Remigiusz Jezierski: Górnik faworytem z Podbeskidziem. A Ruch...?
27.04.2012
Z Remigiuszem Jezierskim, byłym piłkarzem m.in. Ruchu Chorzów, a obecnie ekspertem telewizyjnym rozmawiamy o meczach naszych drużyn w najbliższej kolejce ekstraklasy.
Jakiego meczu Górnika Zabrze z Podbeskidziem Bielsko-Biała pan się spodziewa?
Remigiusz Jezierski: - Oba zespoły mogą już teraz zagrać atrakcyjny futbol. Nie grają pod dużą presją, a to zazwyczaj zawodnikom pomaga. Jednocześnie, o taką wewnętrzną motywację profesjonalnych piłkarzy się nie martwię, bo zawodnik zawsze musi myśleć o następnych meczach, o tym, czy będzie miał miejsce w składzie, czy w kolejnym sezonie załapie się do nowo budowanej drużyny. Dlatego każdy powinien grać na 100 procent, a przy mniejszym ciśnieniu pomaga to w tym, by zaprezentować się lepiej. Myślę, że tutaj może być atrakcyjny mecz.
O motywację pan się nie obawia, a tymczasem Podbeskidzie po zapewnieniu sobie awansu nie może odnieść ani jednego zwycięstwa...
- Niezależnie od tego, czy jest presja, czy nie, takie passy się zdarzają. Pamiętam, że kilka meczów temu trener Kasperczyk naciskał swoich zawodników, że będzie bardzo zwracał uwagę na to, czy oni sobie odpuszczają, czy walczą o następny sezon w tym zespole. Podejrzewam, że dobrego podejścia motywacyjnego ze strony sztabu szkoleniowego nie brakowało. Pytanie, dlaczego się to nie przekłada na wyniki. Jak się walczy o życie, to czasami się włoży nogę tam, gdzie... nie powinno się jej wkładać, bo jest lekko zdesperowany. Podbeskidzie zaskakiwało wcześniej wynikami, a teraz, kiedy sytuacja jest lepsza... znów nimi zaskakuje. Nie potrafią zdobyć więcej punktów, ale nie generalizowałbym, że to tylko sprawa motywacji.
Górnik natomiast wiosnę ma bardzo dobrą. To dla pana zaskoczenie?
- Patrząc pół roku, rok wstecz, rzeczywiście Górnik nie był potentatem jeśli chodzi o transfery. Ale gra Górnika w tym sezonie może się podobać. Wychodzi dobra praca trenera Nawałki, którego notowania są dosyć wysokie na rynku trenerskim. Obserwując ostatnie kilka tygodni w wykonaniu Górnika, naprawdę mnie te wyniki nie dziwią. W tym zespole jest bardzo dużo mocnych punktów. Jest fajny, młody, pewny siebie napastnik Milik i ta linia środkowa z Olkiem Kwiekiem na czele, to taki gwarant poziomu. Zawsze wystrzeli też jakaś indywidualność. Raz to był Nakoulma, raz Olkowski zagrał świetny mecz. Do tego dochodzi solidna defensywa, więc przy tej organizacji gry wyniki nie mogą być gorsze.
Górnik będzie więc dziś faworytem?
- Tak. Górnik u siebie gra naprawdę dobrze. Te drużyny niżej notowane, przyjeżdżając na te fajne stadiony, lepiej się prezentują. Ale Górnik takiego fajnego stadionu nie ma, więc pozostanie mu syndrom własnego boiska, pomagający gospodarzom.
W sobotę natomiast Ruch zmierzy się z ŁKS-em. Tabela wskazuje "spacerek". Pan się z takim postawieniem sprawy zgodzi?
- No, nie. Wiemy, jaka liga polska jest wyrównana, jak potrafią zaskoczyć zespołu z dołu tabeli np. Bełchatów, jak Lubin, który się wykaraskał ekspresowo ze strefy spadkowej. ŁKS nie ma dobrych wyników, ale gra ostatnio całkiem nieźle. Z Koroną Kielce przegrał przez błędy indywidualne. Potem Korona nie zaprezentowała nic takiego, co by pokazało, że jest lepszym zespołem. Łodzianie mają swoje problemy i są oczywiście do pokonania. Ruch prezentuje stabilną formę od początku sezonu. Ostatnio bez Arka Piecha ich gra w finale wyglądała słabo. Zgodzę się, że zagrali rzeczywiście jeden z gorszych meczów w tym sezonie. Są pewne znaki zapytania, ale Ruch nie ma dużo do stracenia. To zespół mocny psychicznie, dobrze motywuje się przed meczem i nie kalkuluje. Nie nakładają na siebie jakiejś wielkiej negatywnej presji pt: "Kiedy, jak nie teraz?". O życie bardziej walczy jednak ŁKS. Będzie ciekawy mecz, ze wskazaniem na Ruch, bo tam jest większa jakość. Ale to nie będzie duża przewaga...
"Niebiescy" po przegraniu finału dalej mogą być mistrzami Polski? Tabela na to wskazuje, ale przewaga psychiczna Legii może być duża...
- Piłkarze Ruchu nie mieli takich wahań formy, jak wcześniej Śląsk czy Legia. I po każdym takim nieudanym meczu piłkarz siedzi w domu i już tylko marzy, żeby ten najbliższy mecz nadszedł, by udowodnić wszystkim, a przede wszystkim sobie, że to był wypadek przy pracy. Ruch wyjdzie zdeterminowany, z nastawieniem na zmazanie plamy, a to powinno mu pomóc.
Rozmawiał Michał Trela.
Jakiego meczu Górnika Zabrze z Podbeskidziem Bielsko-Biała pan się spodziewa?
Remigiusz Jezierski: - Oba zespoły mogą już teraz zagrać atrakcyjny futbol. Nie grają pod dużą presją, a to zazwyczaj zawodnikom pomaga. Jednocześnie, o taką wewnętrzną motywację profesjonalnych piłkarzy się nie martwię, bo zawodnik zawsze musi myśleć o następnych meczach, o tym, czy będzie miał miejsce w składzie, czy w kolejnym sezonie załapie się do nowo budowanej drużyny. Dlatego każdy powinien grać na 100 procent, a przy mniejszym ciśnieniu pomaga to w tym, by zaprezentować się lepiej. Myślę, że tutaj może być atrakcyjny mecz.
O motywację pan się nie obawia, a tymczasem Podbeskidzie po zapewnieniu sobie awansu nie może odnieść ani jednego zwycięstwa...
- Niezależnie od tego, czy jest presja, czy nie, takie passy się zdarzają. Pamiętam, że kilka meczów temu trener Kasperczyk naciskał swoich zawodników, że będzie bardzo zwracał uwagę na to, czy oni sobie odpuszczają, czy walczą o następny sezon w tym zespole. Podejrzewam, że dobrego podejścia motywacyjnego ze strony sztabu szkoleniowego nie brakowało. Pytanie, dlaczego się to nie przekłada na wyniki. Jak się walczy o życie, to czasami się włoży nogę tam, gdzie... nie powinno się jej wkładać, bo jest lekko zdesperowany. Podbeskidzie zaskakiwało wcześniej wynikami, a teraz, kiedy sytuacja jest lepsza... znów nimi zaskakuje. Nie potrafią zdobyć więcej punktów, ale nie generalizowałbym, że to tylko sprawa motywacji.
Górnik natomiast wiosnę ma bardzo dobrą. To dla pana zaskoczenie?
- Patrząc pół roku, rok wstecz, rzeczywiście Górnik nie był potentatem jeśli chodzi o transfery. Ale gra Górnika w tym sezonie może się podobać. Wychodzi dobra praca trenera Nawałki, którego notowania są dosyć wysokie na rynku trenerskim. Obserwując ostatnie kilka tygodni w wykonaniu Górnika, naprawdę mnie te wyniki nie dziwią. W tym zespole jest bardzo dużo mocnych punktów. Jest fajny, młody, pewny siebie napastnik Milik i ta linia środkowa z Olkiem Kwiekiem na czele, to taki gwarant poziomu. Zawsze wystrzeli też jakaś indywidualność. Raz to był Nakoulma, raz Olkowski zagrał świetny mecz. Do tego dochodzi solidna defensywa, więc przy tej organizacji gry wyniki nie mogą być gorsze.
Górnik będzie więc dziś faworytem?
- Tak. Górnik u siebie gra naprawdę dobrze. Te drużyny niżej notowane, przyjeżdżając na te fajne stadiony, lepiej się prezentują. Ale Górnik takiego fajnego stadionu nie ma, więc pozostanie mu syndrom własnego boiska, pomagający gospodarzom.
W sobotę natomiast Ruch zmierzy się z ŁKS-em. Tabela wskazuje "spacerek". Pan się z takim postawieniem sprawy zgodzi?
- No, nie. Wiemy, jaka liga polska jest wyrównana, jak potrafią zaskoczyć zespołu z dołu tabeli np. Bełchatów, jak Lubin, który się wykaraskał ekspresowo ze strefy spadkowej. ŁKS nie ma dobrych wyników, ale gra ostatnio całkiem nieźle. Z Koroną Kielce przegrał przez błędy indywidualne. Potem Korona nie zaprezentowała nic takiego, co by pokazało, że jest lepszym zespołem. Łodzianie mają swoje problemy i są oczywiście do pokonania. Ruch prezentuje stabilną formę od początku sezonu. Ostatnio bez Arka Piecha ich gra w finale wyglądała słabo. Zgodzę się, że zagrali rzeczywiście jeden z gorszych meczów w tym sezonie. Są pewne znaki zapytania, ale Ruch nie ma dużo do stracenia. To zespół mocny psychicznie, dobrze motywuje się przed meczem i nie kalkuluje. Nie nakładają na siebie jakiejś wielkiej negatywnej presji pt: "Kiedy, jak nie teraz?". O życie bardziej walczy jednak ŁKS. Będzie ciekawy mecz, ze wskazaniem na Ruch, bo tam jest większa jakość. Ale to nie będzie duża przewaga...
"Niebiescy" po przegraniu finału dalej mogą być mistrzami Polski? Tabela na to wskazuje, ale przewaga psychiczna Legii może być duża...
- Piłkarze Ruchu nie mieli takich wahań formy, jak wcześniej Śląsk czy Legia. I po każdym takim nieudanym meczu piłkarz siedzi w domu i już tylko marzy, żeby ten najbliższy mecz nadszedł, by udowodnić wszystkim, a przede wszystkim sobie, że to był wypadek przy pracy. Ruch wyjdzie zdeterminowany, z nastawieniem na zmazanie plamy, a to powinno mu pomóc.
Rozmawiał Michał Trela.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów