podbeskidziem.

I to właśnie Kasperczyk miał uzdrowić sytuację. Ale wiosną tego roku "Górale"... bronili się przed spadkiem. - Nad zespołem i nade mną pojawiły się duże znaki zapytania. Kiedy jednak dowiedziałem się, że zostaję, wziąłem się ostro do pracy. Ruchy personalne, których dokonaliśmy, nie były przypadkowe, były niezbędne - twierdzi szkoleniowiec.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również