Rekord - Żylina 6-3. Bielszczanie o klasę lepsi od Słowaków

12.08.2011
W piłce nożnej taki wynik można by uznać za sensację. Realia futsalowe wyglądają jednak zdecydowanie inaczej i Rekord Bielsko-Biała jest od Makroteamu Żylina o klasę lepszy, co też udowodnił na parkiecie.
Na drugi mecz tegorocznego Beskidy Futsal Cup, Andrea Bucciol, trener ekipy z Cygańskiego Lasu, wystawił odrobinę odmieniony skład w porównaniu do wczorajszego remisowego starcia z Energią Lwów. Na parkiecie pokazali się kibicom Witold Zając, bramkarz wracający po półrocznym wypożyczeniu, oraz Sebastian Palarczyk, Michał Kaiser, Piotr Bubec i Tomasz Dura, którzy w potyczce z Ukraińcami siedzieli na trybunach bądź na ławce rezerwowych.

Czy Rekord grał przeciwko Żylinie lepiej niż wczoraj - trudno powiedzieć. Pewne jest natomiast, że bielszczanie mieli zdecydowanie łatwiejszego rywala. Słowacy nie prezentowali poziomu, którym mogliby zagrozić gospodarzom turnieju. Gdyby nie chwile nieuwagi w końcówce meczu, Rekord wygrałby jeszcze okazalej, bowiem do tego momentu prezentował bardzo twardą i solidną defensywę.

Z dobrej strony pokazywał się zwłaszcza Bubec, snajper ekipy z Cygańskiego Lasu. Zawodnik ten nie przydaje się jednak tylko do strzelania goli, co udowodnił przy trafieniu na 2-0, kiedy wykazał się świetnym zmysłem do gry kombinacyjnej. Palarczyk zagrał do niego mocną piłkę, a ten, bez namysłu wzdłuż linii bramkowej podał do Pawła Budniaka, który na pustą bramkę dopełnił formalności. On jednak meczu nie będzie wspominał do końca pozytywnie, bowiem w drugiej połowie z powodu kontuzji musiał opuścić boisko.

We wcześniejszym dzisiejszym meczu, Uragan Iwano-Frankowsk, mistrz Ukrainy, "znęcał się" nad kolejnym polskim rywalem. Goście zza wschodniej granicy, po tym jak wczoraj rozbili Clearex Chorzów 12-2, teraz wygrali z Marwitem Toruń 8-2. Być może za wcześnie jeszcze wyrokować, ale wygląda na to, że to dwa ukraińskie zespoły mogą między sobą rozstrzygnąć losy zwycięstwa w Beskidy Futsal Cup...
autor: Michał Trela

Przeczytaj również