Rekord - Pogoń 04 8-2. Bielszczanie dali koncert i wreszcie wygrali!

13.11.2010
Po trzech porażkach z rzędu we własnej hali, Rekord Bielsko-Biała rozbił wyżej notowaną Pogoń 04 Szczecin. Bielszczanie zagrali fantastycznie, a wielki dzień miał ich zawodnik Piotr Bubec.
- Czasem tak to jest w życiu piłkarza, że wszystko wychodzi. Ja dziś miałem taki dzień konia - cieszył się Bubec, który sam chyba nie do końca wierzył w swoje szczęście. Już w pierwszej połowie ten zawodnik zdobył trzy gole. Najpierw trafił po pięknej zespołowej akcji i minięciu bramkarza, później z bliska po podaniu Pawła Budniaka i wreszcie po strzale z dystansu, który przepuścił między nogami Łukasz Koszmider, bramkarz Pogoni. Szczecinianie w pierwszej części gry odpowiedzieli tylko golem Łukasza Tubackiego, który strzelił z daleka, a piłka odbiła się od kilku nóg i wpadła do bramki.

- Pozwalaliśmy Rekordowi na zbyt wiele, zwłaszcza w kontrze. Z naszych strzałów tworzyły się sytuacje... dla nich - kręcił głową Łukasz Żebrowski z Pogoni. O ile w pierwszej połowie mecz był jeszcze dość wyrównany, to w drugiej bielszczanie momentami miażdżyli rywali. Świetnie wychodziły zwłaszcza prostopadłe podania z głębi pola. Dało to efekty w postaci kolejnych goli Piotra Pawełka, Radka Polaszka, a przede wszystkim Bubca, którego czwarte trafienie było ozdobą spotkania - po podaniu Wojciecha Łysonia, snajper gospodarzy wbił piłkę do bramki... piętką.

- Dzisiaj wychodziło nam dosłownie wszystko, a Piotrek miał do tego swój wielki dzień. Bardzo się cieszymy ze zwycięstwa przed własną publicznością - radował się Paweł Machura, gracz Rekordu.Bielszczanie, prowadząc wysoko, pozwalali sobie na jeszcze bardziej koronkowe akcje. Piłkarze Pogoni czuli się ośmieszeni i swoją frustrację zaczęli wyładowywać poprzez bardzo ostre faule, w czym przodowali zwłaszcza Vołodymyr Nudyk oraz Michał Kubik. - Ja chłopaków ostrzegałem, że na Rekordzie wygra tylko ten, kto wytrzyma walkę na całym boisku. Nigdy nie spodziewam się tutaj łatwego meczu, gospodarze grają dobry futsal, są ambitni i do tego mają specyficzną halę - tłumaczył Żebrowski.

- Jesteśmy szczęśliwi, że w końcu wygraliśmy u siebie, bo dotychczas nam tu nie szło. Dzisiaj nie zawiodła nas przede wszystkim skuteczność - cieszył się Piotr Pawełek. - Nasza gra wygląda coraz lepiej, jesteśmy skuteczniejsi niż wcześniej i myślę, że teraz będzie już tylko lepiej. Liczę, że będziemy się stopniowo piąć w tabeli - zakończył bohater dnia, Piotr Bubec.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również