Rekord - Gwiazda 9-3. Bielszczanie nie odpuścili, spadek rudzian

13.05.2011
Nie było litości, pobłażania, czy wojewódzkiej solidarności. Dla Rekordu Bielsko-Biała mecz z Gwiazdą Ruda Śląska nie miał już żadnego znaczenia. Mimo to wygrał, spuszczając rudzian z ligi...
Aby się utrzymać, rudzianie musieli koniecznie wygrać na boisku trzeciego zespołu ekstraklasy. Zawodnicy Rafała Krzyśki liczyli przed meczem, że bielszczanie wystawią młodzieżowy skład, słowem trochę "odpuszczą" spotkanie. Stało się jednak inaczej. Na parkiecie pojawili się wszyscy podstawowi gracze Rekordu. Trener Andrea Bucciol dał trochę dłużej niż zwykle pograć Sebastianowi Palarczykowi i Jackowi Włochowi, dwóm młodzieżowcom, ale to wcale nie było osłabienie.

Choć Gwiazda walczyła o życie, to gospodarze objęli prowadzenie. Zawodnicy z Rudy Śląskiej kompletnie odpuścili krycie, więc nieatakowany Łukasz Mentel mógł zagrać do Pawła Machury, który pewnie trafił do siatki, potwierdzając, że w ostatnich meczach jest w wybornej formie strzeleckiej. Gdy kilka minut później Wojciech Łysoń z bliska dobił strzał Radka Polaszka wydawało się, że los rudzian jest już przesądzony. Grający trener Krzyśka, wziął jednak czas, poinstruował zawodników i efekt był piorunujący.  Jeszcze przed przerwą Przemysław Kośmider wszedł jak w masło w obronę gospodarzy i pokonał Krystiana Brzenka.

Do drugiej części gry goście przystąpili pełni determinacji, chcąc, by nie było to ich ostatnie 20 minut w ekstraklasie. Gracze z Cygańskiego Lasu byli jednak okrutni. Po kilkudziesięciu sekundach Radek Polaszek pewnym strzałem po zagraniu z rzutu rożnego podwyższył wynik meczu. Sytuacja Gwiazdy ze złej, zmieniła się w beznadziejną. Goście stracili już właściwie wiarę po kolejnym golu drużyny z Cygańskiego Lasu, którego strzelił Mentel, po świetnym podaniu Piotra Szymury.

Od tego momentu bielszczanie już właściwie bawili się na parkiecie. Grali ładnie, ofensywnie, nie pozwalając jednocześnie Gwieździe na zbyt wiele. Rudzianie na 10 minut przed końcem wycofali bramkarza, ale przyniosło to tylko efekt w postaci efektownego trafienia... Krystiana Brzenka, golkipera Rekordu, który kopnął piłkę do siatki przez całą długość parkietu. Bielszczanie znęcali się strzelając kolejne gole, stąd tak efektowne zwycięstwo. Jeśli zespołu z Rudy Śląskiej nie uratują problemy licencyjne innych drużyn, to autorem ostatniego trafienia w najwyższej klasie rozgrywkowej był Jacek Hewlik, który strzelił bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego.

Po spotkaniu nastroje w hali były skrajnie odmienne. Rekord cieszył się z pierwszego od 15 lat medalu ekstraklasy futsalu, a rudzianie smucili się z powodu zajęcia przedostatniego miejsca w lidze. Dla bielszczan to najwyższe zwycięstwo w tym sezonie.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również