Robert Demjan po transferze do Beveren: W życiu trzeba podjąć ryzyko
04.07.2013
Były napastnik Podbeskidzia Bielsko-Biała udzielił wywiadu "Super Expressowi" już po transferze do Waasland-Beveren. - Nie zakładam, że mi nie wyjdzie. Chcę udowodnić, że ten dobry ostatni rok nie był przypadkowy, że stać mnie na dobrą grę. To, czy mi się powiedzie w Belgii, zależy ode mnie - podkreśla król strzelców ekstraklasy.
Dlaczego 31-latek wybrał akurat ten belgijski klub? - Bo przedstawiono mi dobrą ofertę. Jednak kiedy wyjeżdżałem do Beveren, nic nie było przesądzone. Chciałem najpierw zobaczyć, jak to wszystko wygląda. Początkowo była mowa o trzyletnim kontrakcie, ale wypracowaliśmy kompromis. Jeśli rozegram określoną liczbę meczów, to po dwóch latach kontrakt przedłuży się o kolejne dwanaście miesięcy - tłumaczy.
- Uważam, że zrobiłem dobrze, że to dla mnie krok naprzód, a nie do tyłu. W życiu trzeba podjąć ryzyko. Bez tego nic nie osiągniesz. Gdy przyjeżdżałem przed trzema laty do Polski, też ryzykowałem. Nie było gwarancji, że mi się tu powiedzie - zauważa Słowak, który ma już za sobą rozmowę z trenerem Glenem de Boeckiem. - Rozmawiałem zarówno z nim, jak i z prezydentem klubu. Szkoleniowiec to wielka postać w klubie, bo to były reprezentant Belgii, z Anderlechtem sięgał po mistrzostwo kraju. Pytał mnie, gdzie na boisku czuję się najlepiej. Był do mnie przekonany na 100 procent. Teraz ja muszę mu pokazać, że się nie pomylił w mojej ocenie - kończy Demjan.
Na zgrupowaniu w Holandii ma się stawić dopiero w poniedziałek, więc - jak zaznacza - teraz chce się pożegnać z kolegami z Podbeskidzia, prezesem, trenerem i kibicami.
Dlaczego 31-latek wybrał akurat ten belgijski klub? - Bo przedstawiono mi dobrą ofertę. Jednak kiedy wyjeżdżałem do Beveren, nic nie było przesądzone. Chciałem najpierw zobaczyć, jak to wszystko wygląda. Początkowo była mowa o trzyletnim kontrakcie, ale wypracowaliśmy kompromis. Jeśli rozegram określoną liczbę meczów, to po dwóch latach kontrakt przedłuży się o kolejne dwanaście miesięcy - tłumaczy.
- Uważam, że zrobiłem dobrze, że to dla mnie krok naprzód, a nie do tyłu. W życiu trzeba podjąć ryzyko. Bez tego nic nie osiągniesz. Gdy przyjeżdżałem przed trzema laty do Polski, też ryzykowałem. Nie było gwarancji, że mi się tu powiedzie - zauważa Słowak, który ma już za sobą rozmowę z trenerem Glenem de Boeckiem. - Rozmawiałem zarówno z nim, jak i z prezydentem klubu. Szkoleniowiec to wielka postać w klubie, bo to były reprezentant Belgii, z Anderlechtem sięgał po mistrzostwo kraju. Pytał mnie, gdzie na boisku czuję się najlepiej. Był do mnie przekonany na 100 procent. Teraz ja muszę mu pokazać, że się nie pomylił w mojej ocenie - kończy Demjan.
Na zgrupowaniu w Holandii ma się stawić dopiero w poniedziałek, więc - jak zaznacza - teraz chce się pożegnać z kolegami z Podbeskidzia, prezesem, trenerem i kibicami.
Polecane
Ekstraklasa