Remis w porządku, ale niedosyt pozostaje
18.03.2017
Defensor trafił do Bielska w przerwie zimowej z Olimpii Grudziądz i nie od razu wskoczył do pierwszego składu ekipy trenera Kociana. Obrońca przesiedział na ławce rezerwowych dwa pierwsze mecze 1. Ligi i dopiero dzisiaj wskoczył do składu w miejsce Jozefa Piacka, pauzującego za nadmiar żółtych kartek. Debiut Malca wypadł dość obiecująco, jednak sam obrońca nie jest do końca zadowolony z wyniku sobotniego spotkania. - Cieszę się z debiutu, że wreszcie udało mi się zagrać w nowym klubie cały mecz. Remis u lidera, może wydawać się w porządku, ale z przebiegu meczu nie możemy być do końca zadowoleni z tego punktu, graliśmy długo w przewadze i powinniśmy ten mecz wygrać. Dostaliśmy bramkę do szatni, taką można powiedzieć „z niczego”, bo po stałym fragmencie gry i zamieszaniu pod bramką. - wspomniał obrońca na oficjalnej stronie Podbeskidzia.
Malec, jak i cały zespół z Bielska powinien być jednak zadowolony z faktu, że nie załamał się po utracie gola do szatni i dosyć szybko wyrównał stan rywalizacji. - Myślę, że gorzej jest stracić bramkę tuż po rozpoczęciu drugiej połowy, niż przed przerwą. W takiej sytuacji jak byliśmy dziś mogliśmy jeszcze pozbierać się w szatni ułożyć plan w przerwie meczu i wyjść lepiej zorganizowanym na drugą połowę. Jeżeli ustala się pewne rzeczy w przerwie, wychodzi na boisko i dostaje się bramkę to może być później problem z ułożeniem gry - dodał urodzony w 1995 roku defensor.
Sporym problemem dla obu zespołów była także aura, która utrudniała prowadzenie gry i uniemożliwiała stworzenie jeszcze lepszego widowiska na boisku w Chojnicach. - Pogoda dziś była przedziwna. Wiało tak, że zawodnicy obu drużyn grając pod wiatr mieli problem z wybiciem piłki za połowę, ciężko o ładną grę w takich warunkach, tym bardziej na tym mokrym, grząskim boisku.
Malec, jak i cały zespół z Bielska powinien być jednak zadowolony z faktu, że nie załamał się po utracie gola do szatni i dosyć szybko wyrównał stan rywalizacji. - Myślę, że gorzej jest stracić bramkę tuż po rozpoczęciu drugiej połowy, niż przed przerwą. W takiej sytuacji jak byliśmy dziś mogliśmy jeszcze pozbierać się w szatni ułożyć plan w przerwie meczu i wyjść lepiej zorganizowanym na drugą połowę. Jeżeli ustala się pewne rzeczy w przerwie, wychodzi na boisko i dostaje się bramkę to może być później problem z ułożeniem gry - dodał urodzony w 1995 roku defensor.
Sporym problemem dla obu zespołów była także aura, która utrudniała prowadzenie gry i uniemożliwiała stworzenie jeszcze lepszego widowiska na boisku w Chojnicach. - Pogoda dziś była przedziwna. Wiało tak, że zawodnicy obu drużyn grając pod wiatr mieli problem z wybiciem piłki za połowę, ciężko o ładną grę w takich warunkach, tym bardziej na tym mokrym, grząskim boisku.
Polecane
I liga