Robert Demjan: Wiedziałem, że tu wrócę

16.07.2014
Tylko rok trwała rozłąka Roberta Demjana z Podbeskidziem. Słowacki napastnik „Górali” nie ukrywa, że z powrotu do Bielska-Białej bardzo ucieszył się.
Łukasz Laskowski/Press Focus
- Lato 2013. Jaką decyzję, mając teraz bagaż doświadczeń z minionych kilku miesięcy, podejmuje Robert Demjan?
Robert Demjan: Identyczną. Też bym wyjechał, jak to miało miejsce poprzedniego lata. Wyjechałem, spróbowałem i wiem, jak jest na Zachodzie. Powiem szczerze, że nie ma wielkich różnic. Na pewno w kwestii boisk, bazy treningowej, w Belgii jest znacznie lepiej. Wszystkie kluby, które ja miałem okazję widzieć mają bardzo dobrą bazę. Jest duże zainteresowanie dzieciaków, którzy chętnie korzystają z boisk. Co sobota, niedziela wszystkie boiska były zajęte.

- Podbeskidzie opuszczałeś z dużym żalem. Co takiego szczególnego jest w tym klubie, mieście?
R.D.: Mojej żonie i dzieciakom bardzo się tu spodobało. To dla nas taki drugi dom i nie ma w tym żadnej przesady. Są tu dobrzy ludzie, nasi przyjaciele. I ten specyficzny, fajny klimat. Dla dzieci nie brakuje atrakcji, można blisko wybrać się chociażby na narty można. Mamy wszystko czego nam trzeba. Mam tu oczywiście dużo kolegów. Te znajomości zostały nawet, gdy wyjechałem do Belgii. Kiedy pojawiła się informacja o powrocie do Bielska-Białej miałem mnóstwo telefonów właśnie stąd. Bardzo to dla mnie miłe i jeszcze bardziej utwierdzające, że podjęta decyzja jest słuszna.

- Dlaczego nie udało się zawojować Belgii w równym stopniu, jak zaskarbić sobie serca kibiców Podbeskidzia?
R.D.: Myślę, że zbyt długo trwała adaptacja w nowym otoczeniu. Być może drugi sezon byłby lepszy po przejściu pełnej aklimatyzacji. Szkoda, że odszedł trener, który na mnie stawiał. Dostawałem szanse gry, teraz nie wiadomo co by było. Gdy przyszedł nowy trener od razu otrzymałem informację, że mogę sobie szukać klubu i... wiedziałem, że trafię do Bielska-Białej. Jestem zadowolony będąc tu ponownie. Widać tak to miało być.


Wywiad w całości na SportoweBeskidy.pl.

źródło: własne/SportoweBeskidy.pl

Przeczytaj również