Rekord - Gwiazda 6-4. Ambitni i skuteczni rudzianie. Ale to za mało...
17.02.2013
Rekord, który po serii zwycięstw, w poprzedniej kolejce gładko uległ Cleareksowi Chorzów, zareagował tak, jak życzyli sobie tego jego trenerzy. Tytuł "Drużyny Roku" w Bielsku-Białej zobowiązuje, więc bielszczanie szybko wzięli się za rozmontowywanie ostatniego zespołu ekstraklasy futsalu. Mogli objąć prowadzenie już w 1. minucie, ale Jan Janovsky przegrał pojedynek z Rafałem Krzyśką, grającym trenerem gości. Później dopiero wyjaśniło się, dlaczego Czech nie mógł w tej sytuacji trafić. To był bowiem wieczór dwóch aktorów.
Artur Popławski i Paweł Machura są w tym sezonie dla bielszczan bezcenni. Żaden klub w lidze nie może się pochwalić tak bramkostrzelną dwójką. Dziś zaczął ten pierwszy, od uderzenia ze szpica, w pełnym biegu. Później do głosu doszła "strzelba" Machury. Trzeba przyznać, że co gol, to ładniejszy. Najpierw piękny wolej z ostrego kąta, później sytuacyjne uderzenie spod kolana, a jeszcze przed przerwą ładna indywidualna akcja i silny strzał po ziemi.
To był jednak dziwny mecz. Rekord dominował i był zdecydowanie lepszy w każdym elemencie gry, ale... tracił głupie gole. Rafał Krzyśka - gdy jego zespół po kwadransie przegrywał trzema bramkami - tak się irytował, że kopał i uderzał słupek. Jeśli nie podziałało na całą jego drużynę, to przynajmniej na Adama Jonczyka, który przed przerwą najpierw pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z Krystianem Brzenkiem, a później strzelił przedziwnego gola - wślizgiem, blisko z połowy boiska. Bramkarz bielszczan wyraźnie się w tej sytuacji "zdrzemnął".
W drugiej połowie znów to Rekord dominował i po mocnym uderzeniu Popławskiego podwyższył prowadzenie, ale Jonczyk nie chciał być gorszy od Machury i po samotnym wypadzie minął Brzenka i kopnął do siatki. Rekordowi grunt zaczął się lekko usuwać spod nóg, gdy na osiem minut przed końcem miał już wyczerpany limit fauli, a Bartosz Siadul był w sytuacji sam na sam z bramkarzem z Cygańskiego Lasu. Pomylił się...
W końcówce Krzyśka zagrał va banque i... wycofał sam siebie. To wiele nie zmieniło, oprócz tego, że kibice mogli zobaczyć więcej goli. Rudzianie wbili wprawdzie piłkę do siatki z rzutu wolnego, ale wcześniej Łukasz Mentel trafił do ich opustoszałej bramki ze swojej połowy.
Gra Rekordu była lepsza niż wynik, ale bielszczanom udało się uniknąć wpadki. To oznacza, że zawodnicy Andrei Bucciola podskoczyli na czwarte miejsce w tabeli. Najbardziej zadowolony z meczu może być jednak Paweł Machura - jego trzy gole pozwalają mu realnie myśleć o koronie króla strzelców ligi. Do prowadzącego Marcina Mikołajewicza z Pogoni Szczecin.
Artur Popławski i Paweł Machura są w tym sezonie dla bielszczan bezcenni. Żaden klub w lidze nie może się pochwalić tak bramkostrzelną dwójką. Dziś zaczął ten pierwszy, od uderzenia ze szpica, w pełnym biegu. Później do głosu doszła "strzelba" Machury. Trzeba przyznać, że co gol, to ładniejszy. Najpierw piękny wolej z ostrego kąta, później sytuacyjne uderzenie spod kolana, a jeszcze przed przerwą ładna indywidualna akcja i silny strzał po ziemi.
To był jednak dziwny mecz. Rekord dominował i był zdecydowanie lepszy w każdym elemencie gry, ale... tracił głupie gole. Rafał Krzyśka - gdy jego zespół po kwadransie przegrywał trzema bramkami - tak się irytował, że kopał i uderzał słupek. Jeśli nie podziałało na całą jego drużynę, to przynajmniej na Adama Jonczyka, który przed przerwą najpierw pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z Krystianem Brzenkiem, a później strzelił przedziwnego gola - wślizgiem, blisko z połowy boiska. Bramkarz bielszczan wyraźnie się w tej sytuacji "zdrzemnął".
W drugiej połowie znów to Rekord dominował i po mocnym uderzeniu Popławskiego podwyższył prowadzenie, ale Jonczyk nie chciał być gorszy od Machury i po samotnym wypadzie minął Brzenka i kopnął do siatki. Rekordowi grunt zaczął się lekko usuwać spod nóg, gdy na osiem minut przed końcem miał już wyczerpany limit fauli, a Bartosz Siadul był w sytuacji sam na sam z bramkarzem z Cygańskiego Lasu. Pomylił się...
W końcówce Krzyśka zagrał va banque i... wycofał sam siebie. To wiele nie zmieniło, oprócz tego, że kibice mogli zobaczyć więcej goli. Rudzianie wbili wprawdzie piłkę do siatki z rzutu wolnego, ale wcześniej Łukasz Mentel trafił do ich opustoszałej bramki ze swojej połowy.
Gra Rekordu była lepsza niż wynik, ale bielszczanom udało się uniknąć wpadki. To oznacza, że zawodnicy Andrei Bucciola podskoczyli na czwarte miejsce w tabeli. Najbardziej zadowolony z meczu może być jednak Paweł Machura - jego trzy gole pozwalają mu realnie myśleć o koronie króla strzelców ligi. Do prowadzącego Marcina Mikołajewicza z Pogoni Szczecin.
Polecane
Futsal Ekstraklasa