Rekord - Krakbet 4-1. Awans "Rekordzistów" po świetnym meczu!

25.05.2010
- To była świetna promocja futsalu, bo obie strony prezentowały bardzo wysoki poziom - mówił kapitan Rekordu, Piotr Szymura. Bielszczanie awansowali do półfinału Pucharu Polski!
O to wcale nie było łatwo. Ledwo mecz się zaczął, a Krakbet powinien prowadzić i to kilkoma trafieniami. Słupki, poprzeczki, wybijanie piłki z linii - takie sytuacje mieli krakowianie, ale bielszczanie jakimś cudem nie stracili gola. - Pierwsze dziesięć minut to zdecydowana przewaga przeciwnika. Mogliśmy stracić bramkę, ale na szczęście później gra się wyrównała - opowiadał Szymura. Trzeba zaznaczyć, że przed przerwą na parkiecie było gorąco, głównie z powodu niektórych sędziowskich decyzji, które, eufemizując, były dość problematyczne. - Z reguły nie wypowiadam się oficjalnie o arbitrach, ale teraz złamię tę zasadę. Trzeba powiedzieć jasno - poziom sędziowania był w pierwszej połowie bardzo słaby! Powinniśmy się przyzwyczaić, że w wielu meczach u siebie gramy jak na wyjeździe. Udowodniliśmy, że czy z sędziami, czy przeciw nim, potrafimy wygrywać - grzmiał Andrzej Szymański.

Choć większość bramek padło po zmianie stron, to kluczowe wydarzenia rozegrały się jeszcze w pierwszej połowie. Goście mieli wspaniałą okazję do objęcia prowadzenia, ale Krzysztof Marzec z przedłużonego rzutu karnego zamiast do bramki, huknął w... będący kilka metrów ponad nią balkon. W odpowiedzi, na 16 sekund przed końcową syreną, Paweł Budniak otrzymał dobre podanie od Pawła Bubca i przerzucił piłkę nad bramkarzem. - To był bardzo ważny moment! Gol Pawła, strzelony do szatni, dodał nam wiatru w żagle, a krakowian trochę podłamał - tłumaczył kapitan Rekordu.

Po przerwie gospodarzom udało się odskoczyć. Bardzo dobrą partię rozegrał Radek Polasek, który dwoma pięknymi strzałami z dystansu dał swojej drużynie prowadzenie 3-0. Kiedy chwilę później kolejnego gola dołożył Wojciech Łysoń, wiadome było, że bielszczanie już nie dadzą sobie odebrać awansu. - Mamy dobrze wytrenowany wariant obronny, więc nawet gra z lotnym golkiperem niewiele beniaminkowi dała - cieszył się Szymura, zaś Szymański dodawał - O naszym zwycięstwie zadecydowało przygotowanie fizyczne i ekstraklasowe ogranie.

"Rekordziści" po meczu zgodnie twierdzili, że rywal z Krakowa, nie będzie w przyszłym sezonie chłopcem do bicia. - To nie jest drużyna złożona z zawodników na poziomie I-ligowym. Oni są na poziomie czołówki ekstraklasy - chwalił Paweł Budniak. - Podejrzewam, że w następnych rozgrywkach jeszcze się wzmocnią i będą groźni dla każdego - dodał Szymura. Ważne jednak, że bielszczanom udało się pomścić dwie śląskie drużyny - GKS Jachym Tychy i Gwiazdę Ruda Śląska - które w poprzednich rundach przegrywały z Krakbetem. Półfinałowym rywalem Rekordu będzie Hurtap Łęczyca - aktualny wicemistrz Polski.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również