Rekord - Marwit 3-1. Bielszczanie już na trzecim miejscu!
20.01.2013
Mecz z Marwitem był dla Rekordu częścią tryptyku arcyważnych spotkań. Pierwsze - z wiceliderem Red Devils Chojnice - już tydzień temu wygrali. Teraz przyszedł czas na trzecich w tabeli torunian, a za dwa tygodnie Clearex Chorzów. Zadanie nie było jednak dla bielszczan łatwe. Po pierwsze dlatego, że z Marwitem zawsze straszliwie się męczyli, a po drugie ponieważ musieli sobie radzić bez pauzujących za kartki Piotra Szymury i Aleksandra Waszki.
Szczególnie absencja tego drugiego mogła się okazać problemem. W normalnych warunkach nowo pozyskany bramkarz byłby tylko drugim wyborem Andrei Bucciola, ale wobec słabszej formy Krystiana Brzenka, Waszka stał się ostatnio numerem jeden w bramce "Biało-Zielonych". Trener postanowił więc zaryzykować i w wyjściowym składzie postawił na 20-letniego Pawła Kurowskiego, który nominalnie jest dopiero trzecim bramkarzem.
Wydawało się początkowo, że Włoch mógł żałować. Minęło ledwie 11 sekund meczu, a głupią stratę w środku boiska Rekordu wykorzystali goście. Sylwester Kieper przejął piłkę i uderzył mocno w środek bramki, jednak Kurowski nie był w stanie zatrzymać tego strzału. Zapanowała konsternacja bowiem tak fatalnego początku nie spodziewał się nikt. A kolejne minuty pokazały, jak bardzo skomplikowali sobie sprawę, tracąc tego gola, gospodarze. Marwit grał bardzo dobrze w defensywnie, nie dopuszczał bielszczan do pozycji strzałowych.
Od czego Rekord ma jednak starego "lisa" Andrzeja Szłapę? 38-letni zawodnik jeszcze przed przerwą zdołał wyrównać, strzelając z dystansu po rękach Macieja Foltyna. Po przerwie gracze z Cygańskiego Lasu dalej musieli się bardzo męczyć, ale sami grali cierpliwie i konsekwentnie w obronie, a przy nielicznych groźnych sytuacjach świetnie bronił Kurowski. W końcu Rekord zaczął zyskiwać przewagę i - co ważne - potrafił ją udokumentować. Do siatki trafił najpierw Radek Polaszek po podaniu Tomasza Dury, a później po kontrze, przechodzący sam siebie Paweł Machura.
Po grudniowym remisie z AZS-em UŚ Katowice, kończącym nieudaną rundę jesienną, coś się w drużynie z Bielska-Białej odmieniło. W rundzie rewanżowej Rekord wygrał póki co wszystkie cztery spotkania i wskoczył już na trzecie miejsce w tabeli. Jeszcze przed chwilą można się było martwić, czy zawodnicy Andrei Bucciola załapią się do play-offów o mistrzostwo Polski, a teraz można już powoli liczyć stratę do lidera ze Szczecina...
Szczególnie absencja tego drugiego mogła się okazać problemem. W normalnych warunkach nowo pozyskany bramkarz byłby tylko drugim wyborem Andrei Bucciola, ale wobec słabszej formy Krystiana Brzenka, Waszka stał się ostatnio numerem jeden w bramce "Biało-Zielonych". Trener postanowił więc zaryzykować i w wyjściowym składzie postawił na 20-letniego Pawła Kurowskiego, który nominalnie jest dopiero trzecim bramkarzem.
Wydawało się początkowo, że Włoch mógł żałować. Minęło ledwie 11 sekund meczu, a głupią stratę w środku boiska Rekordu wykorzystali goście. Sylwester Kieper przejął piłkę i uderzył mocno w środek bramki, jednak Kurowski nie był w stanie zatrzymać tego strzału. Zapanowała konsternacja bowiem tak fatalnego początku nie spodziewał się nikt. A kolejne minuty pokazały, jak bardzo skomplikowali sobie sprawę, tracąc tego gola, gospodarze. Marwit grał bardzo dobrze w defensywnie, nie dopuszczał bielszczan do pozycji strzałowych.
Od czego Rekord ma jednak starego "lisa" Andrzeja Szłapę? 38-letni zawodnik jeszcze przed przerwą zdołał wyrównać, strzelając z dystansu po rękach Macieja Foltyna. Po przerwie gracze z Cygańskiego Lasu dalej musieli się bardzo męczyć, ale sami grali cierpliwie i konsekwentnie w obronie, a przy nielicznych groźnych sytuacjach świetnie bronił Kurowski. W końcu Rekord zaczął zyskiwać przewagę i - co ważne - potrafił ją udokumentować. Do siatki trafił najpierw Radek Polaszek po podaniu Tomasza Dury, a później po kontrze, przechodzący sam siebie Paweł Machura.
Po grudniowym remisie z AZS-em UŚ Katowice, kończącym nieudaną rundę jesienną, coś się w drużynie z Bielska-Białej odmieniło. W rundzie rewanżowej Rekord wygrał póki co wszystkie cztery spotkania i wskoczył już na trzecie miejsce w tabeli. Jeszcze przed chwilą można się było martwić, czy zawodnicy Andrei Bucciola załapią się do play-offów o mistrzostwo Polski, a teraz można już powoli liczyć stratę do lidera ze Szczecina...
Polecane
Futsal Ekstraklasa