Robert Kasperczyk: Cracovia grała z nami "w dziadka"
04.04.2012
- Jeżeli się nie strzela, trzeba się liczyć, że punkty zabierze przeciwnik. Na tym poziomie nie przystoi nie wykorzystać tylu okazji. Raziliśmy bardzo dużą nieskutecznością - martwił się szkoleniowiec Podbeskidzia.
Dwie ostatnie bramki dla gospodarzy były dosyć kontrowersyjne. Najpierw Cracovia źle wykonała rzut wolny pośredni, a następnie otrzymała rzut karny, choć wydaje się, że przewinienie nastąpiło przed linią pola karnego.
- Dopóki graliśmy w jedenastu, nic specjalnie się nie działo, Cracovia nie zagrażała. Nie chcę oceniać bramki na 1-2. Potem gospodarze dostali :wiatr w żagle". Grali "w dziadka", byli zdecydowanie lepsi - przyznał Kasperczyk. - Nie mam pretensji o brak zaangażowania. Ta liga jest bardzo okrutna. Nie wiem, czy nie jest tak, że lepiej się gra z drużynami, które są wyżej w tabeli. Tu chcieliśmy za wszelką cenę zatrzeć złe. Przegrana z dwoma drużynami nie jest powodem do satysfakcji - dodał trener.
Podbeskidzie przegrało z drugą drużyną walczącą o utrzymanie, bowiem wcześniej w Bielsku wygrał ŁKS. - Bardzo chcieliśmy po meczu "na wodzie" zaprezentować się jak najlepiej, ale przy takiej skuteczności wynik jest taki, a nie inny... - uciął.
Zanosi się na to, że Kasperczyk będzie dokonywał kolejnych zmian i da szansę dotychczasowym dublerom. - Przy 33 punktach nie zdarzyło się, żeby ktoś spadł z ligi. Jest więc okazja, by zobaczyć inwentarz. Nie da się lepiej zweryfikować przydatności do drużyny na przyszły sezon inaczej niż w boju. Boje ekstraklasowe i ten obraz coraz bardziej się klaruje - powiedział Kasperczyk.
Dwie ostatnie bramki dla gospodarzy były dosyć kontrowersyjne. Najpierw Cracovia źle wykonała rzut wolny pośredni, a następnie otrzymała rzut karny, choć wydaje się, że przewinienie nastąpiło przed linią pola karnego.
- Dopóki graliśmy w jedenastu, nic specjalnie się nie działo, Cracovia nie zagrażała. Nie chcę oceniać bramki na 1-2. Potem gospodarze dostali :wiatr w żagle". Grali "w dziadka", byli zdecydowanie lepsi - przyznał Kasperczyk. - Nie mam pretensji o brak zaangażowania. Ta liga jest bardzo okrutna. Nie wiem, czy nie jest tak, że lepiej się gra z drużynami, które są wyżej w tabeli. Tu chcieliśmy za wszelką cenę zatrzeć złe. Przegrana z dwoma drużynami nie jest powodem do satysfakcji - dodał trener.
Podbeskidzie przegrało z drugą drużyną walczącą o utrzymanie, bowiem wcześniej w Bielsku wygrał ŁKS. - Bardzo chcieliśmy po meczu "na wodzie" zaprezentować się jak najlepiej, ale przy takiej skuteczności wynik jest taki, a nie inny... - uciął.
Zanosi się na to, że Kasperczyk będzie dokonywał kolejnych zmian i da szansę dotychczasowym dublerom. - Przy 33 punktach nie zdarzyło się, żeby ktoś spadł z ligi. Jest więc okazja, by zobaczyć inwentarz. Nie da się lepiej zweryfikować przydatności do drużyny na przyszły sezon inaczej niż w boju. Boje ekstraklasowe i ten obraz coraz bardziej się klaruje - powiedział Kasperczyk.
Polecane
Ekstraklasa