Rekord - Nova 3-4. Nowa jakość Novej?
18.10.2009
- Suma szczęścia w sporcie równa się zeru. Ostatnio myśmy gonili z dobrym skutkiem (Rekord przegrywał z Jachymem Tychy 0-4, aby ostatecznie zremisować 5-5 - przyp. red.), dziś rywale nas prześcignęli - wzruszył bezradnie ramionami Marcin Biskup, trener ekipy z Cygańskiego Lasu, której to początkowo właśnie szczęście było sprzymierzeńcem.
Wyśmienita postawa Brzenka, słupek, poprzeczka i Szymura, który wybił piłkę z linii bramkowej, pozwoliły zachować czyste konto. Do tego świetnie wyprowadzone trzy kontrataki i gospodarze stanęli przed ogromną szansą na zainkasowanie kompletu punktów. A mogło być jeszcze pewniej, ale pojedynki z Nawratem przegrali kolejno: Polasek, Dura i Szymański.
Przyjezdni obudzili się dopiero w drugiej odsłonie. - Wcześniej biliśmy głową w mur - irytował się Korczyński. - Bielszczanie cofnęli się na własną połowę. Przed bramką było bardzo gęsto. Wiedzieliśmy, że nie możemy liczyć, iż wejdziemy z piłką do siatki, dlatego musieliśmy zacząć więcej strzelać - dodał. To przyniosło efekt. Któryś rzut rożny z kolei wykorzystał Halison. Janovsky popisał się indywidualną akcją i katowiczanie złapali kontakt.
Trener Ilczyszyn zdecydował się wycofać bramkarza. Cleverson huknął z daleka i... - Popełniłem błąd, "wypluwając” futbolówkę przed siebie. Halisonowi nie pozostało nic innego jak dobrze przyłożyć nogę - bił się w pierś Brzenk, który do tej pory bronił jak w transie.
Remis katowiczan nie zadowalał i nadal grali bez golkipera. Szybkimi podaniami w przewadze "rozklepali” miejscowych i Brazylijczyk z polskim paszportem z najbliższej odległości zapewnił im zwycięstwo. - Zbyt mocno cofnęliśmy się i za wcześnie uwierzyliśmy w wygraną. Zostaliśmy za to przykładnie skarceni - przyznał Brzenk. - Zagraliśmy dobrze tylko przez pół godziny. Na taki zespół jak Nova to zbyt mało. Ta półka rywali wymaga pełnej koncentracji przez całe spotkanie, a nie chwilowych przebłysków - podsumował Biskup.
Wyśmienita postawa Brzenka, słupek, poprzeczka i Szymura, który wybił piłkę z linii bramkowej, pozwoliły zachować czyste konto. Do tego świetnie wyprowadzone trzy kontrataki i gospodarze stanęli przed ogromną szansą na zainkasowanie kompletu punktów. A mogło być jeszcze pewniej, ale pojedynki z Nawratem przegrali kolejno: Polasek, Dura i Szymański.
Przyjezdni obudzili się dopiero w drugiej odsłonie. - Wcześniej biliśmy głową w mur - irytował się Korczyński. - Bielszczanie cofnęli się na własną połowę. Przed bramką było bardzo gęsto. Wiedzieliśmy, że nie możemy liczyć, iż wejdziemy z piłką do siatki, dlatego musieliśmy zacząć więcej strzelać - dodał. To przyniosło efekt. Któryś rzut rożny z kolei wykorzystał Halison. Janovsky popisał się indywidualną akcją i katowiczanie złapali kontakt.
Trener Ilczyszyn zdecydował się wycofać bramkarza. Cleverson huknął z daleka i... - Popełniłem błąd, "wypluwając” futbolówkę przed siebie. Halisonowi nie pozostało nic innego jak dobrze przyłożyć nogę - bił się w pierś Brzenk, który do tej pory bronił jak w transie.
Remis katowiczan nie zadowalał i nadal grali bez golkipera. Szybkimi podaniami w przewadze "rozklepali” miejscowych i Brazylijczyk z polskim paszportem z najbliższej odległości zapewnił im zwycięstwo. - Zbyt mocno cofnęliśmy się i za wcześnie uwierzyliśmy w wygraną. Zostaliśmy za to przykładnie skarceni - przyznał Brzenk. - Zagraliśmy dobrze tylko przez pół godziny. Na taki zespół jak Nova to zbyt mało. Ta półka rywali wymaga pełnej koncentracji przez całe spotkanie, a nie chwilowych przebłysków - podsumował Biskup.
Polecane
Futsal Ekstraklasa