Rekord - Kupczyk 2-0. Niesamowite emocje, podium coraz bliżej!

30.04.2011
Niesamowite emocje w Cygańskim Lesie! Bielszczanie mieli wielkie problemy z walczącym o utrzymanie Kupczykiem, ale ostatecznie wygrali i są bardzo blisko brązowego medalu mistrzostw Polski.
Im bliżej końca sezonu w ekstraklasie futsalu, tym bardziej widać, że teraz punkty trzeba bardziej wyszarpać i wywalczyć łokciami, niż koronkowymi akcjami. Wciąż niepewny utrzymania Kupczyk przyjechał do Bielska-Białej z zamiarem walki o zwycięstwo za wszelką cenę. Stąd też od samego początku na parkiecie było bardzo dużo fauli, kontrowersji i pretensji, głównie krakowian do sędziego.

Eskalacja napięcia nastąpiła w końcówce pierwszej połowy, gdy w sytuacji sam na sam, Piotra Bubca, napastnika Rekordu, sfaulował Łukasz Groszak, bramkarz Kupczyka. Sędzia pokazał zawodnikowi gości żółtą kartkę, a że wcześniej już raz był on ukarany za dyskusję z arbitrem, musiał udać się do szatni.

Jednocześnie było to szóste przewinienie przyjezdnych w tej części gry i bielszczanie mieli wykonywać przedłużony rzut karny, który... kompletnie nie jest ich atutem w tym sezonie. Do piłki podszedł Paweł Machura, mimo że w poprzednim meczu u siebie z Borutą Zgierz nie trafił z tego miejsca dwukrotnie. Tym razem jednak uderzył dokładnie, technicznie, przełamując złą passę.

Osobne słowo należy poświęcić Krystianowi Brzenkowi. Bramkarzowi Rekordu przyzwyczaił wszystkich, że można na niego liczyć, ale to, co wyprawiał w spotkaniu z Kupczykiem, przechodziło wszelkie pojęcie. Kupczyk miał naprawdę dużo szans, zarówno w pierwszej, jak i w drugiej połowie. Krakowianie atakowali nawet częściej niż Rekord. Jednak Brzenk w sytuacjach beznadziejnych wykazywał się niesamowitym refleksem i zawsze potrafił wybić piłkę. Dzięki jego znakomitej postawie wynik 1-0 utrzymywał się bardzo długo.

W niesamowitej końcówce goście grali z lotnym bramkarzem i mieli kilka znakomitych szans. Jednak na trzy minuty przed końcem zostali pozbawieni złudzeń. Paweł Budniak podał do Machury, ten lekko podprowadził piłkę i "z czuba" strzelił nie do obrony. Tym samym Rekordzistom udało się z dużą dozą szczęścia zwyciężyć w arcyważnym meczu.

Na dwie kolejki przed końcem, zawodnicy Andrei Bucciola są na trzecim miejscu, z dużymi szansami na utrzymanie tej pozycji, a więc zdobycie brązowych medali.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również