Rafał Grodzicki: Kłótnia z Matko? Podpuściliśmy tylko rywala
17.09.2011
Po długim zagraniu piłki w 45. minucie, Grodzicki przepuścił piłkę i wyszedł do niej Sylwester Patejuk. Napastnik Podbeskidzia nie zdołał przejąć futbolówki, ale Matko Perdijić cały czas intensywnie krzyczał na kapitana swojej drużyny. W końcu obaj do siebie ruszyli, zetknęli się głowami i z bliska wymieniali zdania do momentu, aż rozdzieliła ich reszta zespołu.
Po meczu bagatelizowali jednak incydent. - Była wymiana zdań na temat naszej gry. Podpuściliśmy trochę przeciwnika - uśmiecha się Grodzicki. - Nie wydaje mi się, żeby to była kłótnia, choć może z boku to tak wyglądało. Wyjaśniliśmy sobie wszystko spokojnie w szatni i nie było żadnego problemu - mówi stoper chorzowian. W podobnym tonie wypowiada się też chorwacki bramkarz.
A co na to wszystko trener Waldemar Fornalik? - Myślę, że wpłynęło to bardzo pozytywnie na postawę Perdijcia w drugiej połowie. Była męska wymiana zdań, co jest rzeczą normalną w czasie meczu, ale samo zachowanie nie było takie, jak być powinno. Takie sprzeczki nie mogą się kończyć w ten sposób - przyznaje.
Po końcowym gwizdku sędziego Roberta Małka, Grodzicki wskoczył na plecy Perdijcia i wspólnie cieszyli się z trzech punktów. Sprawa wydaje się więc zamknięta. - To była radość z wygranego ciężkiego meczu na trudnym terenie. Myślę, że jeszcze niejedna drużyna straci w Bielsku punkty. Poza tym, po raz pierwszy graliśmy o tej porze i trzeba przyznać, że nie gra się łatwo. Włożyliśmy w to spotkanie sporo sił i opłacało się, bo dopisujemy trzy punkty - kończy Rafał Grodzicki.
Po meczu bagatelizowali jednak incydent. - Była wymiana zdań na temat naszej gry. Podpuściliśmy trochę przeciwnika - uśmiecha się Grodzicki. - Nie wydaje mi się, żeby to była kłótnia, choć może z boku to tak wyglądało. Wyjaśniliśmy sobie wszystko spokojnie w szatni i nie było żadnego problemu - mówi stoper chorzowian. W podobnym tonie wypowiada się też chorwacki bramkarz.
A co na to wszystko trener Waldemar Fornalik? - Myślę, że wpłynęło to bardzo pozytywnie na postawę Perdijcia w drugiej połowie. Była męska wymiana zdań, co jest rzeczą normalną w czasie meczu, ale samo zachowanie nie było takie, jak być powinno. Takie sprzeczki nie mogą się kończyć w ten sposób - przyznaje.
Po końcowym gwizdku sędziego Roberta Małka, Grodzicki wskoczył na plecy Perdijcia i wspólnie cieszyli się z trzech punktów. Sprawa wydaje się więc zamknięta. - To była radość z wygranego ciężkiego meczu na trudnym terenie. Myślę, że jeszcze niejedna drużyna straci w Bielsku punkty. Poza tym, po raz pierwszy graliśmy o tej porze i trzeba przyznać, że nie gra się łatwo. Włożyliśmy w to spotkanie sporo sił i opłacało się, bo dopisujemy trzy punkty - kończy Rafał Grodzicki.
Polecane
Ekstraklasa