Robert Kasperczyk świętuje dziś dwa lata pracy w Podbeskidziu
04.12.2011
Dwa lata w polskich realiach to cała epoka. O tym, jak to w gruncie rzeczy długo, niech świadczy fakt, że Kasperczyk jest drugim najdłużej nieprzerwanie pracującym z tą samą drużyną trenerem w ekstraklasie. O kilka miesięcy wyprzedza go tylko Waldemar Fornalik z Ruchu Chorzów.
Obecnego szkoleniowca Podbeskidzia zatrudniał prezes Janusz Okrzesik, który najpierw wytrzymał presję kibiców i mediów, nie zwalniając go po rundzie wiosennej sezonu 2009/10, w której bielszczanie do ostatniej kolejki walczyli o utrzymanie, a później pozwolił mu przemeblować drużynę. Efekt? Największy sukces w 104-letniej historii piłki nożnej na Podbeskidziu w postaci awansu do ekstraklasy i półfinału Pucharu Polski.
Wspomniana runda wiosenna 2010 roku to był... trzeci trudny moment urzędowania Kasperczyka w Bielsku. Pierwsze dwa nastąpiły tuż po podpisaniu umowy, zanim rozgrywano jeszcze jakiekolwiek mecze. Najpierw na jaw wyszedł jego udział w korupcji za czasów prowadzenia Hutnika Kraków, a później w drodze na trening w Dankowicach miał wypadek samochodowy. Oba jednak przetrwał.
Na czwarty trzeba było czekać do czasu awansu do ekstraklasy. Podbeskidzie zaczęło poniżej oczekiwań i tajemnicą poliszynela było, że jeśli nie pokonałoby Lechii Gdańsk w 8. kolejce, kolejny prezes Jerzy Wolas zmieniłby trenera. Kasperczyk wygrał i ocalił stanowisko, a "Górale" zaczęli grać lepiej. Są obecnie na 10. miejscu w ekstraklasie i są na dobrej drodze, by przedłużyć pobyt w ekstraklasie na kolejny sezon.
Kasperczyk pracuje już z trzecim prezesem - Markiem Glogazą. A, że ten ma urzędować tylko przez trzy miesiące, trener Podbeskidzia ma wszelkie szanse na przetrwanie trzech "sterników" klubu, co zakrawa już na krajowy rekord. A o tym, jak na obecnym zespole widać rękę szkoleniowca z Krakowa niech świadczy fakt, że aż 17 zawodników, spośród tych, którzy zagrali w tym roku w ekstraklasie, przybyło do Bielska-Białej za jego kadencji...
Obecnego szkoleniowca Podbeskidzia zatrudniał prezes Janusz Okrzesik, który najpierw wytrzymał presję kibiców i mediów, nie zwalniając go po rundzie wiosennej sezonu 2009/10, w której bielszczanie do ostatniej kolejki walczyli o utrzymanie, a później pozwolił mu przemeblować drużynę. Efekt? Największy sukces w 104-letniej historii piłki nożnej na Podbeskidziu w postaci awansu do ekstraklasy i półfinału Pucharu Polski.
Wspomniana runda wiosenna 2010 roku to był... trzeci trudny moment urzędowania Kasperczyka w Bielsku. Pierwsze dwa nastąpiły tuż po podpisaniu umowy, zanim rozgrywano jeszcze jakiekolwiek mecze. Najpierw na jaw wyszedł jego udział w korupcji za czasów prowadzenia Hutnika Kraków, a później w drodze na trening w Dankowicach miał wypadek samochodowy. Oba jednak przetrwał.
Na czwarty trzeba było czekać do czasu awansu do ekstraklasy. Podbeskidzie zaczęło poniżej oczekiwań i tajemnicą poliszynela było, że jeśli nie pokonałoby Lechii Gdańsk w 8. kolejce, kolejny prezes Jerzy Wolas zmieniłby trenera. Kasperczyk wygrał i ocalił stanowisko, a "Górale" zaczęli grać lepiej. Są obecnie na 10. miejscu w ekstraklasie i są na dobrej drodze, by przedłużyć pobyt w ekstraklasie na kolejny sezon.
Kasperczyk pracuje już z trzecim prezesem - Markiem Glogazą. A, że ten ma urzędować tylko przez trzy miesiące, trener Podbeskidzia ma wszelkie szanse na przetrwanie trzech "sterników" klubu, co zakrawa już na krajowy rekord. A o tym, jak na obecnym zespole widać rękę szkoleniowca z Krakowa niech świadczy fakt, że aż 17 zawodników, spośród tych, którzy zagrali w tym roku w ekstraklasie, przybyło do Bielska-Białej za jego kadencji...
Polecane
Ekstraklasa