Rekord - Clearex 6-2. Bielszczanie zagrali jak prawdziwi mężczyźni
30.01.2011
Początek spotkania naszych zespołów nie wyglądał wcale jak... mecz futsalu. Przez większą część pierwszej połowy drużyny badały się, jak na boisku trawiastym i utrzymywał się bezbramkowy remis. W końcu, gdy do ataku zabrali się zawodnicy Rekordu, dwa gole strzelili... przyjezdni. Najpierw mocnego "szczura" z dystansu, po którym piłka wpadła do siatki tuż obok słupka, posłał Daniel Wojtyna, a chwilę później po szybkim ataku podwyższył Krzysztof Salisz. - Postawili nam bardzo trudne warunki, zwłaszcza na początku - przyznał Paweł Budniak, gracz bielszczan. - Mieliśmy przewagę, ale te dwie kontry dały chorzowianom dwa gole i musieliśmy gonić wynik - dodał Rozmus.
Przy drugim golu dla Cleareksu nie popisał się Piotr Szymura, który łatwo stracił piłkę w środku pola. To jednak paradoksalnie wyszło gospodarzom na dobre, bo kapitan Rekordu tak bardzo chciał się zrehabilitować, że chwilę później strzałem z bliska dał swojej drużynie kontaktową bramkę. Jeszcze przed przerwą potężnie strzelił z dystansu Łukasz Mentel, a piłka zanurkowała w gąszczu nóg i kompletnie zaskoczyła świetnie dysponowanego Pawła Pstrusińskiego, bramkarza chorzowian. W drugiej połowie przeżywał już znacznie cięższe chwile.
- Podniosła nas bramka kontaktowa, wyrównanie przed przerwą dało spokój. A w drugiej połowie byliśmy już lepsi. Clearex miał szanse, ale drużynę dojrzalszą poznaje się po tym, że w końcówce potrafi zdobywać gole i ich nie tracić. Nam się to udawało - podkreślał Budniak. Zanim bielszczanie zaczęli trafiać, powtarzał się bezbramkowy scenariusz z pierwszej części gry. Wreszcie nastąpiła jednak piorunująca minuta. Najpierw Radek Polasek efektownie minął bramkarza w sytuacji sam na sam i zdobył gola, a chwilę później Szymura uprzedził zawodnika czekającego, aż piłka wyjdzie na aut, pognał w kierunku Pstrusińskiego, którego położył i wreszcie wepchnął piłkę do pustej bramki. To była akcja meczu.
- Przyjechaliśmy, żeby wygrać, nastawiliśmy się bojowo i wyglądało to nieźle, ale potem zgubiły nas indywidualne błędy, przez które nie było już szans zdobyć punktów. Musimy teraz wygrać z Polkowicami u siebie, bo robi się nieciekawie - przyznał Mateusz Żemła z Cleareksu. W końcówce bielszczanie rozklepali gości i po akcji Polaska z Wojciechem Łysoniem podwyższyli na 5-2. Wynik meczu ustalił Piotr Bubec, który wykorzystał nieporozumienie obrony chorzowian, a następnie za taktyczny faul... wyleciał z boiska. Ostatnie półtorej minuty Rekord bronił się w osłabieniu, ale nie przeszkodziło to w utrzymaniu wyniku.
Po trzynastu meczach Rekord zajmuje czwarte miejsce z 25 punktami. Clearex jest dziewiąty i zgromadził 12 punktów.
Przy drugim golu dla Cleareksu nie popisał się Piotr Szymura, który łatwo stracił piłkę w środku pola. To jednak paradoksalnie wyszło gospodarzom na dobre, bo kapitan Rekordu tak bardzo chciał się zrehabilitować, że chwilę później strzałem z bliska dał swojej drużynie kontaktową bramkę. Jeszcze przed przerwą potężnie strzelił z dystansu Łukasz Mentel, a piłka zanurkowała w gąszczu nóg i kompletnie zaskoczyła świetnie dysponowanego Pawła Pstrusińskiego, bramkarza chorzowian. W drugiej połowie przeżywał już znacznie cięższe chwile.
- Podniosła nas bramka kontaktowa, wyrównanie przed przerwą dało spokój. A w drugiej połowie byliśmy już lepsi. Clearex miał szanse, ale drużynę dojrzalszą poznaje się po tym, że w końcówce potrafi zdobywać gole i ich nie tracić. Nam się to udawało - podkreślał Budniak. Zanim bielszczanie zaczęli trafiać, powtarzał się bezbramkowy scenariusz z pierwszej części gry. Wreszcie nastąpiła jednak piorunująca minuta. Najpierw Radek Polasek efektownie minął bramkarza w sytuacji sam na sam i zdobył gola, a chwilę później Szymura uprzedził zawodnika czekającego, aż piłka wyjdzie na aut, pognał w kierunku Pstrusińskiego, którego położył i wreszcie wepchnął piłkę do pustej bramki. To była akcja meczu.
- Przyjechaliśmy, żeby wygrać, nastawiliśmy się bojowo i wyglądało to nieźle, ale potem zgubiły nas indywidualne błędy, przez które nie było już szans zdobyć punktów. Musimy teraz wygrać z Polkowicami u siebie, bo robi się nieciekawie - przyznał Mateusz Żemła z Cleareksu. W końcówce bielszczanie rozklepali gości i po akcji Polaska z Wojciechem Łysoniem podwyższyli na 5-2. Wynik meczu ustalił Piotr Bubec, który wykorzystał nieporozumienie obrony chorzowian, a następnie za taktyczny faul... wyleciał z boiska. Ostatnie półtorej minuty Rekord bronił się w osłabieniu, ale nie przeszkodziło to w utrzymaniu wyniku.
Po trzynastu meczach Rekord zajmuje czwarte miejsce z 25 punktami. Clearex jest dziewiąty i zgromadził 12 punktów.
Polecane
Futsal Ekstraklasa