Rekord - Clearex 2-5. Radosny Chorzów. Clearex tak samo, jak Ruch
08.11.2009
- Źle weszliśmy w ten mecz. Początkowo wyraźnie nam nie szło. Tylko dzięki szczęściu nie wyciągaliśmy ani razu piłki z siatki - zauważył Paweł Budniak, piłkarz miejscowych. Trudno z tymi słowami się nie zgodzić, skoro aż trzykrotnie jego zespół przed stratą gola bronił słupek, czy poprzeczka. Dobrze spisywał się również Brzenk, ratując kolegów nawet daleko poza polem karnym. Opatrzność była na tyle łaskawa, że gospodarze, po jednym z kontrataków, zdołali wyjść na prowadzenie. Nie pozwoliła skrzywdzić Rekordu także przy przedłużonym rzucie karnym, z którego niecelnie przymierzył Słonina.
Jak wiadomo, nie można bazować na samym farcie, gdyż ten kiedyś się skończy. - Wyczerpaliśmy limit w pierwszej połowie i zaraz po wyjściu z szatni było fatalnie - przyznał Budniak. Strzałem z dystansu Salisz doprowadził do wyrównania. - Był lekki rykoszet - Brzenk tłumaczył niepewną interwencję. Clearex złapał wiatr w żagle. Szczególnie "dmuchnęło” Hajncowi, który trzykrotnie wpakował piłkę do siatki rywala. - To mój pierwszy hat-trick w ekstraklasie - cieszył się 26-latek.
Zaskakujący strzał Polaska przywrócił nadzieje beniaminkowi. Tym bardziej, że goście szybko złapali pięć fauli, co stwarzało wyśmienitą szansę na przedłużony karny. Chorzowianie przewinili jeszcze trzykrotnie, ale Mentel, Dura i Polasek nie potrafili przymierzyć z dziesięciu metrów.
Ekipa z Cygańskiego Lasu postawiła wszystko na jedną kartę. Wycofała golkipera i szukała okazji w przewadze. Szymura stracił jednak piłkę na połowie i Słonina strzelił do pustej bramki. - Wreszcie wpadło! - odetchnął z ulgą piłkarz, który wcześniej dosyć często kiwał niepocieszony głową z powodu zmarnowanych sytuacji. - Jeszcze przed wyjazdem do Bielska, oglądałem pierwszą połowę potyczki Ruchu z Jagiellonią. Uzyskaliśmy dziś taki sam wynik, więc Chorzów może być szczęśliwy - śmiał się Michał Słonina.
Pod szatniami
Dawid Hajnc (piłkarz Cleareksu): Stracony gol podziałał na nas bardzo mobilizująco. Graliśmy lepszy futsal. Długo się rozkręcaliśmy, ale wreszcie otworzył się worek z bramkami.
Paweł Budniok (piłkarz Rekordu): W szatni tłumaczymy sobie jak grać. Wychodzimy na parkiet i jest zupełnie co innego. Nie wypełniamy założeń i tak to się kończy.
Głos trenerów
Tadeusz Wolny (trener Cleareksu): Dawno nie strzeliliśmy tylu bramek. Wiara w zwycięstwo pozwoliła odwrócić losy spotkania. Widać, że w zespole jest siła. Z powodu kontuzji i choroby zabrakło czterech graczy, dlatego sukces cieszy tym bardziej.
Marcin Biskup (trener Rekordu): Nie ma co szukać nie wiadomo jakich przyczyn porażki. Zabrakło podstawy, czyli realizacji zadań taktycznych i determinacji. Musimy się mocno uderzyć w pierś. Przegraliśmy na własne życzenie. Szkoda, bo Clearex nie był w najlepszej dyspozycji i powinniśmy to wykorzystać.
Jak wiadomo, nie można bazować na samym farcie, gdyż ten kiedyś się skończy. - Wyczerpaliśmy limit w pierwszej połowie i zaraz po wyjściu z szatni było fatalnie - przyznał Budniak. Strzałem z dystansu Salisz doprowadził do wyrównania. - Był lekki rykoszet - Brzenk tłumaczył niepewną interwencję. Clearex złapał wiatr w żagle. Szczególnie "dmuchnęło” Hajncowi, który trzykrotnie wpakował piłkę do siatki rywala. - To mój pierwszy hat-trick w ekstraklasie - cieszył się 26-latek.
Zaskakujący strzał Polaska przywrócił nadzieje beniaminkowi. Tym bardziej, że goście szybko złapali pięć fauli, co stwarzało wyśmienitą szansę na przedłużony karny. Chorzowianie przewinili jeszcze trzykrotnie, ale Mentel, Dura i Polasek nie potrafili przymierzyć z dziesięciu metrów.
Ekipa z Cygańskiego Lasu postawiła wszystko na jedną kartę. Wycofała golkipera i szukała okazji w przewadze. Szymura stracił jednak piłkę na połowie i Słonina strzelił do pustej bramki. - Wreszcie wpadło! - odetchnął z ulgą piłkarz, który wcześniej dosyć często kiwał niepocieszony głową z powodu zmarnowanych sytuacji. - Jeszcze przed wyjazdem do Bielska, oglądałem pierwszą połowę potyczki Ruchu z Jagiellonią. Uzyskaliśmy dziś taki sam wynik, więc Chorzów może być szczęśliwy - śmiał się Michał Słonina.
Pod szatniami
Dawid Hajnc (piłkarz Cleareksu): Stracony gol podziałał na nas bardzo mobilizująco. Graliśmy lepszy futsal. Długo się rozkręcaliśmy, ale wreszcie otworzył się worek z bramkami.
Paweł Budniok (piłkarz Rekordu): W szatni tłumaczymy sobie jak grać. Wychodzimy na parkiet i jest zupełnie co innego. Nie wypełniamy założeń i tak to się kończy.
Głos trenerów
Tadeusz Wolny (trener Cleareksu): Dawno nie strzeliliśmy tylu bramek. Wiara w zwycięstwo pozwoliła odwrócić losy spotkania. Widać, że w zespole jest siła. Z powodu kontuzji i choroby zabrakło czterech graczy, dlatego sukces cieszy tym bardziej.
Marcin Biskup (trener Rekordu): Nie ma co szukać nie wiadomo jakich przyczyn porażki. Zabrakło podstawy, czyli realizacji zadań taktycznych i determinacji. Musimy się mocno uderzyć w pierś. Przegraliśmy na własne życzenie. Szkoda, bo Clearex nie był w najlepszej dyspozycji i powinniśmy to wykorzystać.
Polecane
Futsal Ekstraklasa