Ważne trzy (sześć) punkty zdobyli w Krakowie piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała. Wygrali drugi mecz z rzędu i opuścili strefę spadkową. Dobre nastroje w zespole dziwić nie mogą.
„Przysłowiowe sześć punktów”
Podbeskidzie przy Reymonta przegrywało 0:1, ale w drugiej połowie zdobyło dwie bramki. – Był to mecz o przysłowiowe sześć punktów i nam to spotkanie udało się wygrać. Jest to tym cenniejsze, że na terenie Wisły. Bardzo się z tego cieszymy, powrót do Bielska-Białej będzie radosny, ale od jutra skupiamy się tylko na wtorkowym rywalu – Górniku Łęczna. Dziękuje moim zawodnikom za zaangażowanie. Z dobrej strony pokazał się dziś Oleg Veretilo, który może występować z obu stron defensywy. Skutecznie zatrzymywał ataki przeciwników i należą mu się za to brawa. Nieobecnego Adama Deję zastąpił Anton Sloboda, który wrócił po kontuzji i jak na debiut po takiej przerwie zagrał na dobrym poziomie. Adam Deja już od poniedziałku będzie normalnie trenował z zespołem – powiedział po spotkaniu trener Robert Podoliński.
Świetną zmianę dał wczoraj Samuel Stefanik, który zdobył decydującego gola w 80. minucie. – Fajnie, że Samuel trafił, bo ten gol dał nam wygraną w meczu o tzw. sześć punktów. Udało się nam podnieść, pomimo że przegrywaliśmy i byliśmy daleko od wygranej. W drugiej połowie, gdzieś od sześćdziesiątej minuty zaczęliśmy już kreować grę. Te punkty się nam przydadzą, bo przed nami kolejny mecz o dużą stawkę z Górnikiem Łęczna, oni mają 30 punktów my 27, więc przy takiej spłaszczonej tabeli każdy mecz jest bardzo ważny – stwierdził Mateusz Szczepaniak.