Remis z liderem dla Rekordu Bielsko-Biała jest jak... porażka
03.10.2011
Bielszczanie w minionym sezonie spotkali się z Gattą Zduńska Wola, która wówczas grała jeszcze w I lidze, w półfinale Pucharu Polski. Jako czołowa drużyna ekstraklasy, byli faworytem, a zostali zmieceni z parkietu. - Ta porażka 2-7 trochę siedziała nam w głowach. Chcieliśmy się zrewanżować, ale udało się to tylko połowicznie - kręci głową Wojciech Łysoń.
Beniaminek ze Zduńskiej Woli dał się jednak poznać jako mocna drużyna, bowiem w pierwszych dwóch kolejkach był liderem z kompletem punktów. - Wiedzieliśmy, że to silny zespół. Dobrze grają technicznie, nie boją się grać pod pressingiem. Spodziewaliśmy się trudnego meczu - przyznaje Łysoń. - Zgoda, Gatta to nie jest słaba drużyna, ale w tym spotkaniu to my mieliśmy więcej klarownych sytuacji. Dwa razy prowadziliśmy, lecz daliśmy im się podnieść i na pięć minut przed końcem prowadzili. Takie mecze trzeba wygrywać - stwierdza Wojtas.
Zespół z Cygańskiego Lasu w tym sezonie zdobył jak na razie pięć punktów, dwa razy remisując we własnej hali i wygrywając z Red Devils w Chojnicach. To daje bielszczanom piąte miejsce. - Szkoda tych punktów, bo gdybyśmy wygrali, zadomowilibyśmy się w ścisłej czołówce - mówi Wojtas. Ale Łysoń na końcu próbuje jednak szukać pozytywów. - Jak się nie da wygrać, to trzeba zremisować. Jesteśmy jeszcze niepokonani w tym sezonie, a jeden punkt może się ostatecznie przydać - kończy.
Beniaminek ze Zduńskiej Woli dał się jednak poznać jako mocna drużyna, bowiem w pierwszych dwóch kolejkach był liderem z kompletem punktów. - Wiedzieliśmy, że to silny zespół. Dobrze grają technicznie, nie boją się grać pod pressingiem. Spodziewaliśmy się trudnego meczu - przyznaje Łysoń. - Zgoda, Gatta to nie jest słaba drużyna, ale w tym spotkaniu to my mieliśmy więcej klarownych sytuacji. Dwa razy prowadziliśmy, lecz daliśmy im się podnieść i na pięć minut przed końcem prowadzili. Takie mecze trzeba wygrywać - stwierdza Wojtas.
Zespół z Cygańskiego Lasu w tym sezonie zdobył jak na razie pięć punktów, dwa razy remisując we własnej hali i wygrywając z Red Devils w Chojnicach. To daje bielszczanom piąte miejsce. - Szkoda tych punktów, bo gdybyśmy wygrali, zadomowilibyśmy się w ścisłej czołówce - mówi Wojtas. Ale Łysoń na końcu próbuje jednak szukać pozytywów. - Jak się nie da wygrać, to trzeba zremisować. Jesteśmy jeszcze niepokonani w tym sezonie, a jeden punkt może się ostatecznie przydać - kończy.
Polecane
Futsal Ekstraklasa