Robert Kasperczyk: Nastąpi wstrząs personalny. Prawdziwe trzęsienie ziemi

10.08.2011
Robert Kasperczyk, trener Podbeskidzia Bielsko-Biała, miał kilka dni na przeanalizowanie meczu z GKS-em Bełchatów. Wyciągnął wnioski i już wiemy, że w meczu z Widzewem Łódź zagra całkiem inny skład.
- Trudno mówić o założeniach taktycznych, jeśli w 8. minucie jest już 0-2. Trzecia bramka przyniosła kompletne spustoszenie w naszych szeregach. Jeden środkowy obrońca wychodzi, drugi się cofa, tak naprawdę nie można grać, a na pewno nie w ekstraklasie. Już wiemy, co znaczy strata piłki w środkowej strefie. W I lidze nie było problemu - zawsze ktoś zdążył z asekuracją, rywale nie posiadali na tyle dużych umiejętności, by wykorzystać błędy. Teraz wszyscy widzimy, że między zapleczem a elitą jest przepaść - przyznaje trener bielszczan.

Co można więc zrobić po takim meczu? - Są dwie szkoły. Tomek Hajto opowiadał mi jak z Schalke przegrał 0-3. Felix Magath zmieszał piłkarzy z błotem, wbił w ziemię. Ale można też na spokojnie, merytorycznie, wytknąć wszystkie błędy. Już dziś jednak mogę zapowiedzieć, że nastąpi wstrząs personalny, prawdziwe trzęsienie ziemi. Nie ma na co czekać. Gdybyś przegrali 0-1 to dalej byśmy się oszukiwali, że nie jest źle. Trzeba reagować, póki nie jest za późno. Z Jagiellonią w pierwszej połowie dostaliśmy żółte światło, teraz już czerwone - kończy Robert Kasperczyk.
źródło: Piłka Nożna

Przeczytaj również