Robert Kasperczyk: Myślę, że to jeszcze nie koniec...

25.02.2012
Podbeskidzie Bielsko-Biała po zwycięstwie z Zagłębiem Lubin może się zacząć zastanawiać nad... nowym celem na pierwszy sezon w ekstraklasie. Trener Robert Kasperczyk twierdzi, że zespół stać na wiele.
- Gratuluję swojemu zespołowi postawy. Kontynuujemy dobrą passę czterech zwycięstw z rzędu. Ta dzisiejsza wygrana mogła być jeszcze bardziej okazała. Szkoda sytuacji Sebastiana Ziajki z ostatnich minut, bo gdyby strzelił, to byłby już zupełnym bohaterem. Myślę, że z naszej strony to jeszcze nie koniec... - zapowiedział szkoleniowiec beniaminka.

Można się zastanawiać, co sprawia, że Podbeskidzie notuje teraz tak dobre wyniki. - Przygotowywaliśmy się w Polsce i wiedzieliśmy, że rywale będą mieli problemy z aklimatyzacją. To się potwierdza w stu procentach. Założyliśmy sobie, że w tych pierwszych trzech meczach chcemy zdobyć minimum siedem punktów i jest już tego blisko. A na tej fantazji możemy wiele zdziałać. Dla tych chłopaków już nie ma znaczenia, czy grają z Legią, Wisłą, czy ostatnią drużyną w tabeli. Nigdy im nie zabraknie ambicji, determinacji i koncentracji, a tym możemy pokonywać faworytów. To nie jest jeszcze ich ostatnie słowo - dodał Kasperczyk.

Szkoleniowiec bielszczan powiedział też, dlaczego zmienił w przerwie Mateja Nathera. - Już przed meczem narzekał na ból mięśnia dwugłowego uda. Nie chcieliśmy dłużej ryzykować. Cieszę się, że Liad Elmaleach dał sobie radę w miarę przyzwoicie - powiedział.

Z kolei Pavel Hapal był bardzo niezadowolony z tego, że jego zespół przegrał, choć był lepszy. - To był nasz niezły mecz, byliśmy lepsi, ale nie zdobyliśmy bramki. Ponadto, bramkę straciliśmy, gdy jeden z naszych zawodników był poza boiskiem. Wolałbym grać źle, ale zdobyć punkty - przyznał trener lubinian.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również