Robert Kasperczyk: Brakuje nam Sylwestra Patejuka
25.09.2012
Podbeskidzie Bielsko-Biała pozostaje po pierwszych pięciu kolejkach jedyną drużyną obok GKS-u Bełchatów, która nie odniosła jeszcze zwycięstwa. - gdyby każdy miał panikować mając dwa punkty po pięciu meczach, chyba musiałby zmienić zawód. Odkąd poznaliśmy terminarz, byliśmy świadomi, że początek mamy bardzo trudny. Są przesłanki ku temu, by sądzić, że z rywalami z niższej półki - z całym szacunkiem dla naszych kolejnych przeciwników - powalczymy o zwycięstwo. Teraz terminarz mamy trochę łagodniejszy, bo na cztery mecze trzy gramy u siebie - najpierw Ruch i Górnik, potem wyjazd do Bełchatowa i Lechia w Bielsku. Teoretycznie to zespoły łatwiejsze do pokonania. I tyle. Tu będziemy szukali punktów - podkreśla trener bielszczan.
Kasperczyk przyznaje, że na początku sezonu sporym problemem jest gra skrzydłami. - Po pięciu meczach można już głośno powiedzieć, że wyraźnie brakuje nam Sylwestra Patejuka. Chyba nikogo w tym momencie nie zaskoczyłem. Brakuje zawodnika, który był w stanie zrobić coś z niczego w momencie, gdy gra toczyła się w środku boiska i mieliśmy typowe szachy. Sylwek potrafił minąć kilku rywali i dobrze strzelić lub podać do partnera. Perfekcyjnie wykonywał stałe fragmenty, zdobyliśmy z tego sporo punktów. On i Sebastian byli naszymi asami - twierdzi. Ziajka jednak nie gra już tak dobrze jak w zeszłym sezonie. - Teraz wygląda na to, że jeden bez drugiego stracił blask i muszę przyznać, że mam z tym problem. Żaden piłkarz na drugim skrzydle jak dotąd nie przekonał mnie na tyle, żeby na dłużej tworzył duet z Ziajką - dodaje.
Trener dobrze ocenia za to letnie wzmocnienia zespołu. - Pokazał się już każdy, kto przyszedł latem, poza Mateuszem Niechciałem, którego pozyskaliśmy z Sandecji. To typowy lewy obrońca, a Krzysiek Król na tyle dobrze się spisuje, że w tym przypadku nie ma potrzeby rotacji. Pozostali szansę dostali. Wiedzieliśmy, co braliśmy. Zdawaliśmy sobie sprawę, że jeśli sprowadzamy chłopaków z I czy II ligi, niekoniecznie od razu będą prezentowali super formę. Trzeba im dać trochę czasu. Ogólnie wszyscy zdali egzamin. Więcej wymagam jeszcze tylko od Damiana Szczęsnego. Sądzę, że on sam więcej od siebie oczekuje. Jego rajdy na skrzydłach dawały mnóstwo ważnych goli Tychom i pozwoliły awansować do I ligi. Był siłą napędową GKS, natomiast w Ekstraklasie pazura jak dotąd nie pokazał. W jego przypadku liczę na lepszą grę - nie ukrywa.
Najwięcej ciepłych słów w rozmowie z serwisem 2x45.com Kasperczyk poświęcił jednak Kamilowi Adamkowi. - Kamil jest szalenie ambitny. Widziałem wiele jego goli, gdy grał jeszcze w Drzewiarzu Jasienica i przyznam, że obserwując w międzyczasie mnóstwo meczów w wielu ligach, dawno nie widziałem zawodnika, którego piłka tak szuka w polu karnym. Do tego Kamil ma nieprawdopodobny ciąg na bramkę. Ciągle szuka strzału i ostatniego podania. I mogę go w zasadzie ustawić wszędzie - na jednym ze skrzydeł, jako podwieszonego lub wysuniętego napastnika, jako jednego z dwóch napastników. Niesamowity chłopak. Jak wspominałem, musi jeszcze tylko popracować nad taktyką. Taktyka, taktyka i jeszcze raz taktyka. Na szczęście jest chłonny wiedzy i podoba mu się idea, że może biegać mniej niż jest to konieczne, więc na pewno będzie robił postępy - kończy.
Kasperczyk przyznaje, że na początku sezonu sporym problemem jest gra skrzydłami. - Po pięciu meczach można już głośno powiedzieć, że wyraźnie brakuje nam Sylwestra Patejuka. Chyba nikogo w tym momencie nie zaskoczyłem. Brakuje zawodnika, który był w stanie zrobić coś z niczego w momencie, gdy gra toczyła się w środku boiska i mieliśmy typowe szachy. Sylwek potrafił minąć kilku rywali i dobrze strzelić lub podać do partnera. Perfekcyjnie wykonywał stałe fragmenty, zdobyliśmy z tego sporo punktów. On i Sebastian byli naszymi asami - twierdzi. Ziajka jednak nie gra już tak dobrze jak w zeszłym sezonie. - Teraz wygląda na to, że jeden bez drugiego stracił blask i muszę przyznać, że mam z tym problem. Żaden piłkarz na drugim skrzydle jak dotąd nie przekonał mnie na tyle, żeby na dłużej tworzył duet z Ziajką - dodaje.
Trener dobrze ocenia za to letnie wzmocnienia zespołu. - Pokazał się już każdy, kto przyszedł latem, poza Mateuszem Niechciałem, którego pozyskaliśmy z Sandecji. To typowy lewy obrońca, a Krzysiek Król na tyle dobrze się spisuje, że w tym przypadku nie ma potrzeby rotacji. Pozostali szansę dostali. Wiedzieliśmy, co braliśmy. Zdawaliśmy sobie sprawę, że jeśli sprowadzamy chłopaków z I czy II ligi, niekoniecznie od razu będą prezentowali super formę. Trzeba im dać trochę czasu. Ogólnie wszyscy zdali egzamin. Więcej wymagam jeszcze tylko od Damiana Szczęsnego. Sądzę, że on sam więcej od siebie oczekuje. Jego rajdy na skrzydłach dawały mnóstwo ważnych goli Tychom i pozwoliły awansować do I ligi. Był siłą napędową GKS, natomiast w Ekstraklasie pazura jak dotąd nie pokazał. W jego przypadku liczę na lepszą grę - nie ukrywa.
Najwięcej ciepłych słów w rozmowie z serwisem 2x45.com Kasperczyk poświęcił jednak Kamilowi Adamkowi. - Kamil jest szalenie ambitny. Widziałem wiele jego goli, gdy grał jeszcze w Drzewiarzu Jasienica i przyznam, że obserwując w międzyczasie mnóstwo meczów w wielu ligach, dawno nie widziałem zawodnika, którego piłka tak szuka w polu karnym. Do tego Kamil ma nieprawdopodobny ciąg na bramkę. Ciągle szuka strzału i ostatniego podania. I mogę go w zasadzie ustawić wszędzie - na jednym ze skrzydeł, jako podwieszonego lub wysuniętego napastnika, jako jednego z dwóch napastników. Niesamowity chłopak. Jak wspominałem, musi jeszcze tylko popracować nad taktyką. Taktyka, taktyka i jeszcze raz taktyka. Na szczęście jest chłonny wiedzy i podoba mu się idea, że może biegać mniej niż jest to konieczne, więc na pewno będzie robił postępy - kończy.
Polecane
Ekstraklasa