Robert Kasperczyk: To może być łatwiejszy sezon niż ten pierwszy!

15.08.2012
- Mam w składzie kłopoty bogactwa. Jesteśmy zadowoleni z zakupów. Sylwek Patejuk? Wiadomo, że był jedyny, niepowtarzalny, ale... mamy innych - mówi Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia, przed nowym sezonem.
O zbliżającym się sezonie...
- W pierwszych rozgrywkach po awansie drużyna jest bardzo mało rozpoznawalna. Teraz jesteśmy już taktycznie bardziej rozpracowani, co zmusza nas do zmiany gry i zaskoczenia rywali. Chcemy zadać kłam twierdzeniu, że drugi sezon dla beniaminka jest trudniejszy. Ja uważam, że ten może być dla nas łatwiejszy, bo jesteśmy już mądrzejsi o doświadczenia z poprzedniego. Jestem dużym optymistą. Chcemy, żeby kibic klaskał, patrząc na naszą postawę. Nie wybaczymy w tym klubie przejścia obok meczu, czy gry na 60 procent.

O celach...
- Pierwsza dziesiątka to realne marzenie. A sformułowanie "pierwsza dziesiątka" zostawia dość szeroki wachlarz możliwości. Można być w pierwszej dziesiątce i mieć trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. A można w niej być i psim swędem, przy korzystnym układzie innych meczów, dostać się do europejskich pucharów. Uważam, że wyciągnąłem wnioski z poprzedniego sezonu, a teraz o wszystkim zaważy postawa zawodników.

O letnich przygotowaniach...
- Takich warunków, jak pracuję w Podbeskidziu, jeszcze nie mieliśmy. Brakowało nam tylko... pań do wachlowania.

O wygranych letnich przygotowań...
- Z całym szacunkiem dla pozostałych zawodników, ale największymi wygranymi tego lata są ci, którzy przyszli do nas z niższych lig. Mieli w tym czasie dołki fizyczne, bo praca w tych niższych ligach stoi na innym poziomie. Ale już zupełnym ewenementem jest Kamil Adamek. To jakiś fenomen! Bez większych problemów przeskoczył z cyklu, w którym miał trzy treningi w tygodniu i w weekend mecz, na cykl, w którym ma dwa treningi... dziennie i dwa mecze w tygodniu. Ponadto z rywalami - z całym szacunkiem - lepszymi niż ci, z którymi grał Drzewiarz Jasienica.

O nowych zawodnikach...
- Oni są przez nas wypatrzeni wiosną 2012, a nie przesłani w mailach, czy wciśnięci przez menedżerów na podstawie płyt DVD. Kiedy złapią dynamikę, każdy z nich coś wniesie. I każdy zasłużył na szansę. Nie wykluczam, że już w Białymstoku któryś z nowych zagra. Nie ukrywam, że najbliżej jest Michal Piter-Buczko. Ale trzeba też dać szansę Fabianowi Paweli, Damianowi Szczęsnemu. Nasz szef skautingu Grzegorz Więzik jeździł na mecze, obserwował i dopiero na tej podstawie ich pozyskaliśmy.

O związaniu z regionem...
- Jeśli nawet nie ściągamy chłopaków z regionu, tylko z dalszych części Polski, to chcemy, żeby taki zawodnik się tu osiedlił. Żeby miał mieszkanie i identyfikował się z miastem. Dlatego teraz nie ma w klubie ani jednego zawodnika, który po treningu wsiada w samochód, wyjeżdża i nic go nie interesuje. Nie, tu z pełną odpowiedzialnością musimy chodzić po ulicach.

O systemie gry...
- Jako że sam byłem napastnikiem, to zawsze korciło mnie, żeby grać dwoma, a nawet trzema - jak w poprzednich klubach - napastnikami. Próby grania na dwóch z przodu w ekstraklasie nie wypaliły. Ale wiele sparingów graliśmy dwoma napastnikami. Fajnie jest mieć przynajmniej dwa systemy, między którymi można żonglować w zależności od rywala. Nie wykluczam zastosowania np. dwóch innych systemów w kolejnych meczach. Grać będą też ci, którzy pasują do danego systemu czy pod konkretnego przeciwnika. Dla mnie pierwszy zawodnik, którego wybieram do składu, jest tak samo ważny, jak 25., bo ja mogę go za kilka tygodni potrzebować. Czas pokazał, że nie za długo pograliśmy w poprzednim sezonie tym składem, który rozpoczął ligę.

O meczu z Wartą Poznań...
- Na przegraną z Wartą nałożyło się wiele czynników, ale generalnie mówiąc, nie wszyscy byli jeszcze optymalnie przygotowani. Nie chcę, żeby to zabrzmiało zbyt buńczucznie, lecz jestem przekonany, że gdyby to spotkanie odbyło się 2-3 tygodnie później, to wyglądałoby zupełnie inaczej. Teraz, kiedy zawodnicy już zeszli z obciążeń, wyglądają zdecydowanie lepiej.

O meczu z Jagiellonią Białystok...
- Bardziej zmienił się nasz skład, aniżeli ich. Będziemy chcieli udowodnić, że to, co się stało w dwóch meczach z nimi w poprzednim sezonie, to nie był przypadek. Sebastian Ziajka nie tylko strzelił tam bramkę, ale i rozegrał kapitalne zawody. Zresztą, uważam ten mecz za nasz najlepszy występ w poprzednim sezonie. To była nasza kompletna dominacja, rywal nam wówczas nie zagroził ani przez moment.

O Sylwestrze Patejuku...
- Mam wrażenie, że im więcej mówimy o jego nieobecności, tym większą robimy krzywdę tym chłopakom, których teraz mamy. Wiadomo, że Sylwek był jedyny i niepowtarzalny, pracowałem z nim od początku pobytu w Podbeskidziu, miał różne momenty, czasem siedział na ławce, był naburmuszony, ale nigdy się nie obrażał. Teraz jednak mamy innych chłopaków. Sebastian Ziajka, Damian Szczęsny, Mariusz Sacha i Piotr Malinowski zapewnią odpowiedni poziom gry na skrzydłach.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również