Rekord - Chojnice 4-4. Zremisowali z... prawą stopą i są w półfinale

03.05.2011
Rekord Bielsko-Biała zremisował w rewanżowym ćwierćfinałowym meczu Pucharu Polski z Red Devils Chojnice i awansował do najlepszej czwórki. Bielszczanom wielkie problemy sprawił Mariusz Kaźmierczak.
Aby awansować do półfinału, chojniczanie potrzebowali wygrać w Bielsku minimum 3-0, co przed meczem wydawało się zadaniem dość karkołomnym. Okazało się to jeszcze trudniejsze, gdy Andrea Bucciol, trener Rekordu, zdecydował się nie oszczędzać nikogo i wystawić najsilniejszy skład, który prędko zaczął udowadniać swoją, początkową, wyższość. Rzadko kiedy bielszczanie strzelają bramki tak szybko. Na otwarcie Piotr Szymura zagrał z lewej strony boiska szybką akcję z Pawłem Machurą, a ten drugi, będący ostatnio w świetnej formie strzeleckiej, z bliska wbił piłkę do siatki.

Gospodarze kontynuowali dzieło zniszczenia i chwilę później prowadzili już dwoma bramkami, gdy Piotr Bubec, nie przejmując się obecnością rywali, przedryblował zasieki obronne i wślizgiem pokonał Sebastiana Kartuszyńskiego. W tym momencie Tomasz Aftański, trener gości poprosił o czas i podjął zaskakującą i, jak się okazało kluczową dla podtrzymania emocji, decyzję o... wycofaniu bramkarza. Zazwyczaj to rozwiązanie stosuje się najdalej na 5 minut przed końcem meczu, tymczasem w momencie gdy Tomasz Broner ubierał żółtą koszulkę na tablicy widniały jeszcze... 23 minuty do rozegrania. Szybko okazało się jednak, że było warto, bowiem Mariusz Kaźmierczak mocnym strzałem pod poprzeczkę strzelił kontaktowego gola właśnie w czasie gry w przewadze.

Tak samo zaczęła się druga część gry. Właściwie można by w tym miejscu przekleić opis poprzedniej bramki Kaźmierczaka, dodając jedynie, że tym razem piłka wpadła do bramki trochę niżej, niż za pierwszym razem. Kiedy jednak ten sam zawodnik, z podobnego miejsca, tą samą nogą, w ten sam sposób - z czuba - tym razem pokonał Brzenka strzałem po ziemi, pojawiło się już naprawdę olbrzymie ryzyko, że szpic prawej stopy Kaźmierczaka pozbawi bielszczan praktycznie pewnego awansu do półfinału.

Ciąg dalszy nieszczęść Rekordu nastąpił już minutę później. Piotr Pawełek, po ładnej akcji z Radkiem Polaszkiem, został powalony w polu karnym, sędzia odgwizdał rzut karny, jednak Bubec uderzył bardzo mocno i przestrzelił, zamiast dobić chojniczan. Udało się to zrobić dopiero rezerwowemu Jackowi Włochowi, który po genialnej akcji zespołowej, składającej się z kilku subtelnych, lecz znaczących, dotknięć piłki, z ostrego kąta wpakował piłkę do siatki i tym samym uratował swą drużynę. W samej końcówce po golu zdobyli jeszcze Artur Chrzonowski (z rzutu karnego) i w odpowiedzi Tomasz Dura, po podaniu Machury.

Turniej finałowy Pucharu Polski odbędzie się 20. i 21. maja.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również