Red Devils - Rekord 1-2. Telewizyjna premiera bielszczan udana!

24.09.2011
Rekord Bielsko-Biała odniósł pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Spotkanie było dla obu drużyn debiutem telewizyjnym, bowiem mecz był transmitowany przez stację Orange Sport.
Rekord, który był faworytem tego meczu, dotychczas nigdy nie przegrał z Red Devils. Co więcej, bielszczanie dali w pierwszej kolejce dowód dobrej formy, remisując z Wisłą Kraków 5-5. Wprawdzie chojniczanie na inaugurację też spisali się znakomicie, wygrywając na wyjeździe z Pogonią Szczecin, jednak pierwsza połowa w wykonaniu Rekordu mimo wszystko trochę rozczarowała.

- W takim sporcie nic nie jest łatwe, nie ma słabych przeciwników - ostrzegał przed meczem Andrea Bucciol, szkoleniowiec bielszczan. - Tu jest małe boisko, liczy się tylko technika i taktyka. Piłka jest okrągła, oni też grają w pięciu, tak jak my, więc nie można ich skreślać - dodał Włoch. Wiedział co mówi, bo w pierwszych 20 minutach goście mieli więcej z gry, ale kontrataki chojniczan bywały zabójcze. To oni zresztą objęli prowadzenie. Indywidualną akcję mocnym strzałem zakończył Łukasz Sobański, nie dając szans Witoldowi Zającowi, który tym razem wyszedł w pierwszym składzie Rekordu.

Przyjezdnym udało się wyrównać tuż przed końcem pierwszej połowy. Tomasz Dura znalazł się sam, tuż przed bramkarzem i spokojnie uderzył między jego nogami. Od tego momentu bielszczanie zaczęli się rozkręcać. Ledwo wyszli na drugą część meczu, a już objęli prowadzenie. Paweł Budniak spróbował strzału niemal z połowy boiska, a piłka szczęśliwie dla niego odbiła się od twarzy Sobańskiego, co zmyliło bramkarza, który nie miał szans na interwencję.

Jak się okazało, więcej bramek w tym spotkaniu nie pało, mimo licznych szans dla obu zespołów. Potyczka zakończyło się więc niskim - jak na futsal - wynikiem. Bielszczanie odnieśli więc pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.

Warto jeszcze podkreślić poświęcenie Damiana Wojtasa, zawodnika Rekordu, który nie przyjechał na mecz z drużyną, ponieważ nie był w stanie zwolnić się z pracy, więc przez całą noc jechał pociągiem do Chojnic... Zagrał jednak w drugiej czwórce bielszczan i spisał się całkiem przyzwoicie.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również