Przyjechali z Izraela do Bielska-Białej i są... zachwyceni!
09.04.2012
- Bardzo mili i dobrzy! - wchodzi mu w słowo młodszy o sześć lat Liad Elmalich. - Dzień dobry, dobry wieczór, proszę, dziękuję, jak się masz?, co u ciebie słychać? - ta naturalna uprzejmość bardzo przypadła mi do gustu. Gramy mecz u siebie, spiker przedstawia drużynę przeciwną, a bielscy kibice witają ich oklaskami! Zresztą na innych polskich stadionach jest podobnie. W moim kraju to nieznany obyczaj... Poza tym: góry, cisza - jak w Karmiel - dodaje młodszy z piłkarzy. To z tego miasta pochodzi. Karmiel nazywane jest w Izraelu "sercem Galilei".
Na jakim bielskim osiedlu mieszkają? - Cztery Pory Roku! - odpowiada nienaganną… polszczyzną Liran. Po trudnych pierwszych tygodniach z językiem polskim idzie im coraz lepiej. - Najszybciej opanowałem liczebniki! - chwali się uśmiechnięty od ucha do ucha Liad, ujawniając chętnie metodę, która zagwarantowała mu to lingwistyczne osiągnięcie. - Jadąc na mecz autokarem dołączam zwykle do tych, którzy lubią grać w karty. Ciągle jest coś do liczenia - śmieje się pomocnik bielskiej drużyny. Z komunikacją z kolegami z zespołu nie ma najmniejszego kłopotu też z tego powodu, że każdy „coś tam” potrafi po angielsku. Kto ich zdaniem najlepiej włada angielskim w bielskiej ekipie? - „Sylwa”, „Królik” i „Bączek” (Sylwester Patejuk, Krzysztof Król i Mateusz Bąk - przyp. red.) - wymieniają jednym tchem i w tej samej kolejności.
Jak spędzają wolny czas? Liran od listopada mieszka w Bielsku-Białej razem z żoną Lior i 3-letnim synem Rafaelem. - Nie po to moja rodzina dołączyła do mnie, bym w wolnych chwilach był sam. Staramy się przebywać ze sobą jak najwięcej czasu - podkreśla. - Dużo spacerujemy, robimy zakupy. Zaprzyjaźniliśmy się z jednym z sąsiadów i dość często się odwiedzamy. Rafael chodzi już do przedszkola. Jest zachwycony! - dodaje z zadowoleniem. - Czasami wpadam do Lirana. Zwykle jednak oglądam telewizję, bo odbieram jeden z izraelskich kanałów! - cieszy się Liad.
Obaj skończyli szkoły średnie. Co by robili, gdyby nie wybrali profesjonalnego grania w piłkę? Liran lekko marszczy czoło. - Nie było wielkich dyskusji i narad rodzinnych związanych z wyborem przeze mnie zawodu. O tym, że będę piłkarzem zdecydowałem dość wcześnie i stanowczo - mówi. - Był moment, pod koniec szkoły średniej, że myślałem o karierze wojskowej. Ale to rzeczywiście trwało krótko. Wybrałem futbol i może będę z nim związany nawet wówczas, gdy przestanę być zawodnikiem? - zastanawia się Liad.
Tęsknią za rodziną, Izraelem? - Wytrzymamy! Gramy w silnej lidze, w dobrej drużynie. Dobrze, że tak się poukładało - odpowiadają znowu zgodnie, jakby się umówili.
Na jakim bielskim osiedlu mieszkają? - Cztery Pory Roku! - odpowiada nienaganną… polszczyzną Liran. Po trudnych pierwszych tygodniach z językiem polskim idzie im coraz lepiej. - Najszybciej opanowałem liczebniki! - chwali się uśmiechnięty od ucha do ucha Liad, ujawniając chętnie metodę, która zagwarantowała mu to lingwistyczne osiągnięcie. - Jadąc na mecz autokarem dołączam zwykle do tych, którzy lubią grać w karty. Ciągle jest coś do liczenia - śmieje się pomocnik bielskiej drużyny. Z komunikacją z kolegami z zespołu nie ma najmniejszego kłopotu też z tego powodu, że każdy „coś tam” potrafi po angielsku. Kto ich zdaniem najlepiej włada angielskim w bielskiej ekipie? - „Sylwa”, „Królik” i „Bączek” (Sylwester Patejuk, Krzysztof Król i Mateusz Bąk - przyp. red.) - wymieniają jednym tchem i w tej samej kolejności.
Jak spędzają wolny czas? Liran od listopada mieszka w Bielsku-Białej razem z żoną Lior i 3-letnim synem Rafaelem. - Nie po to moja rodzina dołączyła do mnie, bym w wolnych chwilach był sam. Staramy się przebywać ze sobą jak najwięcej czasu - podkreśla. - Dużo spacerujemy, robimy zakupy. Zaprzyjaźniliśmy się z jednym z sąsiadów i dość często się odwiedzamy. Rafael chodzi już do przedszkola. Jest zachwycony! - dodaje z zadowoleniem. - Czasami wpadam do Lirana. Zwykle jednak oglądam telewizję, bo odbieram jeden z izraelskich kanałów! - cieszy się Liad.Obaj skończyli szkoły średnie. Co by robili, gdyby nie wybrali profesjonalnego grania w piłkę? Liran lekko marszczy czoło. - Nie było wielkich dyskusji i narad rodzinnych związanych z wyborem przeze mnie zawodu. O tym, że będę piłkarzem zdecydowałem dość wcześnie i stanowczo - mówi. - Był moment, pod koniec szkoły średniej, że myślałem o karierze wojskowej. Ale to rzeczywiście trwało krótko. Wybrałem futbol i może będę z nim związany nawet wówczas, gdy przestanę być zawodnikiem? - zastanawia się Liad.
Tęsknią za rodziną, Izraelem? - Wytrzymamy! Gramy w silnej lidze, w dobrej drużynie. Dobrze, że tak się poukładało - odpowiadają znowu zgodnie, jakby się umówili.
Polecane
Ekstraklasa