Rekord - Akademia 2-5. Wszystko poszło nie tak...
28.04.2012
Wszystko zapowiadało, że Rekord nie będzie miał w tym meczu łatwo. Z powodu targów ogrodniczych, odbywających się w jego hali w Cygańskim Lesie, bielszczanie zabiegali o rozegranie pierwszych meczów w innym terminie lub w Pniewach, jednak na to nie zgodzili się rywale, którzy wiedzieli, że Rekordowi "odpadnie" atut własnego boiska. Pierwszy mecz odbył się na terenie właściwie neutralnym - hali pod Dębowcem, obcej zarówno dla drużyny z Pniew, jak i dla Rekordu. Jedyną zaletą był fakt, że na trybunach mogło zasiąść więcej osób, w dodatku za darmo. Hala pomieściła m.in. Jacka Krywulta, prezydenta Bielska-Białej, czy Mariana Kasprzyka, bielskiego mistrza olimpijskiego w boksie.
Zmęczeni ćwierćfinałową rywalizacją z Cleareksem Chorzów zawodnicy Andrei Bucciola zaczęli... znakomicie. Minęły ledwie 42 sekundy konfrontacji z mistrzem Polski, a gospodarze już sobie gratulowali. Łukasz Mentel dobrze uciekł prawym skrzydłem i dograł do stojącego przed bramką Wojciecha Łysonia, a ten wślizgiem wyprowadził Rekord na prowadzenie. Później dobre szanse mieli jeszcze Mentel, który trafił w słupek i Tomasz Dura, uderzający w poprzeczkę.
Zamiast jednak dalszej dobrej gry bielszczan, rozpoczął się... ich dramat. Wyrównanie po strzale Frano Despotovicia nie było jeszcze tragedią. Ale źle zaczęło się dziać od 17. minuty. Wtedy to Krystian Brzenk zatrzymał szarżującego zawodnika z Pniew, odbijając piłkę ręką poza polem karnym. Arbiter wyrzucił go z boiska, a wobec kontuzji rezerwowego bramkarza Witolda Zająca, między słupki musiał wejść 19-letni Paweł Kurowski, wychowanek Rekordu, który na tym poziomie przez tak długi czas nie grał jeszcze nigdy wcześniej...
Poradził sobie jednak bardzo dobrze. Wprawdzie przed przerwą pokonał go Bartosz Łeszyk, strzałem z czuba zza pola karnego, a w drugiej połowie Daniel Lebiedziński przerzucił nad nim piłkę i podwyższył na 3-1, ale i tak kilkakrotnie Kurowski ratował swój zespół. Problem jednak w tym, że obrona nie wyglądała dziś zbyt dobrze, a na gola Pawła Machury z podania Damiana Wojtasa szybko odpowiedział Łukasz Pieczyński, utrzymując dwubramkowy dystans.
Przy czwartej bramce nie obeszło się jednak bez kontrowersji. Bielszczanie domagali się - słusznie, co przyznawali nawet ludzie z Pniew - rzutu rożnego, jednak sędzia go nie odgwizdał. Gracze Rekordu kłócili się z arbitrem, a zawodnicy Akademii w tym momencie przeprowadzili kontrę... W końcówce gospodarze grali z wycofanym bramkarzem, ale przypłacili to tylko utratą kolejnej bramki. Półfinały zaczęły się źle...
Zmęczeni ćwierćfinałową rywalizacją z Cleareksem Chorzów zawodnicy Andrei Bucciola zaczęli... znakomicie. Minęły ledwie 42 sekundy konfrontacji z mistrzem Polski, a gospodarze już sobie gratulowali. Łukasz Mentel dobrze uciekł prawym skrzydłem i dograł do stojącego przed bramką Wojciecha Łysonia, a ten wślizgiem wyprowadził Rekord na prowadzenie. Później dobre szanse mieli jeszcze Mentel, który trafił w słupek i Tomasz Dura, uderzający w poprzeczkę.
Zamiast jednak dalszej dobrej gry bielszczan, rozpoczął się... ich dramat. Wyrównanie po strzale Frano Despotovicia nie było jeszcze tragedią. Ale źle zaczęło się dziać od 17. minuty. Wtedy to Krystian Brzenk zatrzymał szarżującego zawodnika z Pniew, odbijając piłkę ręką poza polem karnym. Arbiter wyrzucił go z boiska, a wobec kontuzji rezerwowego bramkarza Witolda Zająca, między słupki musiał wejść 19-letni Paweł Kurowski, wychowanek Rekordu, który na tym poziomie przez tak długi czas nie grał jeszcze nigdy wcześniej...
Poradził sobie jednak bardzo dobrze. Wprawdzie przed przerwą pokonał go Bartosz Łeszyk, strzałem z czuba zza pola karnego, a w drugiej połowie Daniel Lebiedziński przerzucił nad nim piłkę i podwyższył na 3-1, ale i tak kilkakrotnie Kurowski ratował swój zespół. Problem jednak w tym, że obrona nie wyglądała dziś zbyt dobrze, a na gola Pawła Machury z podania Damiana Wojtasa szybko odpowiedział Łukasz Pieczyński, utrzymując dwubramkowy dystans.
Przy czwartej bramce nie obeszło się jednak bez kontrowersji. Bielszczanie domagali się - słusznie, co przyznawali nawet ludzie z Pniew - rzutu rożnego, jednak sędzia go nie odgwizdał. Gracze Rekordu kłócili się z arbitrem, a zawodnicy Akademii w tym momencie przeprowadzili kontrę... W końcówce gospodarze grali z wycofanym bramkarzem, ale przypłacili to tylko utratą kolejnej bramki. Półfinały zaczęły się źle...
Polecane
Futsal Ekstraklasa