Rekord - Wisła 5-5. "To jest coś niesamowitego. Majstersztyk"
18.09.2011
Wisła jest jednym z faworytów świeżo rozpoczętego sezonu ekstraklasy futsalu i do pewnego momentu na hali w Cygańskim Lesie to udowadniała. Gospodarze nie byli sobą. Krystian Brzenk puścił dwie bramki po strzałach z dystansu, które w normalnych warunkach nie sprawiłyby mu problemu. W pozostałych sytuacjach krakowianie wspaniale rozklepali Rekord, a do siatki trafiali Krzysztof Kusia i Rafał Franz. Do przerwy dla gospodarzy płaskim strzałem trafił tylko Piotr Szymura.
- W szatni nie padły jednak ostre słowa. Spokojnie powiedzieliśmy sobie, że nie popełnimy tym razem błędu z zeszłego sezonu, gdy Wisła do przerwy też z nami wysoko wygrywała i później graliśmy chaotycznie, nerwowo. Mieliśmy wyjść na boisko i grać swoje, jakby było 0-0, a na tablicę spojrzeć dopiero pod koniec meczu - przyznał Szymura. Początkowo na niewiele się to zdało, bo na 1-5 podwyższył Douglas, pokonując Witolda Zająca, który zastąpił w przerwie Brzenka. Ale od tego momentu...
... na parkiecie byli już tylko gracze Rekordu. Na trochę ponad 10 minut przed końcem do siatki na 2-5 trafił Piotr Bubec. Bielszczanie mozolnie próbowali sforsować defensywę gości i udało się to w końcu Pawłowi Budniakowi, który huknął z dystansu obok słupka. Kluczowy moment nastąpił jednak na dwie i pół minuty przed końcem. Kamil Dworzecki, bramkarz Wisły, nie spodziewał się, że ktokolwiek go atakuje, a tymczasem jego próbę wykopu piłki zastopował Jan Janovsky i w ten kuriozalny sposób zawodnicy Andrei Bucciola zdobyli kontaktową bramkę.
Wyjątkowo liczną i głośną tego dnia publiczność w ekstazę wprawił na niespełna minutę przed końcem Radek Polaszek, który zdobył wyrównującego gola. - Dwie znane futsalowe marki stworzyły świetne widowisko. Wisła bardzo dobrze zagrała pierwszą połowę i taki zespół nie wypuszcza prowadzenia 1-5. Żeby to zrobić, trzeba naprawdę zagrać znakomicie i nam się to udało. To jest dowód naszej klasy, coś wspaniałego. Majstersztyk - cieszył się po meczu Budniak.
- Ja myślę nawet, że byliśmy w tym meczu ciut lepsi. Do przerwy przegrywaliśmy 1-4, ale mieliśmy więcej sytuacji. Choćby tę, gdy Tomek Dura minął bramkarza i nie trafił do pustej bramki. To już nie jest brak skuteczności, tylko coś, co nie wiem jak nazwać... W drugiej połowie kontynuowaliśmy dobrą grę i przyniosło to świetne widowisko - zakończył Piotr Szymura.
- W szatni nie padły jednak ostre słowa. Spokojnie powiedzieliśmy sobie, że nie popełnimy tym razem błędu z zeszłego sezonu, gdy Wisła do przerwy też z nami wysoko wygrywała i później graliśmy chaotycznie, nerwowo. Mieliśmy wyjść na boisko i grać swoje, jakby było 0-0, a na tablicę spojrzeć dopiero pod koniec meczu - przyznał Szymura. Początkowo na niewiele się to zdało, bo na 1-5 podwyższył Douglas, pokonując Witolda Zająca, który zastąpił w przerwie Brzenka. Ale od tego momentu...
... na parkiecie byli już tylko gracze Rekordu. Na trochę ponad 10 minut przed końcem do siatki na 2-5 trafił Piotr Bubec. Bielszczanie mozolnie próbowali sforsować defensywę gości i udało się to w końcu Pawłowi Budniakowi, który huknął z dystansu obok słupka. Kluczowy moment nastąpił jednak na dwie i pół minuty przed końcem. Kamil Dworzecki, bramkarz Wisły, nie spodziewał się, że ktokolwiek go atakuje, a tymczasem jego próbę wykopu piłki zastopował Jan Janovsky i w ten kuriozalny sposób zawodnicy Andrei Bucciola zdobyli kontaktową bramkę.
Wyjątkowo liczną i głośną tego dnia publiczność w ekstazę wprawił na niespełna minutę przed końcem Radek Polaszek, który zdobył wyrównującego gola. - Dwie znane futsalowe marki stworzyły świetne widowisko. Wisła bardzo dobrze zagrała pierwszą połowę i taki zespół nie wypuszcza prowadzenia 1-5. Żeby to zrobić, trzeba naprawdę zagrać znakomicie i nam się to udało. To jest dowód naszej klasy, coś wspaniałego. Majstersztyk - cieszył się po meczu Budniak.
- Ja myślę nawet, że byliśmy w tym meczu ciut lepsi. Do przerwy przegrywaliśmy 1-4, ale mieliśmy więcej sytuacji. Choćby tę, gdy Tomek Dura minął bramkarza i nie trafił do pustej bramki. To już nie jest brak skuteczności, tylko coś, co nie wiem jak nazwać... W drugiej połowie kontynuowaliśmy dobrą grę i przyniosło to świetne widowisko - zakończył Piotr Szymura.
Polecane
Futsal Ekstraklasa