"Puchary? Górnik jeszcze może powalczyć, dla Piasta za wysoka półka"

18.04.2013
- Robert Demjan ma szansę przy swojej powtarzalności, którą teraz ma, zdobyć koronę króla strzelców, a Podbeskidzie ma bardzo realną szansę ku temu, żeby się utrzymać - uważa trener Artur Skowronek.
Dwie nasze drużyny mogą powalczyć o europejskie puchary. Pierwsza z nich - Górnik Zabrze - obniżyła ostatnio loty. Da radę utrzymać się w czołówce?
Artur Skowronek: - Ta liga jest nieobliczalna, z tygodnia na tydzień zmienia się w niej bardzo wiele. Najlepiej pokazuje to Śląsk Wrocław, który wchodził w rundę w słabszej dyspozycji, a teraz krok po kroku stabilnie idzie do przodu. Niestety, Górnik podąża w drugim kierunku, ale trzeba usprawiedliwić trenera Adama Nawałkę, który wykonuje bardzo dobrą robotę. Styl się nie zmienia, ale jakość zespołu spada, bo pojawiły się kontuzje. Widać gołym okiem, że piłkarze, którzy dopiero depczą po piętach innym, nie dorównują do tak wysokiego poziomu, jaki prezentują ci pierwsi zawodnicy. Górnik jest jednak w grze. Przy charyzmie trenera, dyscyplinie i powrocie kontuzjowanych, mogą jeszcze uderzyć i powalczyć.

Zabrzanie jadą do Kielc, a tam mało kto wygrywa. Tylko Legia Warszawa ma lepszy bilans meczów u siebie.

- Ale każda seria musi się kiedyś skończyć. Ja życzę Górnikowi, żeby ją zakończył. Teraz może Koronie  passa się odwróci i u siebie przegrają, a na wyjazdach zaczną wygrywać.

Piast Gliwice też jest w czołówce, ale tej drużynie puchary z głowy chyba wybił Lech Poznań.
- Na pewno. Jako kibic śląskich drużyn żałuję, że hurraoptymizm beniaminka został trochę przystopowany. Ale może to i dobrze dla tego klubu, który jest jeszcze w rozwoju. Większość piłkarzy dopiero dotyka poziomu ekstraklasy. Chwała im, że są w górnej połowie tabeli, ale puchary to chyba za wysoka półka. Piast to mocne ogniwo ligowe, ale na Europę trzeba jeszcze poczekać.

W najbliższym spotkaniu z Widzewem Łódź na pewno najbardziej będzie się chciał pokazać Marcin Robak.
- Z pewnością jest gdzieś w nim taka wewnętrzna, duża motywacja, ale pamiętajmy, że to gra zespołowa. Piast będzie chciał zmazać plamę, którą dał przed własną publicznością. Może nie będzie grał o odzyskanie zaufania - bo jest ono duże, wyniki nie są przypadkowe - ale wtopa była. Na łódzkim terenie będą chcieli się odkuć, ale będzie ciężko - Widzew jeszcze nie ma takiej jasnej i klarownej sytuacji w tabeli.



Nie ma jej też Podbeskidzie Bielsko-Biała, które zagra teraz niezwykle ważny mecz z GKS-em Bełchatów.
- Dokładnie, to na pewno będzie bardzo kluczowe spotkanie. Nie tylko dla Podbeskidzia. Bielszczanie mogą totalnie pogrzebać Bełchatów, ale też mogą zrobić bardzo niebezpieczną sytuację dla Pogoni Szczecin i Ruchu Chorzów, czy nawet dla zespołów, które są ciut przed nimi. Cel jest prosty - dogonić "Portowców" na dwa punkty i "Niebieskich" na cztery. Jako Ślązak i kibic, który utożsamia się z drużynami z naszego regionu, trzymam kciuki za Bielsko. Szacunek dla trenera Czesława Michniewicza i piłkarzy za to, że jest w nich wiara, którą przekładają na boisko. Widać charyzmę chłopaków i szkoleniowca. To zaważy na tym, że ciekawie będzie do samego końca.

Robert Demjan królem strzelców, Podbeskidzie utrzymane w ekstraklasie - pana zdaniem na ile realny jest taki scenariusz?
- Przy tej ostatniej serii bielszczan i zacięciu się czołowych strzelców - bardzo realny. Robert ma szansę wbić się na stałe do czołówki i przy swojej powtarzalności, którą teraz ma, zdobyć koronę, a Podbeskidzie ma bardzo realną szansę ku temu, żeby się utrzymać.

Wspominał pan, że Ruch też musi się mieć na baczności, ale gra chorzowian - zwłaszcza w spotkaniu z Legią Warszawa - wyglądała już lepiej niż na początku rundy.
- Życzyłbym naszym kibicom i samemu sobie, żeby wszystkie nasze ekipy utrzymały się. Myślę, że Ruch nie będzie miał z tym absolutnie żadnych problemów. Tym bardziej, że dał ostatnio duży promyk nadziei na to, że wszystko - mimo tych problemów wewnątrz klubu - pójdzie ku lepszemu. Teraz chorzowianie zagrają ważne spotkanie z Polonią Warszawa, która jest w dołku. Myślę, że "Niebiescy" przypieczętują utrzymanie w tym meczu.

Ruch Radzionków się odradza. Zapewne ta informacja bardzo pana ucieszyła.
- Bardzo mnie to cieszy, że po roku karencji Radzionków może wrócić na front. Mimo wszystko niski, ale w III lidze można dalej rozwijać i budować coś nowego. Wiem, że wiele się pozmieniało, jest duża dyscyplina i motywacja, by zrobić coś dobrego. Są ludzie wierni temu klubowi i jest to wszystko pchane do przodu, ale wiem też, że start nie jest jeszcze w stu procentach pewny. Trzeba tym ludziom mocno pomóc, żeby się udało, by wszystko co stare i niedobre pozamykać i otworzyć nowy rozdział w historii drużyny.

Podobno w Radzionkowie jeszcze szukają trenera. Może dzwonił w tej sprawie do pana prezes Marcin Wąsiak?
- (śmiech) Ja na pewno bardzo się utożsamiam z Ruchem, bo dzięki niemu mogłem się pokazać i zaistnieć. Będę dozgonnie wdzięczny mojemu rodzinnemu klubowi, ale chciałbym jeszcze dostać szansę na wyższym poziomie i póki co w tych rejonach zostać. Ale zawsze służę swoją pomocą drużynie z Radzionkowa.

Ma pan na oku jakiś klub, jest temat zatrudnienia w jakimś zespole?

- Niestety nie, na pewno potrzeba jeszcze czasu, bo Pogoń to świeża sprawa. W wielu klubach trenerzy dobrze wykonują swoją pracę i życzę im, żeby tak dalej było. Teraz odpoczywam i ładuję akumulator, żeby wrócić do pracy, którą kocham.

Rozmawiał Adrian Waloszczyk
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również