Problem"Górali"? "Zawsze luzik, środek tabeli, a teraz trzeba walczyć"
08.04.2010
"Górale" tak jak razili przeciętnością, tak robią to dalej. Ostatnio zremisowali ze Stalą, czyli outsiderem I ligi. - Problem tkwi w stawce. Żaden z zawodników nigdy o takie cele nie walczył. Zawsze luzik, środek tabeli, a teraz trzeba walczyć o życie! Balon przed meczem ze Stalową Wolą był strasznie napompowany, wszyscy pytali: jak nie z nimi to z kim? No i chłopcy to źle znieśli - martwi się Robert Kasperczyk, szkoleniowiec Podbeskidzia, które problem ma przede wszystkim ze skutecznością.
- Nie wiem, jakim cudem Sylwek Patejuk nie strzelił bramki, będąc pięć metrów od niej! My musimy wypracować w meczu cztery-pięć sytuacji, żeby zdobyć jednego gola. Rywalom wystarczy jedna-dwie. Na treningach wszystko jest fajnie, Bagnicki, Rocki, Patejuk strzelają piękne bramki, a w meczu jakoś nie mogą się przełamać. Bardzo mnie to razi, bo ja mogę przegrać z Widzewem, Górnikiem, nawet ze Stalową Wolą dwa, trzy do zera. Proszę bardzo, ale tylko jeśli będziemy słabsi. Natomiast, gdy przyjeżdża tu drużyna z Zabrza, oddaje jeden strzał w trzeciej minucie i wywozi trzy punkty, to bardzo boli - tłumaczy Kasperczyk.
Dużo mówiło się o tym, że zespołowi z Bielska potrzebny jest psycholog. Tomasz Świderski, będący dziś drugim trenerem, jeszcze w listopadzie apelował o współpracę z taką osobą. - Psycholog na pewno nie zadziała w ciągu tygodnia. Musi popracować trochę dłużej, zanim przeprowadzi i przeanalizuje badania, pozna charakter zawodników i opracuje jakieś metody postępowania z nimi. Mógłby zacząć w grudniu, pracować przez styczeń i luty, po to byśmy efekty widzieli w marcowych meczach - mówił pod koniec ubiegłego roku. Z takiego rozwiązania jednak nie skorzystano.
- Nie wiem, jakim cudem Sylwek Patejuk nie strzelił bramki, będąc pięć metrów od niej! My musimy wypracować w meczu cztery-pięć sytuacji, żeby zdobyć jednego gola. Rywalom wystarczy jedna-dwie. Na treningach wszystko jest fajnie, Bagnicki, Rocki, Patejuk strzelają piękne bramki, a w meczu jakoś nie mogą się przełamać. Bardzo mnie to razi, bo ja mogę przegrać z Widzewem, Górnikiem, nawet ze Stalową Wolą dwa, trzy do zera. Proszę bardzo, ale tylko jeśli będziemy słabsi. Natomiast, gdy przyjeżdża tu drużyna z Zabrza, oddaje jeden strzał w trzeciej minucie i wywozi trzy punkty, to bardzo boli - tłumaczy Kasperczyk.
Dużo mówiło się o tym, że zespołowi z Bielska potrzebny jest psycholog. Tomasz Świderski, będący dziś drugim trenerem, jeszcze w listopadzie apelował o współpracę z taką osobą. - Psycholog na pewno nie zadziała w ciągu tygodnia. Musi popracować trochę dłużej, zanim przeprowadzi i przeanalizuje badania, pozna charakter zawodników i opracuje jakieś metody postępowania z nimi. Mógłby zacząć w grudniu, pracować przez styczeń i luty, po to byśmy efekty widzieli w marcowych meczach - mówił pod koniec ubiegłego roku. Z takiego rozwiązania jednak nie skorzystano.
Polecane
I liga