Przewodniczący RAŚ: Derby Ruch-Podbeskidzie? Sprawa niejednoznaczna
05.04.2013
W wywiadzie dla dziennika "Sport", Gorzelik, który jest kibicem Ruchu Chorzów, nie rozstrzyga czy mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała to śląskie derby. Zauważa tylko, że sprawa jest mocno niejednoznaczna. - Tak czy siak, jest to mecz z podtekstem. W moim przekonaniu bowiem, właśnie wiosenne 2-2 z Podbeskidziem - choć powinno było być 5-0 - zdecydowało o tym, że "Niebiescy" nie zdobyli tytułu. Pamiętam tę panikę w obronie - i katastrofę przy stałych fragmentach gry - które spowodowały, że straciliśmy dwa punkty. Martwi mnie, że szeregi obronne, które wtedy zawiodły, do dziś wyglądają kiepsko, co pokazał mecz w Lubinie - twierdzi przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska.
- Jestem trochę zawiedziony Marcinem Baszczyńskim. Wydawało mi się, że tak doświadczony obrońca ciut lepiej zorganizuje grę defensywy. Rafał Grodzicki też popełniał błędy, ale jednak trzymał kolegów w ryzach. Na dziś kogoś takiego brakuje - zauważa Gorzelik. Jego Ruch może dziś wbić gwóźdź do trumny Podbeskidzia. - Cóż, to jest sport. Może za to Tychy wejdą? - zastanawia się.
Gorzelik, jako członek zarządu województwa śląskiego, dobrze życzy wszystkim śląskim klubom. - Górnik ostatnio jest bardzo słaby. Wygrana z jeszcze słabszym Widzewem mojej oceny nie zmienia. Gdyby został mistrzem? Cóż... zawsze to śląski klub. Z drugiej strony - znowu musielibyśmy gonić zabrzan w liczbie tytułów mistrzowskich. Raz już daliśmy się wyprzedzić, ale szybko odrobiliśmy dystans - przypomina lata 80.
Przewodniczący RAŚ trzyma także kciuki za Piasta Gliwice. - Też górnośląski klub z tradycjami, który w PRL-owskiej hierarchii długo był na "bocznym torze", służył głównie wychowaniu piłkarzy dla namaszczonych wielkich. Teraz gra w Krakowie, a Wiśle, zwłaszcza odkąd tak zbliżyła się do nas w liczbie tytułów mistrzowskich, niespecjalnie kibicuję. Dlaczego tak ciężko zapełnić stadion w Gliwicach? Bo ze względu na tradycje piłkarskie, mamy na Śląsku bardzo wymagających kibiców, pamiętających naprawdę wielką piłkę - kończy Jerzy Gorzelik w rozmowie z dziennikiem "Sport".
- Jestem trochę zawiedziony Marcinem Baszczyńskim. Wydawało mi się, że tak doświadczony obrońca ciut lepiej zorganizuje grę defensywy. Rafał Grodzicki też popełniał błędy, ale jednak trzymał kolegów w ryzach. Na dziś kogoś takiego brakuje - zauważa Gorzelik. Jego Ruch może dziś wbić gwóźdź do trumny Podbeskidzia. - Cóż, to jest sport. Może za to Tychy wejdą? - zastanawia się.
Gorzelik, jako członek zarządu województwa śląskiego, dobrze życzy wszystkim śląskim klubom. - Górnik ostatnio jest bardzo słaby. Wygrana z jeszcze słabszym Widzewem mojej oceny nie zmienia. Gdyby został mistrzem? Cóż... zawsze to śląski klub. Z drugiej strony - znowu musielibyśmy gonić zabrzan w liczbie tytułów mistrzowskich. Raz już daliśmy się wyprzedzić, ale szybko odrobiliśmy dystans - przypomina lata 80.
Przewodniczący RAŚ trzyma także kciuki za Piasta Gliwice. - Też górnośląski klub z tradycjami, który w PRL-owskiej hierarchii długo był na "bocznym torze", służył głównie wychowaniu piłkarzy dla namaszczonych wielkich. Teraz gra w Krakowie, a Wiśle, zwłaszcza odkąd tak zbliżyła się do nas w liczbie tytułów mistrzowskich, niespecjalnie kibicuję. Dlaczego tak ciężko zapełnić stadion w Gliwicach? Bo ze względu na tradycje piłkarskie, mamy na Śląsku bardzo wymagających kibiców, pamiętających naprawdę wielką piłkę - kończy Jerzy Gorzelik w rozmowie z dziennikiem "Sport".
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów