„Remis z Podbeskidziem zadecydował o braku mistrzostwa dla Ruchu”

07.05.2012
Henryk Kasperczak uznał ubiegły sezon za udany w wykonaniu śląskich drużyn. Jednocześnie trener nie martwi się o przyszłość Górnika i Ruchu w ekstraklasie. Inaczej mają się sprawy jeśli chodzi o "Górali"...
Gdyby przed sezonem ktoś powiedział, że Ruch zdobędzie wicemistrzostwo to kazano by mu się puknąć w czoło?

Henryk Kasperczak: - Może to nieco zbyt mocne słowa, ale rzeczywiście - wicemistrzostwo jest sporą niespodzianką.

To wicemistrzostwo jest zdobyte czy raczej przegrane w walce o tytuł?

- To był dziwny sezon z momentami, gdzie najpierw największe szanse na tytuł miał Śląsk, potem była to Legia… a Ruch był gdzieś tam trzeci w kolejności. Przyszedł jednak moment, że szanse „Niebieskich” na mistrzostwo były naprawdę wielkie. W ocenie całego sezonu Ruch mógł jednak równie dobrze zdobyć ten tytuł tak jak te dwie, wspomniane przeze mnie, drużyny. Mieli takie same szanse. Śląsk po prostu najlepiej wykorzystał końcówkę sezonu. Dlatego został mistrzem. Choć oczywiście nie można powiedzieć, że finisz Ruchu był słaby. Wczoraj potwierdzili, że ich forma do samego końca była wysoka. Odnieśli przecież przekonujące zwycięstwo.

Dziwny ten nasz mistrz, którego właściwie przez całą wiosnę nie chwalono, tylko krytykowano. Natomiast Ruch komplementowali wszyscy. Nie jest trochę tak, że to „Niebiescy” bardziej zasłużyli na tytuł mistrzowski?

- Ruch grał najrówniej, stąd te pochwały. Chorzowianom właściwie nie zdarzały się wpadki w trudnych momentach, byli bardzo stabilni przez cały sezon. Szczególnie u siebie, byli bardzo silni. Na wyjazdach bywało czasami słabiej. A te potknięcia, które im się przydarzyły… można policzyć na palcach jednej ręki. Jednym z takich momentów był remis 2-2 z Podbeskidziem. To chyba był nawet moment, który zadecydował o tym, że tytuł nie trafił na Śląsk.

Teraz, gdy znana jest już prawdziwa siła Ruchu, można przewidywać o co powalczą „Niebiescy” w kolejnym sezonie?

- W Ruchu postawiono na stabilizację i to bardzo dobry pomysł. Zostanie trener, który może kontynuować swoją pracę. A gdy połączy się to z personaliami, zachowaniem kluczowych zawodników takich jak Jankowski i Piech, którzy nie tylko stanowią o sile ofensywnej, ale o obliczu tego zespołu… to można kontynuować coś, co rozpoczęło się w tym sezonie. Jeśli oprócz tego Ruch się wzmocnił to chorzowianie będą mogli zdobywać sporo punktów i walczyć o wysokie cele.

Przejdźmy teraz do Górnika. Wczoraj zabrzanie przegrali w Lubinie, w meczu drużyn, które bardzo dobrze spisują się wiosną. Spodziewał się pan takiego wyniku?

- Raczej tak. Z dwóch powodów: to jednak Zagłębie Lubin jest mistrzem wiosny, a także dlatego, że zabrzanom zawsze mecze wyjazdowe wychodziły słabiej. Nieco szkoda tego, że mecze wyjazdowe nie układały im się tak, jak spotkania u siebie. W Zabrzu, przy swoich kibicach, potrafili wygrywać z najlepszymi, z potentatami tej ligi.

Ta porażka zaprzepaściła szansę na zakończenie rozgrywek na siódmym miejscu w tabeli. Ósmą lokatę i tak jednak potraktowano przy Roosevelta jako spory sukces.

- Ja też tak uważam. To przecież, po osłabieniach przed sezonem i rundą wiosenną, zabraniu im nazwisk, których nawet nie będę wymieniał, był kandydat do spadku. A tu proszę. Adaś Nawałka wyciągnął z tych chłopaków naprawdę bardzo duży. Fantastycznie zaprezentowali się w tym sezonie, a szczególnie w rundzie wiosennej. Dlatego wczoraj, choćby ze względu na to, zasłużyli na punkty i jeszcze wyższą lokatę.

Pomówmy jeszcze chwilę o Podbeskidziu. „Górale” zremisowali wczoraj z Polonią i tym samym przedłużyli niechlubną serię siedmiu meczów bez zwycięstwa. To, że piłkarze z Bielska-Białej nie wygrają z warszawianami było prawie pewne…

- Pamiętam, że był taki moment w tym sezonie, że myślano i mówiono o tym, że Podbeskidzie zakończy ten sezon wysoko w tabeli. Grali wtedy naprawdę dobrze… ale przydarzył im się przegrany mecz z ŁKS-em. Ta porażka była zupełnie niewkalkulowana i myślę, że ona zadecydowała o słabej dyspozycji w końcówce sezonu. Już bowiem od wtedy zaczęły się ich wpadki i niepowodzenia. Później do tego doszły kontuzje stoperów, szczególnie Danczik to dla nich ważna postać… ale ogólnie, jak na beniaminka, ich końcowy wynik należy uznać za dobry. Mieli dobre momenty, na plus należy im zapisać takie osiągnięcia jak zwycięstwa w Krakowie czy Warszawie. Szkoda tylko słabego początku i końcówki tego sezonu. Bez nich mogło być jeszcze lepiej.

Powiedział pan, że w pewnym momencie o postawie Podbeskidzia zadecydowały personalia. Jak pan zatem ocenia „Górali” pod względem kadrowym, w odniesieniu do przyszłego sezonu?

- Jeśli zachowają obecny skład osobowy to tej drużynie będzie bardzo ciężko. Będą mieli problemy z utrzymaniem się w lidze, przewiduje nawet takie serie meczów jak teraz, w tej końcówce. Wszystko w Bielsku zależy teraz od wzmocnień, kogo zostawią i kogo do siebie ściągną przed kolejnym sezonem.

Rozmawiał Maciej Smolewski
autor: Maciej Smolewski

Przeczytaj również