Robert Demjan: Dopiero po meczu dowiedziałem się, że był selekcjoner

03.05.2013
- Nie rozmawiałem jeszcze z selekcjonerem i nie miałem nigdy styczności z reprezentacją. Dopiero od was dowiedziałem się, że był na meczu - mówił Robert Demjan po spotkaniu z Zagłębiem Lubin.
Słowak kolejny raz błysnął w tym sezonie, ale dzisiejszy gol ma o tyle szczególną wartość, że został strzelony na oczach Michala Hippa, selekcjonera reprezentacji Słowacji. - Ta bramka bardzo cieszy, nie tylko w kontekście reprezentacji, ale też dlatego, że dała punkt, a każdy punkt jest ważny. Graliśmy w dziesiątkę, a nie przegraliśmy. Nie miałem na razie styczności z kadrą, więc zobaczymy, co będzie. Nie wiedziałem, że selekcjoner przyjeżdża, dopiero od was się dowiedziałem. Będę robić wszystko, żeby dalej strzelać jak najwięcej bramek - powiedział 31-letni Słowak, który zrównał się w klasyfikacji strzelców z Danijelem Ljuboją.

Bielszczanie byli po ostatnim gwizdku Pawła Gila raczej zadowoleni z remisu. Wszystko ze względu na okoliczności. - W Gdańsku 90 minut graliśmy dobrze taktycznie, a tu straciliśmy bramkę i zawodnika. Scenariusz był podobny do meczu z Koroną - rozkładał ręce Piotr Malinowski. Podobnie ambiwalentne odczucia miał też Dariusz Pietrasiak. - Jesteśmy i rozczarowani i zadowoleni. Na pewno liczyliśmy na trzy punkty, ale w tych okolicznościach nawet jeden cieszy. Zagraliśmy w dziesiątkę dość dobrze - mówił stoper, który musiał dziś mieć w obronie dwóch partnerów - najpierw Michala Pitera-Buczko, a później Juraja Danczika. - Szkoda Bartka Koniecznego, ale czasem tak bywa, że trzeba sobie radzić w różnych okolicznościach. Nie ma też co narzekać na pogodę. Była dobra, trawa zielona - śmiał się "Pietras".

W drugiej połowie pojawił się na boisku Dariusz Kołodziej, który w Bielsku-Białej nie grał od lata 2011 roku. - Trener liczył na moje uderzenie z dystansu i walkę w środku pola. Z takimi założeniami wchodziłem. Wiadomo, w jakiej sytuacji byliśmy po pierwszej połowie - graliśmy w dziesiątkę, przegrywaliśmy i mieliśmy wykorzystaną jedną wymuszoną zmianę - przypomniał pomocnik, który nie chciał oceniać czy sędzia podjął słuszną decyzję, nie dyktując rzutu karnego po zagraniu ręką Juraja Danczika. - Nie byłem centralnie ustawiony, nie widziałem dobrze tej sytuacji - zakończył.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również